„Hekas Hekas Este Bebeloi”
       „Procul, o procul este, profani ! ”
                          „Profani wyjdźcie! Niech katechumeni, niech
                             ci którzy nie są wtajemniczeni, niech wyjdą !”

 

Phoła

„Oni rozmawiają o samadhi i czytają sutry Patandżalego; rozmawiają o wielkich rzeczach, ale zawsze gdy wielkie rzeczy się dzieją, są przeciw nim.

To bardzo dziwna cecha człowieka[…] gdyby Budda stanął naprzeciw ciebie, nie potrafiłbyś go docenić; mógłbyś się mu sprzeciwić,mógłbyś stać się jego wrogiem. Dlaczego? Kiedy czytasz książkę o Buddzie, wszystko jest w porządku-książka jest w twoich rękach. Kiedy musisz zetknąć się z żywym buddą on nie jest w twoich rękach, to ty wpadasz w jego ręce. Stąd lęk i opór, chcesz uciec a najlepszym sposobem ucieczki jest przekonanie siebie, że on pobłądził, że coś z nim jest nie tak. To jedyna możliwość aby udowodnić sobie,że się myli. A możesz znaleźć w Buddzie mnóstwo rzeczy, które wydadzą się złe, ponieważ jesteś ślepy a w twoim umyśle panuje zamęt możesz projektować co tylko chcesz.”
„Zgoda lub niezgoda[na to co mówię] dotyczą teorii, a nie prawdy. A więc kiedy się ze mną zgadzasz, tak naprawdę nie zgadzasz się ze mną; zaczynasz czuć, że to ja zgadzam się z twoją teorią którą już nosiłeś w sobie. […] Kiedy rozumiesz nie rób nic, zrozumienie zacznie coś robić. Samo zrozumienie wnika głęboko w twoje serce i następuje transformacja.[…] Zrozumienie jest czymś większym niż umysł. Zrozumienie następuje w całej twojej istocie. Ale […]zrozumienie jest zawsze twoim zrozumieniem. Uważaj na to. To nie jest to , co ja powiedziałem , to jest coś, co sądzisz , że usłyszałeś a to duża różnica. Kiedy zgadzasz się z własnym poglądem to jak możesz się zmienić? Pogląd jest twój, zgoda jest twoja, a więc nie ma możliwości zmiany.[…] Ludzie przez wiele wcieleń pracują nad jednym, żeby się nie zmienić !” Rajneesh

Bądźmy zatem ze sobą spontanicznie, w sposób wynikający z głębokiego zrozumienia, bez zgody ani niezgody. Jak już wiemy z nauk uzyskanych w czasie snu i śnienia nie ma niczego do naprawienia ani niczego do zrozumienia, ponieważ tak naprawdę nie ma tego który mógłby zrozumieć albo zostać naprawionym ani tego który by nam coś wyjaśnił czy nas naprawił. Pozorna konieczność naprawy i zrozumienia są urojonymi problemami peryferii a nie Źródła Świadomości. Żadna wiedza nie uczyni nas mądrzejszymi niż już nimi jesteśmy ponieważ nawet najwyższa mądrość okazuje się być Bezmyślna a jej cel Nieprzejawiony. Co nie oznacza, że go nie ma. „Jest” poza kategoriami bycia i nie bycia. Jedynym trwałym celem jaki możemy naszym umysłem osiągnąć jest wiedza o nieadekwatności każdego z naszych wyobrażeń o czymkolwiek a na dodatek szczęście nigdy nie przychodzi z zewnątrz. W wyniku rozwoju nie staniemy się bardziej sobą niż byliśmy, w najlepszym razie staniemy się zbiorem cytatów, skarbnicą myśli innych ludzi. Przestańmy zatem szukać ponieważ już znależliśmy. Pozostańmy sobą. Nie staniemy się drugim Jezusem czy Buddą, staniemy się ich kopią na miarę swoich wyobrażeń o nich, znajdziemy się w „pomiędzy” z którego prędzej czy później i tak będziemy musieli się wydostać. Jeżeli wydaje się nam, że zdemaskowaliśmy Rajneesha (OSHO) to dlatego, że nie przekroczyliśmy subiektywności swoich oczekiwań jakie w nim pokładaliśmy. Czy podobnie jest z phoła i tajemniczym przeniesieniem świadomości w chwili śmierci którego naucza się w buddyzmie diamentowej drogi ? A może jest tak, że wystarczy akt strzelisty, oddanie się własnemu wyobrażeniu o boskości aby się przenieść bez żadnych ceregieli?

W Europie nie rozbudowano aktu przeniesienia w chwili śmierci tak jak w Tybecie czy Indii. Postaram się nadrobić ten brak. Na tle cytatów z pism i mów wielkich mężów, literatury poświęconej sześciu jogom Naropy, przedstawię swoje Europejskie phoła śniącego progresywnie, podobnie jak zrobiłem to z Księgą umarłych dla ateistów. Prawda nie wymaga jak zwykle aż tylu zabiegów jak wydaje się to gnostykom, wystarczy akt oddania wierzącego a Niebo zostanie mu przybliżone. Buddyjska konkurencja zapełnia przestrzeń duchową Europy swoimi buddemami pojawiła się zatem potrzeba aby z ich niezwykłości zdjąć strój nieodzowności. Wiele osób może pomylić niezwykłość z właściwą drogą.

Spójrzmy na te ekscytacje chłodnym okiem podróżującego we śnie. Wiele osób sądzi że praktyki takie jak phoła świadczą o wyżynach duchowych. Pamiętajmy jednak że mogą być jedynie psychofizjologiczną zręcznością a nie mistyką. Aby szerzej naświetlić zagadnienie w artykule wykorzystałem autentyczne wypowiedzi osób związanych ze współczesnym buddyzmem w Polsce , zacytowałem kilku współczesnych mistrzów buddyjskich; Lobphyn Tseczu Rinpocze, Namkhai Norbu Rimpocze i Gendyna Rimocze jak i mistrzów z przed wieków takich jak Marpa czy Milarepa. Podejdżmy do zagadnienia sceptycznie ponieważ dawne opowieści na które powołują się współcześni nauczyciele mogą być równie niepewne jak głębia duchowości Rajneesha. Warto również być świadomym, że buddyzm a wcześniej jungdrung bon , dzogczen, zapełniły przestrzeń Świadomości niekoniecznie obiektywnymi wglądami a mylśokształtnymi konstruktami, stworzyły swoiste interpretacje systemowe nie pozbawione dziur i defektów, również logicznych, które współcześni krytycy buddyzmu nazywają zamkniętym systemem buddemów przez analogię do koła hermeneutycznego dowodzącego swoje założenia wstępne. Wiem że niektórzy z was oczekuje ode mnie abym napisał wyraźnie (!), że oryginalna praktyka phoła, jakby rzeczywiście była jakaś jedna i standaryzowana, przypomina mi jedynie pewne doświadczenia, które znam z własnej praktyki śnienia i że nie mogę uzurpować sobie prawa do porównań swojego przeniesienia z tą jedynie usankcjonowaną, tą właściwą. To nieprawda. Skuteczność każdej praktyki, nawet wymyślonej ad hoc a praktyka przeniesienia świadomości taka nie jest, zależy jedynie od szczerości intencji, reszta zostanie nam dodana ! Wielu jest szczerze przekonanych, że aby coś znależć powinno się tego szukać a Prawdę najgłębszą znajdujemy kiedy szukamy ekstremalnie długo.

Otwartym pozostaje pytanie dlaczego widoczne skutki powodzenia phoła w postaci otworu w ciemiączku są przemijające i czy nie są zjawiskiem z kategorii psychofizjologicznych znanych europejskiej psychiatrii a towarzyszących stanom dysocjacyjnym z kategorii stygmatów a nie stricte duchowych , zjawiska znanego np. z wierzeń chrześcijańskich (rany odpowiadające ranom Jezusa na czole, dłoniach, stopach i boku) czy islamskich(rany odpowiadające ranom Mahometa odniesionym przez niego podczas bitew) .

Jak w tym kontekście przedstawia się stwierdzenie Padmasambhawy: „Umysł jest twórcą samsary i Nirwany. Poza umysłem nie istnieje ani samsara ani Nirwana”?

Praktykowałem do dzisiaj Phoła,
Ćwiczyłem ją, ćwiczyłem i znowu ćwiczyłem.
Teraz mam oto umrzeć zwykłą śmiercią,
Nie muszę się jednak martwić;
Nawyk daje mi pełne zaufanie.
Marpa

Wskazówki, które mieszają, przeprowadzają i łączą, są podstawowym przewodnikiem przez stan pośmiertny. Czy istnieje jeszcze ktoś dysponujący taką drogą? Jakże szczęśliwa jest osoba której energia wejdzie do centralnego kanału! Jak wspaniale! Dotrze ona do absolutnej przestrzeni!
Milarepa

Pięć rodzajów Phoła

„Phoła odnosi się do praktyki wpływania na nasze odrodzenie poprzez stosowanie kontroli nad umysłem w chwili śmierci. Dzieje się tak dlatego, ponieważ ostatnia myśl przed śmiercią umierającej osoby posiada olbrzymi wpływ na naturę jej przyszłego odrodzenia. Niektórzy ludzie prowadzili bardzo dobre życie, ponieważ nie mieli jednak głębszych duchowych osiągnięć, nie posiedli kontroli nad swoim umysłem i w czasie umierania przygniata ich strach, awersja lub inne, podobne przeszkadzające uczucia. W rezultacie odradzają się w niższych światach. Może się również zdarzyć, że ludzie, którzy nagromadzili dużo negatywnych czynów, w chwili śmierci będą mieli pozytywne myśli i z powodu „uśmiechu fortuny” osiągają korzystne, wyższe odrodzenie.

Przede wszystkim, praktyka ma ogromne znaczenie. Ogólnie mówi się o pięciu rodzajach phoła:

  1. Najwyższe phoła, w dharmakaję tzw. pieczęć poglądu.Ten rodzaj phoła urzeczywistniają ci, którzy za życia posiedli wgląd w prawdziwą naturę umysłu. Inaczej mówiąc urzeczywistnili mahamudrę lub dzogczen. Kiedy osiągnęło się doskonałość w praktykach mahamudry lub dzogczen, nie ma potrzeby angażowania się w żadne dodatkowe ćwiczenia.
  2. Średnie phoła, jest to wyrzucenie świadomości w kaję mądrości jedności w chwili, kiedy pojawiają się wizje stanu pośmiertnego. Phoła to jest wykonywane przez tych, którzy osiągnęli mistrzostwo w fazach jogi fazy stwarzania i osiągania doskonałości.
    Krótko mówiąc phoła dharmakaji(8-12; JB) i phoła sambhogakaji(6-8;JB) są przeznaczone jedynie dla tych, którzy w tym życiu przeszli pełny trening w praktyce mahamudry/dzogczen i/lub procesie stwarzania i fazie osiągania doskonałości, dzięki którym bez wysiłku urzeczywistniają(te nauki) bez względu na to, kiedy nadejdzie śmierć.
  3. Niższe phoła, praktykują ci, którzy otrzymali abhiszekę pojazdu tajemnych mantr, nie złamali swoich samaja, mają pełne zaufanie do faz stwarzania i doskonałości oraz otrzymali instrukcje dotyczące stanu pośredniego skr. antarabhawa tyb. bardo.
  4. Zwykłe phoła, przeznaczone jest dla tych, którzy mają zaufanie i oddanie dla dharmy, ale brak im jakiś szczególnych doświadczeń przepowiadających ich bliskie wyzwolenie. Jest to praktyka phoła najczęściej wykonywana i dlatego zwyczajowo jest kojarzona z naukami o „wyrzucaniu świadomości”. Przykładem tego rodzaju Phoła jest nauczana przez lamę Ole Nydahla praktyka Phoła “trzech pojęć” z tradycji Longcien Njingthig szkoły Ningmapa, czy nauczana przez Tengę Rinpocze – Phoła zwana Żelazny hak współczucia, która jest szczególną praktyką linii Karma Kagju.
    W przypadku niższej i zwykłej phoła wyjątkowo ważne jest to, że praktykę phoła zaczyna się natychmiast począwszy od tej chwili. Nie ma znaczenia, którą tantrę się wykorzystuje jako podstawę praktyki, ani to, czy podąża się za jakimiś określonymi naukami na temat phoły. W każdym razie, należy otrzymać nauki i błogosławieństwo od doświadczonego guru, a następnie ćwiczyć je do czasu pojawienia się znaków.
  5. Phoła „hak współczucia”, jest to praktyka wyrzucania świadomości wykonywana dla zmarłej istoty. Jest to praktyka robiona dla drugiej istoty umierającej lub już przebywającej w stanie pośrednim (bardo).”
    (Na podstawie nauk udzielonych przez Tengę Rinpocze, Dzogczen Ponlopa Rinpocze oraz Tsele Natsog Rang Drola http://buddyzmwadzrajana.blogspot.com/2014/06/phowa-joga-wyrzucania-swiadomosci-cz-1.html )

„Phoła, którą naucza lama Ole pochodzi z tradycji Logncien Njingthig. Natomiast ta, którą najczęściej naucza Tenga Rinpocze jest to popularna w tradycji Karma Kagyu praktyka phowa zwana “żelazny hak współczucia”. Obie praktyki należą do tej samej kategorii phoła trzech pojęć .Praktyki „phoła trzech pojęć” przeznaczone są dla tych, którzy nie posiadają jakiś wybitnych osiągnięć w praktyce dharmy. W praktykach “phoła trzech pojęć” zewnętrznym znakiem powodzenia jest pojawienie się niewielkiego otworu w okolicy ciemiączka, a ponieważ uzyskanie go jest prostą rzeczą, m.in. dlatego ten rodzaj phoła jest otwarcie nauczany, nie wymaga dużego zrozumienia, ani doświadczenia w praktyce medytacji. Oczywiście dziurka w głowie dotyczy tylko tego rodzaju praktyki phoła. W innych rodzajach phoła nie ma czegoś takiego jak pojawienie się otworu w głowie, wyrzucanie świadomości, czysta kraina itp. Ponadto ten rodzaj phoła nie musi być związany z Amitabhą. Może być on związany z dowolnym buddą np. Maitreją. Niektóre praktyki phoła związane są z tantrami matki np. wadżrajogini, inne z tantrami ojca np. Guhjasamadża. Na przykład Marpa w Tybecie rozprzestrzenił phoła zwane “splecioną jogą wyrzucania”, która związana jest z tantrami ojca. Ponadto, ktoś kto uzyskał dużą biegłość w praktyce mahamudry, czy np. jidama nie potrzebuje tego typu praktyki phoła. Zgodnie z tantrą czaturhpitha,z której pochodzą nauki o phoła – urzeczywistnienie mahamudry jest najwyższą phoła.” (Paweł Włodarczyk http://www.goldenline.pl/grupy/Pozostale/karma-kagyu/phola-uzyskanie-stanu-buddy-bez-medytacji,849888/)

„W tantrze Czaturphita powiedziane jest, że nawet, jeśli ktoś nie oczyści umysłu, dzięki jodze Phoła osiągnie stan Buddy. W przypadku średniego poziomu urzeczywistnienia jogi Phoła osiągnie się niebo trzydziestu trzech, a w przypadku najniższego osiągnięcia, uzyska się drogocenne ludzkie ciało i będzie kontynuowało praktykę dharmy. Ponadto w tantrze tej powiedziano, że nawet ktoś z silnymi splamieniami umysłu dzięki jodze Phoła osiągnie stan Buddy. Również, jeśli w jego imieniu, ktoś wykona Phoła osiągnie on stan Buddy lub któryś z pomniejszych stanów czystą krainę lub cenne ludzkie ciało i wejdzie na ścieżkę dharmy.”(PW)

Zwykłe phoła tzw. “Phoła trzech pojęć”

„Jest to praktyka phoła najczęściej wykonywana i dlatego zwyczajowo kojarzona jest z naukami o wyrzucaniu świadomości.

Ten rodzaj Phoła zawiera fazy wyrzucania świadomości, medytujemy na siebie samych jako na określoną formę z energii i światła i na centralny kanał energetyczny w ciele, itd. Niezależnie od metody, którą ćwiczymy, powinniśmy dokładnie podążać za wskazówkami i uczymy się wysyłać umysł w górę, aż do uzyskania znaków powodzenia. Mówiąc w skrócie w jodze Phoła trzech pojęć chodzi o nauczenie się koncentracji na centralnym kanale w ciele. Kanał centralny(tyb. tsa uma, skr. Avadhuti) ma określoną wielkość, która mniej więcej odpowiada grubości małego palca, niekiedy jego szerokość może być inna. Jest całkowicie prosty i przebiega od tajemnego centrum – cztery palce poniżej pępka, ku górze do punktu Brahmy(sanskr. Brahmarandhra) na szczycie głowy(ciemiączko). Medytując koncentrujemy się na esencji umysłu w formie sylaby nasiennej i wysyłamy ją w górę na przykład do Buddy Nieograniczonego Światła lub innego, znajdującego się nad nami. Jednocześnie powtarzamy mantry, które różnią się w zależności od tradycji. Poszczególne sesje kończymy praktyką ” Długiego Życia”. Uważa się, że intensywna praktyka z pewnymi mantrami używanymi w jodze Phoła Trzech Pojęć może osłabić naszą siłę życiową. Dlatego na koniec tego rodzaju Phoła wykonuje się praktykę „długiego życia”. Najczęściej jest to krótka praktyka Buddy Amitajusa. Ponadto zaleca się szczególnie osobom, które intensywnie praktykują ten rodzaj phoła przyjąć inicjację długiego życia. W ten sposób można dodatkowo zrównoważyć osłabioną siłę życiową. Praktykę „Długiego Życia” powinniśmy wykonywać bardzo starannie, przestrzegając wskazówek, które otrzymaliśmy. Praktyka długiego życia nie jest potrzebna, kiedy jogę Phoła Trzech pojęć robimy dla kogoś zmarłego, bądź dla siebie w trakcie procesu umierania.
Najwyższym efektem jogi Phoła, jest pełne oświecenie. Średnim jest odrodzenie w Czystej Krainie np. Dełaczien. Najmniejszym zaś uzyskanie znowu cennego ludzkiego ciała.” (PW)

Mój artykuł o phoła będzie składał się w dużej mierze z cytatów jednak pod koniec podam wam swoją, oryginalną propozycję phoła opartego na doświadczeniu śnienia progresywnego. Schemat phoła dla śniących opracowałem oczywiście we śnie, zmieniając poszczególne elementy praktyki do chwili kiedy sen poinformował mnie, że praktyka spełnia wszystkie wymagania stawiane przed techniką przeniesienia świadomości i „nakłada się” na Najwyższe phoła .

Autor cytowanego poniżej tekstu opiera się na naukach tantry Kalaczakry. Zgodnie z nią, mamy w ciele kanał centralny( Tak naprawdę udane phoła jest jedynie świadectwem udrożnienia tego kanału a nie jakiegoś wielkiego osiągnięcia duchowego, oznaki zewnętrzne to najniższa forma phoła, podobne praktyki otwierania kanału centralnego występują również w szkołach taoistycznych, jodze etc. To co zapewnia powodzenie w tej praktyce, to prawidłowo przyjęte schronienie, na przykład w Nadduszy 7+ i wzbudzenie uniwersalnej wdzięczności czyli bodhiczitty- przebywanie w naturalnym stanie umysłu który jest wyjściem poza dualizmy miłości i nienawiści, to miłość do wszystkich istot , nieuwarunkowana i absolutna. Bez nich phoła jest jedynie robieniem sobie dziurki w głowie ), jak opisuje to autor poniższego cytatu na górnym końcu kanału centralnego znajduje się esencja, którą otrzymaliśmy w chwili poczęcia od ojca – jest to tak zwany biały element. Na dolnym końcu kanału centralnego znajduje się esencja matki, czerwony element:

„Biały element ma na początku formę białej tybetańskiej sylaby Hang. Kiedy się rozpuszcza i zaczyna poruszać ku dołowi, rozpuszczają się 33 stany umysłu związane z agresją i niechęcią. W tej samej chwili mamy wrażenie, że wszystko staje się białe. Następnie czerwony element pochodzący od matki, który ma formę tybetańskiego Ah, przemieszcza się ze swojego miejsca poniżej pępka ku górze. Wówczas odbieramy wszystko jako czerwone. Jednocześnie rozpuszcza się 40 stanów umysłu związanych z przywiązaniem i pożądaniem.

Kiedy biała esencja ojca i czerwona esencja matki spotykają się w naszym ciele na wysokości serca, rozpuszcza się 7 stanów umysłu związanych z niewiedzą i wszystko staje się czarne. Wtedy praktyka może nam bardzo pomóc. Jeżeli otrzymaliśmy od naszego nauczyciela bezpośrednie wskazówki i dobrze znamy Dharmę, mamy w tym momencie możliwość rozpoznania przejrzystego światła umysłu. Oświecenie przejawia się wtedy w umysłach wszystkich istot, niezależnie od tego, czy o tym wiedzą czy też nie. Jeśli jesteśmy na to doświadczenie przygotowani, mamy szansę rozpoznania w owej chwili przejrzystego światła umysłu. W przeciwnym razie nie będziemy w stanie go dostrzec i po prostu stracimy przytomność.
Na początku procesu umierania doświadczamy tego, jak elementy rozpuszczają się w sobie nawzajem; jest to porażające przeżycie. Kiedy na przykład element ziemi rozpuszcza się w element wody, mamy wrażenie, że jesteśmy przygniatani przez ogromną górę i słyszymy nieznośnie głośne dźwięki. Kiedy woda rozpuszcza się w ogień, mamy wrażenie, że zalewa nas powódź, która przychodzi ku nam jak ocean; słyszymy przy tym huk fal. Kiedy ogień rozpuszcza się w wiatr, odczuwamy to i słyszymy tak, jakby nagle naokoło rozszalał się pożar końca świata. Kiedy wiatr rozpuszcza się w świadomość, jesteśmy tak przerażeni, jakby naraz rozległy się tysiące grzmotów.

Przed porwaniem przez nurt wszystkich tych wrażeń może nas uchronić związek z najbliższym nam aspektem buddy lub nauczycielem – mogą nas oni przeprowadzić przez tę trudną fazę. W przeciwnym razie wszystko będzie zależało od naszej dobrej lub złej karmy. Zazwyczaj nie mamy najmniejszego wpływu na to, co się z nami dzieje po śmierci. Kiedy nasze fizyczne ciało jest już martwe, nasz umysł wędruje dalej w pewnego rodzaju mentalnym ciele. Bez względu na to, o jakim miejscu pomyślimy, natychmiast trafimy tam i widzimy wszystko, sami nie będąc widziani. Na skutek tych doświadczeń wpadamy w pomieszanie. W tym czasie może nam pomóc to, czego nauczyliśmy się za życia.

By tak się stało, w czasie życia powinniśmy pamiętać o przemijalności, a także zdawać sobie sprawę, że śmierć nie jest niczym osobistym, że spotka każdego. Ważne jest, byśmy teraz potrafili skutecznie wykorzystać czas i przygotować się do niej wystarczająco dobrze. Jeśli nam się to uda, kiedy już nadejdzie śmierć, nie będziemy musieli niczego żałować.
Kiedy przychodzi czas by umrzeć, na naukę jest już za późno. Dlatego powinniśmy rozumieć esencję wszystkich nauk Buddy i połączyć je trwale z naszym życiem. Ważne jest, żebyśmy rzeczywiście żyli zgodnie z Dharmą, a nie tylko uważali ją za teorię, która ma swój sens poza naszym życiem.

Powinniśmy praktykować Dharmę tak intensywnie, jak to tylko możliwe i starać się, aby światowe aktywności nie pochłaniały całej naszej energii, gdyż nie prowadzą one do żadnych trwałych rezultatów. Potrzebujemy tu pewnej równowagi – choć mamy zwykle masę rzeczy do załatwienia, nie powinniśmy wkładać w zwyczajne zajęcia więcej energii, niż to konieczne. Zazwyczaj kiedy już uporamy się z jedną sprawą, natychmiast pojawia się coś nowego do zrobienia – nie ma temu końca. Przez cały czas wyznaczamy sobie w życiu zadania. Tymczasem powinniśmy pamiętać o tym, co jest ważne a co nie. Wówczas będziemy w stanie wkładać energię w to, co ma istotne znaczenie i nie lgnąć do innych działań i zjawisk. Oznacza to rezygnację z przywiązania do tego życia.

Ostatnie chwile naszego życia są pełne mocy. To co dzieje się w naszym umyśle podczas ostatniego oddechu, pozostawia po sobie bardzo silne wrażenia i przynosi natychmiastowe skutki. Jeżeli nagromadziliśmy bardzo dużo dobrej karmy i nie ma niczego, czego musielibyśmy żałować, wszystko będzie wówczas przebiegać bardzo łatwo i bez problemów. Jeśli jednak z powodu niewiedzy postępowaliśmy w sposób negatywny i ciągniemy wrażenia pozostawione przez te działania za sobą, powinniśmy w chwili śmierci szczerze ich żałować – w ten sposób będziemy w stanie się od nich uwolnić. Ma to wielki wpływ na nasze przeżycia podczas bardo. Oznacza to, że w czasie umierania możemy oczyścić bądź rozpuścić wiele negatywnej karmy. Wówczas, również czynienie silnych życzeń przyniesie natychmiastowy skutek. Mają one wiele mocy i później się spełnią.

Jak już wspomniałem wcześniej, jeśli ktoś prowadzi nas przez te doświadczenia, jest to bardzo pomocne. Najlepiej byłoby, gdyby był to nasz nauczyciel. Kiedy jednak nie ma takiej możliwości, dobrze jest, jeśli praktykujący przyjaciel z którym mamy bliski i czysty związek jest przy nas i przypomina nam, co mamy robić. Może nam na przykład powiedzieć: “Teraz umierasz i powinieneś przypomnieć sobie o naukach, jidamie i nauczycielu.” Tego rodzaju pomoc jest w tym momencie bardzo pożyteczna. Z drugiej strony, bardzo szkodliwy wpływ może mieć na nas w chwili śmierci obecność ludzi, którzy tylko płaczą, krzyczą i mówią nam, że nie powinniśmy odchodzić.

Proces umierania przebiega w taki sposób, w jaki go wyjaśniłem, jeśli nie doświadczamy żadnych przeszkód. Nie zawsze tak jednak jest. Kiedy na przykład giniemy w wypadku, nie przechodzimy przez wszystkie fazy umierania, lecz odchodzimy natychmiast. Istnieją też inne okoliczności, na skutek których nie przechodzi się przez poszczególne etapy umierania.
Jak wiemy z “czterech rozmyślań, kierujących umysł ku Dharmie”, powinniśmy być zawsze świadomi tego, że jako istoty ludzkie mamy niezwykle cenną szansę praktykowania Nauk i że w chwili śmierci jedynie one mogą nam pomóc. Bez tego zrozumienia będziemy po prostu ofiarami naszej karmy. Jeżeli natomiast pojmiemy głęboko te prawdy, będziemy w stanie coraz lepiej się rozwijać w oparciu o właściwą motywację – oświeconą postawę.

Kiedy zauważamy, że śmierć się zbliża, powinniśmy praktykować jeszcze usilniej i próbować zrozumieć, o co właściwie chodzi w mahamudrze lub maha ati, w zależności od tego, która z tych nauk jest nam bliższa. Aby stać się prawdziwym joginem posiadającym wgląd, musimy nauczyć się rozumieć, że wszystko jest czyste i ma naturę stanu prawdy. Nie ma niczego, co byłoby od niej oddzielone: ostateczna esencja, prawdziwa natura, przenika wszystkie zjawiska. Musimy naprawdę próbować to pojąć.

Najlepiej byłoby, gdybyśmy w czasie umierania siedzieli w pozycji medytacyjnej, jednak często jest to już fizycznie niemożliwe. W takim przypadku powinniśmy ułożyć się w tzw. pozycji lwa, w której Budda jest przedstawiany w momencie swojej śmierci: kładziemy się na prawym boku, z lewą ręką wyciągniętą wzdłuż ciała, podczas gdy palce naszej prawej ręki dotykają różnych punktów i otworów na głowie (powinniśmy poprosić nauczyciela, żeby nam tę pozycję pokazał i wyjaśnił). Pomocne jest wyobrażenie sobie, że leżymy zwróceni głową lub twarzą na Zachód, w kierunku Buddy Nieograniczonego Światła. Niekoniecznie musimy rzeczywiście tak leżeć, wystarczy to sobie wyobrazić. Tę pozycję – leżenie na prawym boku ze specjalnym ułożeniem palców prawej ręki – możemy ćwiczyć już teraz, gdyż nie wiadomo, czy w chwili śmierci będziemy w stanie zrobić to, czego przedtem nigdy nie robiliśmy. Pozycja ta ma również wiele innych zalet, dobrze jest przyjmować ją przy zasypianiu. Oczywiście, w czasie snu kręcimy się, ale to w niczym nie przeszkadza. Po prostu rozwinięcie przyzwyczajenia zasypiania w tej pozycji, na prawym boku, jest pożyteczne. Możemy przygotować się w ten sposób do śmierci, tak samo jak uczymy się innych rzeczy – najpierw otrzymujemy wyjaśnienia, a potem możemy je zastosować.
Istnieją też różne rodzaje phoła, które można stosować w chwili śmierci – zostały one podane ludziom znajdującym się na różnych poziomach rozwoju. Istoty będące na najwyższym poziomie w ogóle nie potrzebują phoła, ponieważ są już oświecone. Kiedy umierają, ukazują się zewnętrzne znaki ich urzeczywistnienia. Tak było w Indiach z Nagardżuną, a w Tybecie z Marpą Tłumaczem. Umierając Marpa powiedział: “Jeśli chcecie robić phoła, róbcie ją tak jak ja”. Wówczas ze szczytu jego głowy wypłynęło światło w pięciu barwach i wypełniło całe niebo. Następnie jego żona Dagmema rozpuściła się w światło i stopiła z sercem Marpy. Nie była to “zwyczajna” phoła, lecz demonstracja możliwości jego oświeconego umysłu.
Śmierci innego wielkiego mistrza o imieniu Melong Dordże towarzyszyły podobne znaki – wypromieniował on mocne białe światło ze szczytu swojej głowy i wypełnił nim całą przestrzeń. Były to bardzo szczególne przypadki, na temat których można podać niewiele wyjaśnień. Urzeczywistnieni prezentują po prostu różne znaki podczas swojej śmierci – niektórzy z nich znikają w świetle tęczy, inni pozostawiają swoje ciała, które przekształcają się w relikwie – jest wiele możliwości.
Średnio uzdolnione istoty mogą otrzymać wskazówki do phoła, praktykować ją, uzyskać znak i zastosować tę medytację w momencie śmierci. W przypadku istot o skromnych uzdolnieniach phoła jest bardzo ważna, ponieważ jest rzeczywistą pomocą – przewodnikiem prowadzącym we właściwym kierunku. Jej skuteczność zależy w dużym stopniu od tego, czy dana osoba utrzymała związek ze swoim nauczycielem czy też nie. Jeżeli na przykład ktoś ma wiele negatywnej karmy, poła może mimo to zadziałać, o ile utrzymał on związek ze swoim nauczycielem i w momencie śmierci przywołał albo jego, albo swego jidama. Jeśli jednak dana osoba złamała swój związek z nauczycielem, bardzo trudno jej będzie wykonać poła nawet wtedy, gdy nie nagromadziła wiele negatywnej karmy.

Kiedy nauczyciel jest obecny przy umierającym, wykona poła pomiędzy ustaniem zewnętrznego i wewnętrznego oddechu, a więc zaraz potem jak nastąpił ostatni wydech. Zrobienie poła przedtem byłoby przedwczesne. Można w ten sposób skrócić życie umierającego, praktycznie można go zabić. Niektórzy lamowie potrafią również później przeprowadzić świadomość zmarłego, podczas 49 dni Bardo – szczególnie w czasie, w którym ciało zostaje spalone.
Jeśli ktoś był praktykującym buddystą, posiadającym zaufanie, można mu również pomóc w czasie 49 dni po śmierci poprzez życzenia i ceremonie. W czasie ich trwania lamowie przywołują jego umysł i prowadzą go przez stan pośredni. Podczas 49 dni po śmierci umysł zmarłego doświadcza głębokiego pomieszania, dlatego taka pomoc jest mu bardzo potrzebna. Musi jednak przyjść w ciągu 7 tygodni, potem jest już bezużyteczna.

Kiedy samemu praktykuje się phoła, jest czas, w którym się ją ćwiczy i czas, w którym się ją stosuje – chwila śmierci. Istnieją różne rodzaje medytacji phoła – wyjaśnię tu pięć z nich:

phoła dharmakaji
phoła sambogakaji
phoła nirmanakaji
phoła błogosławieństwa
phoła khaczie

Phoła dharmakaji jest różnie wyjaśniana, w zależności od tego, czy nauki na jej temat pochodzą z przekazu mahamudry, maha ati czy też z innego źródła. Tym niemniej wszystkie opisy zgadzają się co do jednego – że chodzi w tym przypadku o urzeczywistnienie ostatecznej natury zjawisk – dharmakaji – w momencie śmierci. W chwili tej umierający doświadcza prawdziwej natury umysłu i rozpoznaje ją.

Phoła sambogakaji jest ściśle związana z phołą dharmakaji. Uważa się, że są od siebie nieoddzielne, ponieważ jeżeli w ciągu życia praktykowaliśmy fazę budowania i fazę spełniającą, w medytacjach Diamentowej Drogi, wystarczająco skutecznie i opanowaliśmy je w doskonałym stopniu, wówczas podczas śmierci urzeczywistnimy phołę dharmakaji i phołę sambogakaji. Chociaż faza spełniająca związana jest z dharmakają, a budująca z sambogakają, oba te rodzaje phoła są zawsze rozpatrywane wspólnie i nie mogą być od siebie oddzielone.

W czasie śmierci możemy zastosować nabyte podczas praktyki medytacyjnej doświadczenia i dzięki temu skutecznie wykonać poła. Jednocześnie niełatwo jest uzyskać takie możliwości w tym życiu – nie zawsze udaje się zwykłym ludziom osiągnąć przed śmiercią takie efekty.

Phoła nirmanakaji nosi nazwę “phoły, którą się ćwiczy”. To oznacza, że uczymy się najpierw jakiejś metody i następnie praktykujemy ją. Otrzymujemy wskazówki od nauczyciela, który jest w stanie udzielić błogosławieństwa phoła, który ma doświadczenie i moc przekazywania go dalej. Po przyjęciu schronienia i rozwinięciu oświeconej postawy, najpierw uczymy się, w jaki sposób należy siedzieć podczas medytacji – z wyprostowanymi plecami, nogami w odpowiedniej pozycji itd., a następnie medytujemy zgodnie ze wskazówkami.

Są różne medytacje phoła, ale bez względu na to której się uczymy, medytujemy na siebie samych jako na określoną formę z energii i światła i na centralny kanał energetyczny w ciele. Niezależnie od metody, którą opanowujemy, w każdym przypadku dokładnie podążamy za wskazówkami i uczymy się wysyłać umysł w górę, aż do uzyskania znaku powodzenia.

Dokładne wyjaśnienia otrzymujemy wtedy, kiedy zaczynamy medytować. Ogólnie w praktyce phoła chodzi o nauczenie się koncentracji na centralnym kanale w ciele. Ma on określoną wielkość, odpowiadającą w przybliżeniu grubości małego palca, czasem jednak jego szerokość może być inna. Jest całkowicie prosty i przebiega od tajemnego centrum poniżej pępka, ku górze. Medytując koncentrujemy się na esencji umysłu w formie sylaby nasiennej i wysyłamy ją w górę do Buddy Nieograniczonego Światła lub innego, znajdującego się nad nami. Jednocześnie powtarzamy dźwięki, które różnią się w zależności od tradycji. Poszczególne sesje kończymy praktyką ” Buddy Długiego Życia”.

Tę praktykę powinniśmy wykonywać bardzo starannie, przestrzegając wskazówek, które otrzymaliśmy. Niezależnie od tego, na jaką formę buddy medytujemy w swojej tradycji, możemy sobie też wyobrażać, że ponad naszą głową siedzi nasz rdzenny lama. Esencja ich obu jest taka sama, dlatego powinniśmy postrzegać własnego lamę jako buddę lub jidama. Praktykowanie phoła na własnego nauczyciela to osobny rodzaj poła, zwany “phołą błogosławieństwa”.

Piąty rodzaj poła to poła khaczie. “Khaczie” to nazwa Czystej Krainy. Ten rodzaj poła jest związany z uprzednim praktykowaniem jogi snu i jogi Przejrzystego Światła. Jeżeli w pełni zrozumieliśmy złudną naturę snu i mamy wprawę w byciu świadomym w głębokim śnie, możemy zastosować ten rodzaj poła.

Bez względu na to, jakiego rodzaju poła się uczymy, powinniśmy ją intensywnie praktykować i w chwili śmierci zastosować tę metodę z pełną koncentracją i bez rozproszenia. Ważne jest byśmy w tym czasie nie padli ofiarą żadnego z przeszkadzających uczuć, lecz w pełni skoncentrowali się na praktyce i lamie. Powinniśmy z jednoupunktowionym umysłem i całkowitym zaufaniem wysyłać świadomość – tak jak silny człowiek wystrzeliwuje ku górze strzałę z łuku. Wtedy z pewnością osiągniemy wyzwolenie.

Najwyższym efektem phoły, jak już to wyjaśniłem omawiając pierwszy jej rodzaj, jest pełne oświecenie. Średnim jest odrodzenie w Czystej Krainie Dełaczien, najmniejszym zaś uzyskanie znowu cennego ludzkiego ciała.
Bardzo ważne w praktyce phoła jest zaufanie do nauczyciela. Czasami ludzie praktykują phoła wielokrotnie, nie uzyskując znaku. Może się tak zdarzyć pomimo tego, że nauczyciel posiada odpowiednie kwalifikacje, a uczeń otrzymał błogosławieństwo i wskazówki. Jeżeli nie ma się żadnego zaufania lub żywi się fałszywe poglądy, nie uzyskuje się żadnych efektów.” (LOBPYN TSECZU RINPOCZE http://www.buddyzm.pl/pl/nauczyciele/18-lobpyn-tseczu-rinpocze )

Phoła jest jedną z sześciu jog Naropy:

1-Tumno to poziom 8/2
2-Ciało iluzoryczne to poziom 7 jeżeli widzimy iluzoryczność zjawisk urzeczywistnia się iluzoryczną praktykę prowadzącą do iluzorycznego wyzwolenia
3-Sen(joga snu i śnienia) tu możemy rozpoznać, że zjawiska są tak samo urojeniowe jak na jawie,świadomość we śnie pozwala nam zastosować podobną świadomość urojrniowości rzeczy na jawie.
4-Przejrzyste światło w czasie snu bez marzeń kiedy pozostajemy w całkowitej ciemności Nicości 8/2, nie posiadając świadomości tego co się wydarza, pojawia się Kryształowy Wir 8-12 i to jest właśnie to przejrzyste światło. Doświadczamy jego obecności również kiedy znajdujemy się poza jawą i snem a zachowujemy częściową przytomność jak w hipnozie. Przejrzystym światłem możemy nazwać również przestrzeń jaka automatycznie pojawia się kiedy wizualizujemy sobie przedmioty. Najczęściej nie zwracamy na to tło uwagi.
(Metoda Maxa) https://www.youtube.com/watch?v=kn_4pmDxQrw
Warto zwrócić uwagę na skupienie na lewym oku i lewej stronie. Nerwy wzrokowe w większej części biegną z prawej półkuli mózgowej do lewego oka a z lewej do prawego. Sprawiając, że dominującym okiem jest oko lewe i utrzymując jednocześnie stan przytomności wytwarzamy dysocjację powodującą, że możemy obserwować na jawie stan theta prawej półkuli.

Jeśli pojawia się myśl,
obserwuj to co się pojawia;
jeśli żadna myśl nie powstaje,
obserwuj ten spokojny stan.
Obie chwile są równie puste.
Garab Dorje

Termin “Przejrzyste światło” po tybetańsku wymawia się Ösel (Wylie. ‘od gsal).Dziamgon Kongtrul Lodro Thaje w encyklopediach buddyzmu definiuje znaczenie terminu w ten sposób, że inherentna świetlistość (Wylie. rang ’od) natury jest przejrzysta, tj. rozjaśnia (Wylie. gsal) bez żadnych przeszkód i ograniczeń. Inaczej mówiąc terminu “Przejrzyste światło” używa się w celu wyjaśniania, że pomimo nie odnalezienia żadnej inherentnej natury, jest jednak spontanicznie obecna świetlista zjawiskowość (Wylie. snang ba).

Stan Przejrzystego Światła “świta” na krótko w chwili śmierci dając każdemu niezwykłą możliwość osiągnięcia uwolnienia z karmy, jeżeli realizowało się w ciągu życia praktykę związaną z rozpoznaniem natury rzeczywistości (np. śnienie progresywne) należy połączyć naturalną wrodzoną każdemu obecność Przejrzystego Światła, które nazwać można “Matką 10”, ze stanem Przejrzystego Światła zwanego “Dzieckiem 1-8/9”, pochodzącym ze zrealizowania praktyki rozpoznania rzeczywistości na jawie i we śnie. Wówczas spotkanie “Matki” z “Dzieckiem” jest całkowitym rozpoznaniem i zrealizowaniem.
To tak jakby znajdujący się w ciemnym pokoju nagle doznał jego rozświetlenia. Umysł/Świadomość wtedy jest bardzo ożywiony i świetlisty, to tak jakby słońce i księżyc świeciły na niebie jednocześnie, to daje możliwość osiągnięcia stanu wyzwolenia/buddy. Przejrzyste światło ścieżki praktykującego to światło córki ( Biała Bogini śnienia progresywnego 1-8) przejrzyste światło w momencie śmierci to światło rezultatu inaczej przejrzyste światło matki( Dobra Matka 10 w śnieniu progresywnym).Wyzwolenie staje się zatem możliwe gdy córka 1-8/9 (Persefona) spotyka Dobrą Matkę 10(Demeter). Jeżeli nie rozpoznamy tego momentu umysł rozpoczyna bardo natury samej w sobie i ponownie zaczyna funkcjonować, ze światła tworzyć urojeniowe bóstwa (tak jak kiedy obserwując fałdy zasłony widzimy je jako oddzielne od niej) dobre i gniewne(kiedy medytujący rozpozna w tej fazie urojeniowość bóstw, rozpozna swoje doświadczenia ze snu progresywnego może jeszcze zawrócić i wyzwolić się ) i tak coraz niżej poprzez bardo stawania się , pobytu w łonie aż do fazy ciężkich bytów małej karmy. Bardo natury samej w sobie porównuje się do momentu zachodu słońca, zapada ciemność, podróżnik potrafi wtedy zapalić w tej ciemności na trzy dni światło.

5-Phoła zawiera w sobie ideę opuszczenia jednego miejsca dla drugiego. Medytujący może przenieść się w chwili śmierci tam gdzie chce na przykład do krain niebiańskich.

6-Bardo – to nic innego jak interwał czasowy.
Bardo pomiędzy narodzinami a śmiercią
Bardo snu
Bardo śmierci
Bardo natury samej w sobie (doświadczenia rzeczywistości przejawionej)
Bardo ponownego stawania się przy powrocie do cyklu narodzin i śmierci
Bardo pobytu w łonie
Warto sięgnąć powtórnie do Księgi umarłych dla ateisty w „De venatione sapientiae”
do jej części trzeciej pod tytułem Metafizyka śmierci.

Namkhai Norbu wyjaśniał, że można mówić o pięciu rodzajach/poziomach praktyki Poła:

1) Phoła Nirmanakai (1-5; JB lub Wyobrażeniowego; Lacana)– praktykujący w chwili śmierci (zgodnie z praktykami ćwiczonymi podczas swego życia)
skupia się na opuszczeniu swego ciała poprzez Kanał Centralny i punkt na szczycie głowy.
W punkcie tym wyobraża sobie duchową Czystą Krainę Sukhavati i skupia się na pragnieniu udania się tam.

2) Poła Sambhogakai(6-8; JB lub Symbolicznego Lacana) – praktykujący w ciągu życia praktykował w szczególności na jakiegoś Jidama (bóstwo medytacyjne).
Podczas procesu umierania, kiedy manifestują mu się światła i wizje Bardo rozpoznaje siebie jako czysty wymiar swojego Jidama. Dlatego nie myśli o jakimś zewnętrznym udawaniu się do Czystej Krainy, ale rozpoznaje ją w sposób wewnętrzny.

3) Phoła Dharmakai (8-12; JB lub Realnego Lacana)– może zostać zrealizowane przez praktykującego obeznanego z praktyką kontemplacji. Kiedy manifestują się wizje i światła Bardo (podczas umierania, a wcześniej podobnie możliwe jest urzeczywistnianie tego podczas snu) praktykujący rozpoznaje krótki przebłysk pierwotnego światła Dharmakaji i wyzwala się w nim. Taki rodzaj umierania możliwy jest dla każdego, jednak szczególnie naturalnie mogą wykonać go osoby zaawansowane w praktyce zen, kontemplacji, czy mahamudry.

4) Phoła Tęczowego Ciała – jest to stopień dalej, niż Poła Dharmakai.
Praktykujący nie tylko opanował biegle kontemplację, ale także nauczył się rozpoznawać w stanie kontemplacji materialne elementy swojego ciała jako świetliste esencje. Dlatego jeszcze za życia postrzegał, że jego ciało materialne w istocie jest światłem, a w momencie umierania wchłania wszystkie materialne składniki ciała (oprócz paznokci i włosów) w swoje świetliste odpowiedniki. Dlatego jego materialne ciało zamienia się w tęczowe ciało światła, a patrząc na to z płaszczyzny materialnej – ciało fizyczne znika pozostawiając po sobie jedynie paznokcie i włosy. Proces taki twa siedem dni.

5) Poła Wielkiego Transferu – jest to szczególny sposób zrealizowania Tęczowego Ciała, który zamanifestowali nieliczni mistrzowie – np. Padmasambhava, czy Garab Dordże.
Mistrz zrealizował w pełni Tęczowe Ciało jeszcze za swego życia
(wchłonął wszystkie materialne elementy i przemienił je w świetliste esencje),
dlatego w chwili umierania nie potrzebuje 7 dni na rozpuszczenie materialnego ciała w tęczę
– zabiera je w takiej postaci wraz ze swoją świadomością natychmiast.

„Zapadanie w sen bardzo przypomina proces umierania.
Właśnie dlatego tak ważne jest, byśmy – prócz praktykowania medytacji w stanie czuwania – pozostawali przytomni również zasypiając.

Jeżeli z najwyższą koncentracją praktykujemy medytację, będziemy potrafili dostrzec zmiany zachodzące wówczas w naszym umyśle.

Kiedy zapadamy w sen, biały męski element opada w postaci kropli z górnej części ciała
do naszego serca, a żeński, czerwony, unosi się na ten poziom z dołu.

Gdy następuje połączenie obu esencji, natychmiast tracimy przytomność i wtedy właśnie stajemy się świadomi tego, że zasypiamy.

Osiągnąć to można dzięki medytacji na lamę. Wizualizujemy go na poziomie serca – z jego ciała promieniuje światło. Nasz umysł pozostaje nieoddzielny od umysłu lamy. Dzięki temu stopniowo rozpuszcza się nieświadomość typowa dla zwykłych stanów sennych. Chociaż całkowicie usnęliśmy, jesteśmy coraz bardziej świadomi tego, co się z nami dzieje – nasz umysł staje się coraz bardziej przejrzysty. Znakiem osiągnięcia stanu przejrzystości umysłu jest to, że potrafimy zobaczyć nasze własne śpiące ciało. Nie odbieramy go jednak tak jak w stanie czuwania – jako coś materialnego – lecz jako przejrzysty obiekt promieniujący światłem, którego źródłem jest lama znajdujący się w naszym sercu. Jeśli nasz umysł jest spokojny, możemy – pomimo tego, że śnimy – postrzegać własne ciało jako tak jasne, że jest ono w stanie rozświetlić cały pokój. Dzięki temu możemy widzieć pokój i wszystkie znajdujące się w nim przedmioty. Postrzegamy je tak wyraźnie, że nie jesteśmy już pewni czy śnimy, czy nie. To będzie jednak możliwe dopiero wtedy, gdy podczas medytacji praktykowanych w trakcie czuwania w pełni doświadczymy trzech stanów – błogości, przejrzystości i braku koncepcji. Kiedy doświadczenia te się ustabilizują, będą się przejawiały w czasie snu w ów szczególny sposób. Widzenie wtedy pokoju związane jest z przejrzystym światłem, pojawiającym się dzięki uspokojeniu umysłu. Osiągają je ci, którzy praktykują medytację szine. Śpiąc, można wtedy postrzegać swoje ciało tak wyraźnie, że światło w jego wnętrzu wydaje się promieniować barwami tęczy. Jeśli medytacja jest stabilna, nasz umysł może być nawet w stanie poruszać się wewnątrz pomieszczenia, bądź przemieszczać się do sąsiednich pokojów. Możemy wędrować z jednego miejsca do drugiego. Tak można teoretycznie wyjaśnić możliwości, które mogą pojawić się w czasie snu, gdy wystarczająco intensywnie praktykujemy w dzień. Nie wystarczy jednak sama chęć przeżywania takich stanów. Pojawią się one same jako rezultat regularnej i głębokiej praktyki.

Doświadczenia tego typu nie powodują żadnego niepokoju w umyśle. Pozostaje on w identycznym stanie jak wtedy, gdy praktykujemy medytację szine – jest całkowicie rozluźniony, przejrzysty, wolny od jakiegokolwiek przywiązania, przeniknięty trzema doświadczeniami – błogości, przejrzystości i braku koncepcji. W tym stanie nasze zmysły są bardzo sprawne i wyostrzone, co oznacza, że możemy widzieć, słyszeć, odczuwać dotyk, zapach i smak. Śpiący umysł nieprzerwanie przeżywa te wrażenia, ale odwrotnie niż w stanie jawy akceptuje je wszystkie bez cienia wartościowania. Przestajemy na przykład uważać, że pewne dźwięki są zbyt głośne lub irytujące. W trakcie naszej dziennej praktyki, gdy kończymy medytację szine i przechodzimy do głębokiej medytacji niezrodzonej mądrości, pozwalamy, aby pojawiające się w czasie zasypiania światło stawało się coraz jaśniejsze i w końcu uwolniło nas od tych doświadczeń. Dzieje się to całkowicie naturalnie. Kiedy zasypiamy, nie musimy zmieniać techniki ani rozpoczynać innej medytacji. Powinniśmy po prostu kontynuować praktykę i przed zaśnięciem kierować życzenia do naszego lamy. Dzięki temu i sile dziennej medytacji odpowiednie wchłonięcie pojawi się również w trakcie snu. Podobny rodzaj medytacji można stosować również w czasie umierania. Doświadczeni medytujący potrafią osiągnąć stan buddy w ciągu kilku sekund następujących po śmierci i mogą w rezultacie uniknąć doświadczeń bardo.”

Gendyn Rinpocze http://www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=904

Warto przy okazji poznawania najgłębszej nauki o phoła i Wielkim Transferze zastanowić się dlaczego zdarzenia jakie dotknęły Tybet nie zostały wcześniej zaabsorbowane przez mnichów jako przeciekanie indywidualnych dusz mimo ich wielkiej kultury duchowej . Pozwolono na to aby zdarzenia destrukcyjne zamanifestowały się w życiu zewnętrznym społeczeństwa. Religia nie po raz pierwszy spowodowała odcięcie przepływu Konieczności, powodując odcięcie od zadań duszy jakie ma realizować poprzez małe ludzkie ja. Czy polska karma narodowa nie wynika z podobnego traktowania religii, jako bariery przeciwko przeciekaniu dusz. Chrześcijaństwo owemu przeciekaniu nadało twarz Arcykusiciela. Religie użytkowane w formie masowego przymusu bez głębszej wiedzy o konieczności zachowania równowagi wstępowania i zstępowania z reguły zsyłała na społeczeństwo „zewnętrzne” katastrofy, jedynie jednostkom przynosząc prawdziwe wyzwolenie. Sąd że lepiej aby wszyscy byli jednego ducha wtedy nawet ci nieudolni coś zyskają jest sądem nieodpowiedzialnym ponieważ zatrzymanie patologizowania świadomości jednostek przez ich dusze prowadzi do reaktywnego zamętu na zewnątrz. Losy cywilizacji budujących piramidy , będące akceleratorami życia duchowego , zbiornikami , zanętami gromadzącymi byty subtelne powinny być przestrogą dla innych budowniczych świątyń. Krzyże na kościołach nie powstrzymają niechrześcijańskich bytów przed ich penetracją. Żadna z tych cywilizacji nie przetrwała właśnie z powodu zaburzenia obiegu Świadomości którego zewnętrznym przejawem były eksterminujące zdarzenia zewnętrzne. Z powodu nadmiernego wypychania z małej karmy bytów które miały pracować na rzecz swoich dusz doświadczając fizyczności. Dusz które chciały zstępować a nie wstępować. Jak się okazuje nawet w tej sferze życia można przesadzić. Podkreślę jeszcze raz, na poziom brahmaniczny 8 i wyżej powracamy kiedy czujemy wyraźne wezwanie a nie ze strachu przed śmiercią czy z przymusu otoczenia. Dla niewezwanych phoła powinno dać możliwość wyboru lepsze karmy.

„Jak pszczoła zbierająca nektar
z różnych rodzajów kwiatów,
szukaj nauk wszędzie;
jak jeleń, który znajduje
cichą łąkę, aby paść się na niej,
szukaj odosobnienia, gdzie mógłbyś przetrawić
wszystko to, co zebrałeś.
Jak szaleniec,
wolny od wszelkich ograniczeń,
idź gdziekolwiek masz ochotę;
i żyj jak lew,
całkowicie wolny od wszelkich lęków.”
Tantra dzogczen

Teraz przejdziemy do formy phoła jaką opracowałem na podstawie snów.

Phoła śniącego progresywnie
(Phoła Szczeliny 8-12 / Phoła Kryształowego Wiru).

Podchodzimy do łóżka na którym przygotujemy się do phoła jak do łodzi która zaniesie nas do wyznaczonego celu. Przekraczając krawędź łóżka powinniśmy poczuć wyraźną zmianę w charakterze przestrzeni na zewnątrz i wewnątrz niego. Projekcję/przetarcie szlaku phoła, które powtórzymy za chwilę we śnie, przed zaśnięciem możemy wykonać siedząc lub leżąc na łóżku. Po wizualizacji na jawie zasypiamy z intencją powtórzenia phoła we śnie.

Na początku phoła(przeniesienia świadomości) musimy ustalić docelowe miejsce jej przeniesienia. Ja opisałem podróż do Nieprzejawienia, do Przejrzystości Kryształowego Wiru 8-12. Mogą to być oczywiście inne ciekawe miejsca jak na przykład świat bogów, dewów, czy świat istot nie będących ludźmi a żyjących w lepszych warunkach niż my na Ziemi, lub środowisko ludzi którzy pozwolą nam prowadzić życie w sposób który wydaje się nam dzisiaj(!) interesujący. Przed przystąpieniem do przeniesienia musimy ów adres wyobrazić sobie, najlepiej pod postacią istoty najbardziej w takim świecie rozwiniętej, demiurga takiego świata. Celujemy w jego serce czyli miejsce Jego emanacji w przestrzeni, aby się w nim rozpuścić. Ćwiczenie phoła służy jedynie treningowi ale phoła w chwili śmierci to już zadanie odpowiedzialne, zatem należy już wcześniej zastanowić się nad docelowym kierunkiem przeniesienia świadomości.

„Najlepsze przygotowanie stanowi, jeśli to możliwe, powtórzenie sto tysięcy razy mantry OM AMI DEWA HRI. Jednocześnie wyobrażamy sobie czerwonego Buddę Nieograniczonego Światła nad głową(Czerwonego <10; JB), w Obszarze Najwyższej Radości. Pragniemy zbliżyć się do niego, już w czasie przygotowań wielu ludzi odczuwa, jak pole mocy pojawia się nad ich głowami. Medytuje się trzy razy po trzy godziny w ciągu dnia ćwicząc wysyłanie umysłu z ciała dopóty, dopóki na głowi każdego nie pojawi się wyraźny otwór, poprzez czaszkę, mięśnie i skórę. Jednocześnie można zauważyć kroplę krwi, rysę lub zaczerwienienie, wszystko najczęściej w odległości około ośmiu szerokości palca od oryginalnej linii włosów. W czasie dotknięcia tego miejsca odczuwa się kłujący ból i również po kursie szczególne odczucie na szczycie głowy przypomina o otwartej drodze do Czystych Krain. Wewnętrzne” znaki, to silne, nagłe doświadczenia wielkiego szczęścia, ulgi, uwolnienie się intensywnych wspomnień lub głębokiego strachu przed śmiercią, który bardzo często znika na zawsze po urzeczywistnieniu Poła. Rzeczy te się wydarzają, ponieważ wrażenia nagromadzone w środkowym “szlaku” energii zostają oswobodzone dzięki wielokrotnemu wysyłaniu umysłu ku górze. Często medytujący dopiero później odkrywają, że na ważnych poziomach odnaleźli swe centrum, iż powstała w nich pewność i oto posiadają bogactwo, którego nie mogą już utracić.”(Ole Nydhal)
Jakby nie wydawało się nam dziwaczne, to co za chwilę zrobimy, to należy być świadomym, że nasze wątpliwości co do realności/skuteczności procesu phoła śniący umysł będzie interpretował jako rozkaz negatywny i uniemożliwi pełne rozwinięcie rezultatu praktyki!

Phoła służy do zaniku powstałego splątania niezróżnicowanej Pierwotnej Źródłowej Świadomości. W wyniku takich splątań powstało urojeniowe rozróżnienie na przedmiot i podmiot który w ten sposób rozwinął iluzję oddzielności swojego istnienia, iluzję ja.

Przed zaśnięciem rozpoczynamy wizualizację:

Phoła śniącego progresywnie
(Phoła Szczeliny 8-12 / Phoła Kryształowego Wiru).

Podchodzimy do łóżka na którym przygotujemy się do phoła jak do łodzi która zaniesie nas do wyznaczonego celu. Przekraczając krawędź łóżka powinniśmy poczuć wyraźną zmianę w charakterze przestrzeni na zewnątrz i wewnątrz niego. Projekcję/przetarcie szlaku phoła, które powtórzymy za chwilę we śnie, przed zaśnięciem możemy wykonać siedząc lub leżąc na łóżku. Po wizualizacji na jawie zasypiamy z intencją powtórzenia phoła we śnie.

Na początku phoła(przeniesienia świadomości) musimy ustalić docelowe miejsce jej przeniesienia. Ja opisałem podróż do Nieprzejawienia, do Przejrzystości Kryształowego Wiru 8-12. Mogą to być oczywiście inne ciekawe miejsca jak na przykład świat bogów, dewów, czy świat istot nie będących ludźmi a żyjących w lepszych warunkach niż my na Ziemi, lub środowisko ludzi którzy pozwolą nam prowadzić życie w sposób który wydaje się nam dzisiaj(!) interesujący. Przed przystąpieniem do przeniesienia musimy ów adres wyobrazić sobie, najlepiej pod postacią istoty najbardziej w takim świecie rozwiniętej, demiurga takiego świata. Celujemy w jego serce czyli miejsce Jego emanacji w przestrzeni, aby się w nim rozpuścić. Ćwiczenie phoła służy jedynie treningowi ale phoła w chwili śmierci to już zadanie odpowiedzialne, zatem należy wcześniej zastanowić się nad docelowym kierunkiem przeniesienia świadomości.

Jakby nie wydawało się nam dziwaczne, to co za chwilę zrobimy,, należy być świadomym, że nasze wątpliwości co do realności/skuteczności procesu phoła śniący umysł będzie interpretował jako rozkaz negatywny i uniemożliwi pełne rozwinięcie rezultatu praktyki!

Phoła służy do rozproszenia splątania niezróżnicowanej Źródłowej Świadomości. W wyniku takich splątań powstało urojeniowe rozróżnienie na przedmiot i podmiot który w ten sposób rozwinął iluzję oddzielności swojego istnienia, iluzję ja.
Przed zaśnięciem rozpoczynamy wizualizację:

1.Tworzenie Umysłu Oświecenia.

Wyobrażamy sobie, na wysokości serca, pięć kul ; w środku przejrzyście-ultrafioletową , po lewej stronie kulę zieloną , naprzeciw nas żółtą po prawej niebieską, z tyłu czerwoną.

W sercu, ultrafioletowa kula zawiera w sobie symbol Umysłu Oświecenia czyli….. 13 i V(o kolorze świetliście czerwonym czyli kolorze poziomu Czerwonego <10) to symbol Kryształowego Wiru i Zwierciadlanej granicy 13 oddzielającej nas(Przejawienie) od Nieprzejawienia, za plecami na wysokości łopatek czerwoną. 13 i V powinny stanowić jedną całość czyli powinniśmy 1 i 3 połączyć u dołu a 3 i V u góry.

Każdą z kul powinniśmy wziąć lewą ręką i powiększyć do odpowiednich rozmiarów aby zobaczyć w ich strukturze smugi. Każdą ze smug możemy przeskanować promieniem ultrafioletu biegnącym z kuli znajdującej się pośrodku (w sercu) całego układu i znaleźć w ten sposób kontr częstotliwość pozwalającą doprowadzić każdą ze smug do rozmiaru punktu. Potem rozświetlimy je do zaniku razem z kolorem wybranej kuli. Rozświetlamy kulę zieloną, potem niebieską i żółtą. Kolory rozświetlamy do momentu uzyskanie przez nie harmonijnej równowagi, trzy kolory mają stać się ultrafioletem, takim samym jaki mamy w kuli znajdującej się w środku układu, w miejscu naszego serca. Trzy kule łączą się z kulą centralną. Kiedy to się stanie odwracamy się w swoim wnętrzu o sto osiemdziesiąt stopni, tak aby kula czerwona znalazła się przed nami. Powtarzamy całą procedurę wobec tej kuli. Kiedy i tę kulę połączymy z kulą centralną znajdziemy się w Kanale centralnym, na poziomie serca, we wnętrzu kręgosłupa osoby za którą, do tej pory, uważaliśmy się. Spoglądamy na kulę centralną o ultrafioletowej przezierności i kiedy ją nieco powiększymy zauważymy że jej powierzchnia jest pokryta delikatną koronką. Koronka(matryca) jest trójwymiarowa i składa się z połączonych krawędziami postaci ludzi i zwierząt. Trzymając kulę w lewej dłoni omiatamy prawą dłonią tę koronkę, jakbyśmy chcieli zdjąć pajęczynę. Najpierw w lewo, potem w prawo a na końcu od siebie

Zazwyczaj energia życiowa nie wchodzi do kanału centralnego, za wyjątkiem chwili śmierci i snu lub ćwiczeń takich jak to. To co robimy za pomocą snu progresywnego jest zatem przygotowaniem do wyjścia z małej karmy w chwili śmierci.

Jeżeli mamy zamiar dodatkowo praktykować osiągnięcie tęczowego ciała i dokonać Wielkigo Transferu (Zmartwychwstania!) czyli rozpuścić fizyczne ciało po śmierci, wtedy w kolorowych kulach symbolizujących czakry rozświetlając je rozpuszczamy po kolei nie tylko smugi ale i wszystkie układy ciała fizycznego;
-w niebieskim okręgu rozpuszczamy układ nerwowy,
-w zielonym układ oddechowy,
-w ultrafioletowym układ krwionośny,
-w żółtym układ trawienny,
-w czerwonym układ rozrodczy,
-układ kostny rozpuszczamy w kanale centralnym (rdzeniu przedłużonym) w momencie kiedy obracamy się o sto osiemdziesiąt stopni.
„ Realizacja tęczowego ciała nie ma zastosowania jedynie do umierania, ale do jakichkolwiek manifestacji w całym wszechświecie”. O tęczowym ciele możemy przeczytać na stronie http://www.samadi.republika.pl/rart125.htm

2. Przyjęcie schronienia w Duszy 7.
Dopiero po oczyszczeniu ultrafioletowej kuli z białej koronki widzimy w jej wnętrzu postać taka samą jak my, ma ona jednak już jedynie kontur. Ważne jest aby zrównoważyć nasz rozmiar i odbijającej się w kuli postaci. Odczuwamy wobec niej wdzięczność. Pochylamy się ku powierzchni ultrafioletowej kuli która wydaje się być zwierciadłem i kiedy zetkniemy się czołem z naszym odbiciem w jej wnętrzu stajemy się swoim konturowym odbiciem z jej wnętrza. Odczuwamy teraz wdzięczność jaką adresowaliśmy wobec odbicia przed chwilą. Znajdujemy się we wnętrzu zwierciadlanej kuli która teraz otacza nasze konturowe odbicie. Możemy ten moment nazwać wychodzeniem(mimo że do środka !!!) z pierwszej klatki. Klatki Wyobrażeniowej (1-5). Klatki Małej Karmy.

(Kiedy wybieramy kierunek ku Nieprzejawieniu 8-12 koncentrujemy się na naszym odbiciu które pojawi się nad nami , czyli musimy obrócić się o dziewięćdziesiąt stopni aby je ujrzeć, jeżeli mamy zamiar przenieść świadomość do światów na poziomach 6-8 pozostajemy w dotychczasowej pozycji „na wprost”).

(Zwierciadlana kopuła jaką widzimy nad sobą jest wycinkiem zwierciadlanej kuli , lustrzaną powierzchnią Zwierciadła 8/9=13 ponieważ w bezwymiarowym świecie duszy nie ma tak naprawdę odległości pomiędzy granicami 5/6 i 8/9=13. My- Obserwator 7 znajdujemy się w jej wnętrzu a postać któą widzimy nad sobą nie jest nami z małej karmy którymi jeszcze przed chwilą byliśmy a wyższą formą ,Obserwatorem 7+.

3. Przyjmowanie schronienia w Nadduszy 7+
Kiedy po obrocie o dziewięćdziesiąt stopni znajdziemy się naprzeciw odbicia i wpatrzymy się w nie pojawi się pomiędzy nami mgła w której nasze odbicie straci swój wyraźny kontur ale po chwili wyłoni się z mgły błękitna dłoń. Następnie wizualizujemy jak świetliście błękitna miłosierna(!) dłoń wyłaniającą się z mgły dotyka z czułością naszej(!) twarzy. Odczuwamy wdzięczność i miłość za okazaną nam czułość(!).
Obserwujmy jak zarys błękitnej dłoni zanurza się spowrotem we mgle. Postarajmy się podążyć swoja lewą dłonią za dłonią błękitną . Kiedy nasza lewa dłoń zacznie znikać we mgle przenieśmy świadomość w kierunku mgły.
Kiedy znajdziemy się po stronie mgły odczujmy jako odbiorca ów stan wdzięczności, miłości jaki odczuwaliśmy wobec błękitnej dłoni przed chwilą, jako gładzony po policzku.
Kiedy dobrze przyjrzymy się mgle okaże się że mgła ma jednak swoją substancjalność , ma strukturę, jest nią ulotna Srebrna Matryca(8/1) przyjmująca lokalnie kształty symboli religijnych, ezoterycznych, symboli nauki itp.

4. Oczyszczanie matryc srebrnej i złotej.
Przechodzimy od oczyszczania Srebrnej Matrycy (która przypomina mglistą srebrną koronkę złożoną z symboli przedstawiających symbole ludzkiej wiedzy; religijne, ezoteryczne, matematyczne, czasem przedstawia sobą trójwymiarowe Miasto Niebiańskie złożone z budowli charakterystycznych dla wszystkich kultur itp.). Kiedy spoglądamy na swoje dłonie są równie mgliste jak symbole wokół nas. Wybieramy symbol który jest nam najbliższy. Mglisty srebrny symbol rozpraszamy spodem prawej dłoni trzymając go w lewej . Nie czujemy żalu ani przywiązania do symboli i reprezentowanych przez nie treści które rozpraszamy dłonią . Symbol wraz z obydwiema dłońmi staje się przezierny i pusty (to Nicość 8/2).
Tak opuszczamy drugą klatkę. Klatkę Duszy 6-8 . Po chwili z bezświetlnej Nicości wyłoni się wraz z ciepłym powiewem Złota Matryca (wytłoczka – bez perforacji, wypełniona wzorami symbolizującymi ludzkie terytoria, przypomina nieco wytłaczaną mapę ). Wyłanianiu się tej matrycy towarzyszy nie tylko ciepło ale i drżący dźwięk przypominający wibrujący głos drapieżnego ptaka, to „wibracja ” z poza matrycy która jest tak naprawdę powierzchnią Granicy 8/9-Zasłoną Bytu-Paroket. Kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że jesteśmy już tylko Świadomością pozbawioną konturów rozpoznajemy, że wypukłości złocistej matrycy są iluzją podobnie jak nasze wcześniejsze kontury były jedynie zaburzeniem tła o kształcie stożka(płaszcza/trąby) o odcieniu złocistym, wierzchołkiem skierowanego do góry. Kiedy wnikniemy do jego wnętrza, od spodu, opuścimy klatkę tego Przejawienia.

(Wchodząc do Nieprzejawienia poprzez Nicość 8/2. Musimy jednak być świadomi ,że korzeń naszej iluzji Ja, istnienia jako podmiot różny od przedmiotów, tkwi jeszcze głębiej. Już w Nieprzejawieniu , na poziomie Czerwonego <10.Dopiero po przekroczeniu Jego iluzji ,Wielkiej Karmy, przestrzeni o zarysie równoramiennego świetliście czerwonego krzyża wydostaniemy się z Realnej klatki Wielkiej Karmy. Kiedy nie porzucimy iluzji Ja zostaniemy powstrzymani i zawrócenie poprzez ten czteroramienny krzyż ku Przejawieniu, nawet minimalna odczucie subiektywności spowoduje że runiemy w urojeniową przepaść Przejawienia. Kiedy uda się nam zachować nieporuszoność i bezrefleksyjność krzyż stanie się prostym choć cienkim jak włos mostem prowadzącym w głąb Nieprzejawienia)

5. Przechodzenie do Nieprzejawienia/do wnętrza Szczeliny 8-12
(do Niezróżnicowanej Podstawy Świadomości)
Po okazaniu wdzięczności na poziomi 7 i przeniesieniu świadomości na Obserwatora 7,w swoją indywidualną matrycę (indywidualną Duszę), po przyjęciu schronienia błękitnej dłoni na poziomi 7+(staniu się błękitną matrycą dusz indywidualnych jaką jest Nadobserwator 7+/Naddusza 7+), oczyszczeniu srebrnej a potem złotej matrycy która może przyjmować również kształt falującej złotej zasłony(jak zorza polarna widziana od dołu) albo stożkowego płaszcza, zależnie od perspektywy i naszych intencji podobnie jak przy białej koronkowej matrycy (5/6) . Wypukłości złotej matrycy w szerszej perspektywie okazują się ornamentami fałdów, fałdy jawią się nam jako oddzielne strumienie światła ale tak naprawdę są tylko fałdami Złotej Świetlistej Zasłony, z jeszcze szerszej perspektywy Stożkowatym Płaszczem Metatrona. Płaszczem/stożkiem wypełnionym Pustką-Nicością 8/2. W perspektywie odwróconej okaże się Kryształowym Wirem 8-12 poprzez wynicowanie wierzchołkiem skierowanym ku dołowi.

Wnikamy do wnętrza złotego stożkowatego Płaszcza, Zasłony która oddziela Przejawienie od Nieprzejawienia, poddając się Jej otulającemu lepkiemu blaskowi. Teraz otacza nas ze wszystkich stron nieskończenie drogocenna poświata zdolna odmienić wszystko co zostało przejawione.

Wraz z czasem który spowalnia coraz bardziej drogocenna świetlistość zaczyna z wolna zanikać, od stóp w kierunku głowy naszego przestrzennego fantomu, zacierając nasze granice jakie jeszcze istniały pomiędzy Ja a Nie Ja. Tak jakbyśmy znikali począwszy od stóp. Ostatni punkt który zniknie znajduje się na samym szczycie głowy urojonego konturu ciała. (na szczycie Stożkowatego Płaszcza, który jest tożsamy z kabalistyczną Zasłoną Bytu(Paroketem), ową słynna suknią bez szwów, ściśle powiązaną ze słowem tantra wywodzącym się od słowa wątek tkaniny, nić która biegnie nieprzerwanie tworząc utkaną całość materiału, nie bez związku jest również słowo suf dające nazwę sufizmowi. Chodzi oczywiście o tkaninę Przejawienia która powstaje jako iluzja przestrzeni i czasu kiedy Pierwszy Oddzielający staje twarzą w twarz z Sobą Samym jako Źródłowym Bezwymiarowym Punktem ) Kiedy to się wydarzy Nadświatło które jest polem na tle którego wyłoniło się to zaburzenie-złocisty płaszcz (Metatron 8/3)otoczone i napełnione, Nadświatło które do tej pory wydawało się nam gorącą czernią i jedynie tłem na którym widzieliśmy stożkowaty złocisty płaszcz zajmie nasze wnętrze połączy się ze Nadświatłem na zewnątrz nas (dziecko powróci do łona Matki) a urojeniowa granica konturu naszego ciała jaka oddzielała nas od Nieprzejawienia zniknie. Poczujmy radość powrotu do pozbawionego wszelkich dylematów żywych istot, Nieprzejawienia. Odczujmy Pełnię jakiej Nieprzejawienie doświadcza kiedy jest kompletne dzięki naszemu powrotowi.

Możemy sobie wizualizować ten moment jako wejście w Stożek Płaszcza /Kurtyny który miał szczyt u góry aby w tej ostatecznej chwili odwrócić się wynicowując(!) i stać się Kryształowym Wirem Przejrzystości, wierzchołkiem skierowanym do dołu, Wir wyglądał będzie jak świetlisty kryształowy kwiat, bowiem czarne światło jakim staliśmy się ma strukturę kryształowych płatków , miniaturowych wirów, my zaś okażemy się jednym z ich niepoliczalnej liczby. Świadomość w tym momencie zawiśnie w bezczasie.

Przy kolejnych przeniesieniach możemy obserwować jak nasze miejsce w „hierarchii” płatków przesuwać się ku centrum Kryształowego Wiru/Kwiatu. Pamiętajmy również, że kiedy Nadświatło zatrze nasz kontur i wydostanie się ku Samemu Sobie(Wynicowanie w ustach Iśwary) przez ostatni punkt naszej samoidentyfikacji z samym sobą, punkt na czubku głowy, wtedy z Obserwatora(7) (którego miejsce zajęliśmy w momencie zlania się naszego umysłu/małego ja z jego zwierciadlanym odbiciem czyli Ja „naszej” Duszy na poziomie 7), staniemy się Samoobserwującym (12). Samoobserwujący to stan naprzemienny, coraz szybszy, z pozycji „płatka” do Źródła/Centrum Wiru, zmiana z Obserwatora na Obserwowanego, coraz szybsza aż do ustania ruchu-przestrzeni/czasu, stan który powinien zawisnąć w „brzęczącym” zwarciu.
(Głos Wiru, dla osób o pewnej wrażliwości muzycznej to dźwięk Ci, dla pozostałych , to wibracja przypominająca „miękki” dźwięk klaksonu starej „Warszawy”, dla tych którzy tego nie pamiętają to pogłos drżenia wielkiego dzwonu albo mmm z Om mani……).

Ta wibracja nie jest wobec nas neutralna ponieważ rozpuszcza wszystkie wdruki karmiczne oraz zaciera granice pomiędzy obserwatorem a obserwowanym i samą czynnością obserwowania już tu, za życia. Jednak w momencie kiedy wszystkie elementy naszej karmy, naszego splątania przestrzeni zostają pozbawione swojego sposobu istnienia czyli przedmiotowości i podmiotowości znika sam proces percepcji , znika również słyszana jeszcze przed chwilą wibracja, znika słyszący ją i znika sam akt słyszenia, ponieważ znika różnica pomiędzy nimi . Następuje stan całkowitej absorbcji .

Aktywność Świadomości kończy się w momencie ustania poznania rozróżniającego, gdyż jej cel został osiągnięty, Świadomość okazuje się jedynie pojazdem Obserwatora Źródłowego. Nie jest to stan nieświadomości czy otępienia. Uwaga jest wyostrzona do granic możliwości , to maksymalna przytomność. Musimy rozumieć to w ten sposób, że nasza świadomość a nawet Świadomość jest wynikiem splątania Nieprzejawienia będącego niezróżnicowaną podstawą wszystkich splątań . Jedynie w splątaniu Nieprzejawionej bo niezróżnicowanej podstawy powstaje iluzja obserwatora i obserwowanego, kiedy ta „fałda” się rozprostuje poza Czystym Nieprzejawieniem w którym splątania zachodzą tworząc Zwierciadło Przejawienia i jego zawartość nie istnieje świadomość czegokolwiek jako oddzielności ponieważ nie ma już podmiotu i przedmiotu ani samego splątania.

Faktem jest że podróżująca poprzez czas i przestrzeń świadomość/Świadomość zaprzestaje percepcji i tworzenia zjawisk które są od niej oddzielne w momencie ustania czasu i przestrzeni.

Spoczywajmy w tym stanie, który wyłania się z pełni i starajmy się w nim zasnąć. Jeżeli wizualizowaliśmy siedząc, nie mając zamiaru śnić, to pozostańmy w tym stanie, dopóki nie pojawią się dyskursywne myśli. Teraz powoli wróćmy do ciała, mając w pamięci odczucie stanu Źródła Świadomości.

Podczas ćwiczenia warto zwrócić uwagę na to co dzieje się w poszczególnych czakrach naszego ciała, podczas obrotów naszego ciała wyobrażeniowego. Warto również odszukać ilustrację jak przed modlitwą wiążą filakterie Żydzi i co w świetle poznanej techniki phoła dla śniących progresywnie może oznaczać ich lokalizacja. Oczywiście liczę na to, że przystępujący do ćwiczenia „Phoła dla śniących” osiągnęli wymagany poziom świadomości. Z czasem, całe przeniesienie zajmuje coraz mniej czasu aż w końcu będzie to jedna chwila, obracamy się i przenosimy na poziom Kryształowego Wiru.
Wraz z opanowaniem algorytmu phoła zasypiamy jedynie z intencją, do intencji dodajemy wtedy impuls wyobrażeniowy celu drogi phoła jakbyśmy podróżowali superszybkobieżną windą do Źródła Świadomości.

Mówi się że aby zrównoważyć wstępującą siłę praktyki phoła powinniśmy po obudzeniu wykonywać praktykę długiego życia, jeżeli oczywiście na takim nam zależy.

Trochę to przewrotne aby prosić Czerwonego <10 (czy jak nazywają go buddyści Buddą Amitabhą) o długie życie, przecież to jakby prosić o długą Wielką Karmę.

Amitabha jest aspektem buddy związanym z Czystą Krainą Najwyższej Radości i jest centralną postacią praktyki phowa. Występuje we wszystkich szkołach mahajany. Formą sambhogakai (jednym z trzech ciał Buddy) Buddy Amitabhy jest Amitajus Budda Nieograniczonego Życia (skt. Amitayus, tyb. Tsepame). Przedstawiany jako czerwony Budda siedzący na tronie podtrzymywanym przez pawie. Amitajus nie jest jednak Czerwonym <10(Amitabhą) ale jego niższą hipostazą, jego odbiciem w Przejawieniu co odpowiadałoby Metatronowi 8/3. Pawie w tamtejszej ikonografii najwidoczniej mają odwzorowywać jego złocistość podszytą Czerwienią.

To właśnie do Niego kieruje się praktykę Buddy Amitajusa , praktykę/intencję długiego życia. Czerwony <10 pokrywa się z chrześcijańskim Chrystusem a Metatron 8/3 to nic innego jak JHWH semitów czy osobowe postaci Boga formowane/rzutowane/ornamentowane od naszej strony na Zasłonie Bytu przez nasze umysły.

Czczenie Amitabhy (amidyzm) było znaczącym punktem zwrotnym w historii buddyzmu, gdyż ukazało nową drogę do wyzwolenia, która nie jest zależna od nieskończonej ilości odrodzeń. Nie zależy także od własnego wysiłku , ale od pomocy z zewnątrz – od buddy – co zbliża ten odłam buddyzmu do religii teistycznych takich jak chrześcijaństwo. Tym samym droga ta stała się drogą łatwą. Już samo wzywanie imienia buddy Amitabhy jest wystarczające do wybawienie i odrodzenia w raju Sukhawati. Amitabha nie jest jednak Bogiem ani bogiem:
• Amitabha nie jest stwórcą jes panem Wielkiej Karmy 1- <10
• Amitabha nie jest ostatecznym bytem ponieważ jest „synem” Dobrej Matki/Ojca z poziomu 10 i 11 a Oni troje (!) są Androgynem 12
• Amitabha nie jest włączony w historię czyli w poziom kauzalny bezpośrednio ponieważ historia dzieje się w przestrzeni 1-5 i jest wyrazem kauzalnych zdarzeń będących odbiciem tendencji przestrzeni 6-8 a Czerwony <10 prowadzi sprawy Przejawienia poprzez „obracaniem” bytami przekonanymi o swej oddzielności od Źródła a nie tłem w jakim one operują czyli Koniecznością.
• Amitabha nie jest sędzią ponieważ sędziami samych siebie jesteśmy tylko my sami i to na dodatek urojeniowo !!!
• Amitabha podobnie jak Jezus i inne czczone przez ludzkość postacie jest ciągnikiem dusz pozwalającym odnaleźć właściwy kierunek podczas minusowo urojeniowego oderwania od własnej Duszy 7 po śmierci ale również za życia.

Czy zatem praktyka długiego życia jaką się poleca po odbyciu przeżyciowej praktyki phoła jest przeznaczona jedynie dla tych którzy nie chcą tak naprawdę zrealizować oświecenia w jednym życiu, natychmiast, a jedynie udają przed samymi sobą? Sądzę że jest to ważne również z innego względu. Jest to zabieg przeznaczony dla wątpiących czyli dla nas wszystkich którzy użytkują umysł. Wiem, myślicie, że nie powinienem o tym pisać ponieważ umysł podsłuchuje a wiedza tu zawarta jest skierowana właśnie przeciw niemu. Nie ma obawy, jest tak niepoprawny w swoim egoizmie, że nie przyjmie tych informacji jako realnie mu zagrażających. Otóż praktykę długiego życia wykonuje się po to aby psychologicznie podkreślić realność działania phoła, w którą to realność nasz umysł tak naprawdę nie wierzy. Wykonanie praktyki długiego życia jest zatem czymś w rodzaju sugestii rzuconej (jak nuż w plecy) umysłowi po fakcie. Nie może wtedy już wtedy w phoła przeszkodzić, dekoncentrując nas.

„Oczywiście istnieje coś takiego jak “Joga Snu”(OOBE/LD/RD; JB), lecz ponieważ pracuje ona z ośrodkiem energii w gardle, nie daję jej nikomu. Jeśli nie panuje się nad nim w pełni, a nauczyciela nie ma w pobliżu, to pracując z tym centrum można naprawdę rozwinąć gniewną, szorstką mowę lub dumę. Dlatego nie przypominam sobie nikogo, komu bym ją dał, gdyż posługując się nią trzeba być rzeczywiście blisko nauczyciela. […]Dlatego zamiast tego daję wam medytację, która pracuje ze snami poprzez przejrzyste światło, poprzez stan głębokiego snu(śnienie progresywne w głębokim śnie; JB). W ten sposób unikając atakowania twierdzy snów bezpośrednio, zdobywamy cały teren dookoła, jest to możliwe dzięki medytacji w głębokim śnie. Nie jest to już trudne, gdyż umysł w głębokim śnie opiera się na ośrodku serca, a ośrodek serca nigdy nie robi błędów. Jest bardzo odporny i może wszystko znieść.”(Ole Nydhal).

A oto przykład na to, że można wykonać phoła narzędziami jakie daje każda z religii, wystarczy jedynie mieć odpowiednie zrozumienie. Ornamenty formalne są łatwo zauważalne dla osoby która ma już doświadczenie wyniesione ze snu progresywnego. Chrystus to oczywiście poziom Czerwonego <10 , Jezus w zbitce z Chrystusem jest adresem równoległym (-7+)a nie wznoszącym do poziomu <10. O czym zresztą sami hezyhaści wspominają ale niejako mimochodem, ze zrozumiałych względów, przy okazji zaleceń o braku jakichkolwiek wyobrażeń upostaciowionego Boga.

Instytut Religioznawstwa Uniwersytet Jagielloński Naturalne metody stymulacji doświadczenia ekstazy w praktykach prawosławnych hezyhastów ST UDIA REL IGIOLOG ICA 44 2011

A teraz wspominana, we fragmencie o Złotym Płaszczu, Phoła Białej Dakini z tradycji Szangpa Kagyu.

„Jest mi bardzo trudno mówić o tej wspaniałej szkole, ponieważ jest ona dzisiaj niemalże wygasła. W tej erze Kali bardzo trudno jest znaleźć głęboką Dharmę (Prawdę/Naukę). Na całym świecie jest tylko jeden Lama, który może przekazywać tę naukę Shangpa Kagyu. Nawet Dalaj Lama oraz Karmapa odczuwają jej brak. Dlatego, odczuwając brak tych wtajemniczeń, w celu odkrycia ich, muszę zwrócić się najuniżeniej do Kalu Rinpocze.

Tradycja Szangpa Kagyu posiada zarówno tradycję Czerwonej jak i Białej Dakini.

Praktyka Wadżra Miłości, jak i Powa Białej Dakini, nie opiera się na miłości do zwykłych kobiet. W zwykłej miłości używa się upustu energii, co może wpływać na poruszanie się w kierunku niższych rzeczywistości. W metodzie tej zaś kochamy pochwę Białej Dakini, która dotyka najwyższej części naszej głowy (inaczej niż w praktyce Wadżra Miłości, gdzie pochwa dotyka penisa jako dolnego zakończenia Kanału Centralnego [dotyczy praktyki Czerwonej Dakini – przyp. tłum.]). W metodzie tej kierujcie zatem Wielką Miłość ku Białej Dakini, która na szczycie waszej głowy dotyka jej czubka całkowicie wyeksponowaną vaginą.

W praktyce tej koncentrujemy zatem, poprzez głęboki oddech, swoją energię mądrości, jak i sublimujemy swoje nasienie (spermę) w ciało mądrości razem z energią życia do szczytu naszego Kanału Centralnego (czubek głowy). Wówczas, przez wielkie natchnienie miłości, jesteśmy zjednoczeni z dolną częścią jej Kanału Centralnego (symbolizowaną przez vaginę – przyp. tłum.). Wtedy to nasza energia życia, razem z energią mądrości Bodhi, wtryskuje bezpośrednio w jej łono Mahasukha i przenosi się do tantrycznych miejsc, gdzie praktykujący odradza się jako Vidyadhara (dzierżyciel oświeconej wiedzy – przyp. tłum.). W ten sposób wszelka przyziemna miłość zostaje przekształcona w Wardżra Miłość. Taka jest ta pozytywna Dharma przekształcania. Jest ona całkowicie odmienna (odwrotna) od negatywnej Dharmy wyrzeczenia. Ale jeżeli nie potrafi się jasno odróżnić zwykłej światowej miłości od Wadżra Miłości, wówczas to nie działa prawidłowo. Wtedy skuteczniejsze może być praktykowanie ścieżki wyrzeczenia (jako mniej zaawansowanej – przyp. Tłum.).” Złota Dharma Shangpa Kagyu
Mamy zatem podobną metodę wlania się z formy „naszego” ciała poprzez Szczelinę 8-12 do Nieprzejawienie (”Przestrzeni androgynicznej”) .

Na sam koniec kilka słów na temat Tęczowego ciała.

„Ciało Świetliste /Jalus- (Tęczowe)-osiągnięte dzięki praktyce Dzogczen, różni się od Ciałała iluzorycznego /Jyulus/, osiąganego przez praktykę wyższych tantr. Ciało iluzoryczne jest zależne od subtelnej prany /energii witalnej/ indywidualnej istoty, a ponieważ prana uważana jest w Dzogczen za poziom relatywny, Ciało iluzoryczne nie jest uważane za Całkowitą Realizację.[…] Ta realizacja Świetlistego Ciała oznacza – by ponownie posłużyć się metaforą zwierciadła – że praktykujący nie jest już dłużej uwarunkowany odbiciami, lecz że wszedł w stan samego lustra, w jego naturę i energię. Wiedząc, w jaki sposób jego własna energia przejawia się jako Dan, Rolba i Zal, jest on w stanie zintegrować swoją energię w sposób całkowity, włącznie z poziomem materialnym. Dokonuje się tego bądź poprzez wizję Londe, która pojawia się jako rezultat praktykowania czterech Da, bądź poprzez praktykę Czterech Świateł, prowadzącą do powstania Czterech Wizji Todgal. Wizje te rozwija się bardzo podobnie do wizji Londe.

Pierwsza z nich jest zwana “Wizją Dharmaty” /czyli “esencji rzeczywistości”/, druga
jest rozwinięciem pierwszej, trzecia jest ich dojrzałością, a czwarta spełnieniem
istnienia. Jeśli za życia ktoś osiągnął trzeci poziom tych wizji – a powiedzenie
“osiągnął” oznacza, że są pewne znaki wskazujące na to – wówczas w chwili
śmierci jego ciało powoli rozpuszcza się w świetle; zamiast rozkładać się
zwyczajnie na tworzące je składniki, rozpuszcza się w esencje elementów, którą
jest światło. Proces ten może zająć więcej czasu, niż siedem dni tego rodzaju
urzeczywistnienie osiągają mistrzowie tacy, jak Garab Dorje. Wszystko, co
pozostaje wtedy z ciała fizycznego, to włosy i paznokcie, które uważa się za
nieczystości. Reszta ciała rozpuszcza się w esencje swoich elementów. O praktykującym, który przejawił tego rodzaju realizację, nie można powiedzieć, że naprawdę “umarł”, w zwykłym rozumieniu tego słowa, ponieważ on lub ona pozostaje wciąż aktywny/a jako zasada bytu w Świetlistym Ciele.Aktywność takich istot jest skierowana dla dobra innych i są one rzeczywiście widziane przez ludzi, którzy posiadają odpowiednie zdolności.Natomiast praktykujący, który rozwinie i spełni czwarty poziom wizji Todgal, w
ogóle nie manifestuje śmierci fizycznej. Dokona tej transsubstancjacji jeszcze za
życia i bez jakichkolwiek oznak czy symptomów fizycznej śmierci, stopniowo stanie
się niewidzialny dla ludzi uwarunkowanych zwykłym, karmicznym widzeniem
świata. Ten rodzaj realizacji jest zwany Wielkim Transferem /Przeniesieniem/. Jest
to urzeczywistnienie, jakie osiągnęli Padmasambhawa i Vimalamitra. Zarówno
Wielki Transfer, jak i Świetliste Ciało, są w swej istocie tym samym. Jedyna różnica
polega na tym, że w Wielkim Transferze dochodzi do tego wcześniej. Te dwa
sposoby urzeczywistnienia są charakterystyczne dla praktyki Dzogczen.”
Namkhai Norbu Rimpocze http://budda.net.pl/norbu.htm

Gdyby Jeszua ben Jusuf zrealizował tęczowe ciało chrześcijaństwo miałoby faktyczny kontakt z zasadą bytu poprzez jego Ciało Świetliste a nie tylko poprzez egregorialną formę swojego założyciela . To portal do którego jeżeli wie się jak to zrobić można wykonywać chrześcijańską odmianę poła.

Zastanawiając się jak to jest możliwe że istnieją korelacje kolorów i układów czynnościowych ciała fizycznego nasówa się wniosek, że kolory będące przecież falą energii o różnej długości czyli również będąc wyrazem swoiście płynącego czasu są tak naprawdę różnymi formami układów/sposobów istnienia , przetwarzania energii Przejawienia . Właśnie w tym można by się dopatrywać równoległości światów układów trawiennych względem układów oddechowych istniejących w różnych dla odpowiednich poziomów Świadomości formach. Czyż nie takim rodzajem układu oddechowego czy trawienego są gwiazdy, czarne dziury czy kwazary ? Nasz biologiczny świat skupiałby jedynie kilka z owych układów przetwórczych, w ich organicznych formach. Zapewne istnieją jeszcze inne trudne dla nas do wyobrażenia układy fizyczne czy duchowe w które splątuje się świadomość czasoprzestrzeni.

Dlaczego u licha są tylko cztery tigle ? Piąte , środkowe jest już nieco z innego świata, ze świata duszy 6-8.Czerwone, żółte, zielone, niebieskie ? Zapewne gdyby pojawiły się inne kolory mielibyśmy jeszcze inne układy wewnętrzne do przetwarzanie energii/Świadomości. Tak się składa, że tę prawdę odkrywano już wielokrotnie. Niczym innym są biblijne; Orzeł, Lew, Anioł , Byk czy znane ze średniowiecza cztery humory; cholreyczny, flegmatyczny,melancholijny, tetryczny lub cztery alchemiczne żywioły; Powietrze, Ogień ,Woda, Ziemia tu pojawia się nawet piąty element quintesencja. Dzisiaj to siatka interpersonalna Laeryego albo rozważania Roberta Wilsona nad czterema podstawowymi typami wdruków jakie formatują nasze postrzeganie rzeczywistości ,odpowiednio:
-Wroga siła(niebieskie t.)-(jestem w porządku/ty jesteś nie w porządku) = tyran.
-Przyjazna siła(żółte t.)-(Jestem w porządku/ty jesteś w porządku)= dobry rodzic.
-Przyjazna siła(zielone.t.)-(Jestem nie w porządku/ty jesteś w porządku)= neurotyk, osoba wymagająca opieki/kontroli z zewnątrz.
-Wroga słabość(czerwone t.)-(Jestem nie w porządku/ty jesteś nie w porządku)=paranoik/niewolnik.
Widać te podstawowe konstrukcje konstytuują nasze postrzeganie i to je musimy rozpuścić. Organy wewnętrzne są jedynie biologicznymi reprezentacjami tych cterech konstytucji tworzących istoty biologiczne.
Czerwone thigle jest drzwiami którymi możemy przekroczyć granicę 5/6. Sami się więzimy upewniani przez otoczenie o niemożności wyjścia z tej rzeczywistości.Oczywiście sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana ponieważ wszystkie te układy nie sa oddzielne od siebie I współistnieją tworząc dynamicznie urojony stan oddzieności od przejrzystej podstawy Świadomości.

Wiele rozmyślamy o przejrzystej podstawie Świadomości, pozbawionej dualizmów. Można by go określić właśnie piątym elementem alchemików lub środkowym tigle. To wrota do Przejrzystości.Co mówi o tym dzogczen? Najtajemniejsza wiedza jungdrung bon sięgającego swoimi korzeniami w głąb historii ludzkości osiemnaście tysięcy lat.
Są trzy aspekty Podstawy: Esencja, Natura i Energia. Są one wzajemnie powiązane.

SPOSÓB, W JAKI PRZEJAWIA SIĘ ENERGIA/ŚWIADOMOŚĆ: ZAL, ROLBA I DAN
„Energia ta posiada trzy charakterystyczne sposoby manifestowania się, znane jako
Dan, Rolba i Zal /Tsal/. Terminy te są nieprzetłumaczalne i dlatego musimy używać
słów tybetańskich. Wyjaśnia się je za pomocą trzech przykładów.
Zal odnosi się do sposobu, w jakim ta sama Energia jednostki pojawia się w
pozornie zewnętrznym świecie. Istota, która popadła w dualizm, doświadcza wtedy
życia zamkniętej jaźni, na pozór oddzielonej od świata “tam na zewnątrz”,
doświadczanego, jako coś innego. W błędny sposób bierze projekcje własnych
zmysłów za obiekty istniejące oddzielnie od tej jaźni, wskutek czego lgnie do nich.
Przykład użyty w celu ukazania złudzenia oddzielności, kreśli paralelę pomiędzy
sposobem, w jaki manifestuje się energia jednostki, a tym, co dzieje się wtedy,
kiedy kryształ położymy w świetle promieni słonecznych. W ten sam sposób, w jaki
światło słońca, padające na kryształ, odbija się w nią i załamuje, powodując
pojawienie się promieni i wzorców barw spektrum, które wydają się być oddzielone
od kryształu /będąc w rzeczywistości funkcjami jego charakterystycznej natury/,
podobnie jest i z własną energią jednostki, uświadamianą przez jej zmysły, która
pojawia, się jako świat pozornie zewnętrznych zjawisk. W rzeczywistości nie ma nic
zewnętrznego, ani tez oddzielnego od jednostki, a zasadnicza jedność tego “co
jest”, stanowi dokładnie to, czego doświadcza się w Dzogczen, Wielkiej
Doskonałości. Dla urzeczywistnionej istoty, ten poziom własnej energii
manifestujący się jako Zal, etanowi wymiar Nirmanakaji, czyli “Ciała Przejawienia”,
Kiedy zatem mówimy o “Trzech Kajach” albo trzech ciałach, nie oznacza to po
prostu ciał Buddy, czy trzech poziomów posągu. Są to trzy wymiary energii, każdej
jednostki, tak jak doświadcza się ich w urzeczywistnieniu.
Kryształowej Kuli używa się jako przykładu, ukazując sposób, w jaki manifestuje się
energia jednostki. Kiedy w pobliżu kryształowej kuli położymy jakiś przedmiot, to w
jej wnętrzu będziemy mogli zobaczyć jego obraz. Przedmiot pojawi się nam tak, jak
gdyby znajdował się wewnątrz. W ten sposób Energia jednostki może pojawić się
jako “wewnętrznie” doświadczany obraz, widziany jak gdyby “okiem umysłu”.
Jednak bez względu na to, jak wyraźny nie byłby ten obraz, i tak będzie
przejawioną własną Energią jednostki, zwaną Rolba. To na tym poziomie działa
praktykujący Ścieżką Transformacji, aby poprzez moc koncentracji, przekształcić
nieczyste widzenie w czystą wizję. Dla urzeczywistnionej istoty, ten poziom jego
lub jej własnej energii, doświadczany jest jako Sambhogakaja czyli “Ciało
Bogactwa”. Bogactwo odnosi się tutaj do fantastycznej różnorodności form, jakie
mogą manifestować się na tym poziomie esencji elementów, którą stanowi światło.
Dla przykładu, sto łagodnych i gniewnych bóstw, opisanych w Bardo Tosdrol, czyli
Tybetańskiej Księdze Umarłych, jako powstających w świadomości Bardo,
stanowią manifestację własnej Energii jednostki.
Kryształowa kula jest bezbarwna. Kiedy jednak położymy ją na czerwonym płótnie,
będzie wydawało się, że jest czerwona; na podłożu koloru zielonego będzie
wydawać się zielona itd. W dokładnie ten sam sposób, na poziomie Dan, Energia
jednostki jest w istocie nieskończona i bezkształtna; może jednak przyjąć dowolną
postać. Przykład ten staje się pomocny w wyjaśnieniu tego, co rozumie się przez
karmiczne widzenie: chociaż energia jednostki w istocie nie posiada formy, to
wskutek przywiązania, ślady karmiczne, jakie istnieją w strumieniu świadomości
jednostki, powodują powstanie tego, co odczuwa się, jako ciało, głos i umysł oraz
jako zewnętrzne otoczenie, którego charakterystyki określają przyczyny
nagromadzone w ciągu niezliczonych żywotów. W złudzeniu dualności jednostka
jest tak uwarunkowana przez to karmiczne widzenie, że w istocie wydaje się ono
być tym, czym jest jednostka.
Kiedy dzięki doświadczeniu jednostki, złudzenie to zostanie odcięte, jego lub jej
warunek staje się takim, jakim jest i jakim był od początku: nieskończonym
umysłem, energią poza wszelkimi ograniczeniami formy. Zrealizowanie tego jest
urzeczywistnieniem “Dharmakaji” czyli “Ciała Prawdy”, co można lepiej
przetłumaczyć jako “Ciało Rzeczywistości takiej jaka jest”. Jednak Dan, Rolba i Zal,
jest też Dharmakają(8-12;JB), Sambhogakają(6-8) i Nirmanakają(1-5), nie są od siebie oddzielone.
Nieskończona, bezforemna energia /Dharmakaja/, manifestuje się na poziomie
esencji elementów, którą jest światło w postaci form niematerialnych, jakie mogą
postrzec posiadający wizyjną przejrzystość /Sambhogakaja/, a na poziomie materii
w postaci pozornie trwałych for materialnych /Nirmanakaja/.
Intelekt jest wartościowym narzędziem, nie do tego stopnia jednak, aby wyrazić
pełnię naszego bytu. W istocie, może być często pułapką, strzegącą dostępu do
najgłębszych aspektów naszego istnienia.[…] Za cuda uważa się zazwyczaj takie
działania, które można dokonywać w stosunku do zewnętrznych obiektów,
zmieniając je w jakiś sposób. Ponieważ jednak podział rzeczywistości na
wewnętrzną i zewnętrzną jest złudzeniem, to jeśli to złudzenie zostaje
przezwyciężone, można wyjść poza typowe ograniczenia związane ze swoim
istnieniem,tak jak uczynił to wielki jogin Milarepa, chroniąc się przed burzą
gradową do rogu jaka. Powiedziane jest, że ani róg jaka nie stał się większy, ani
Milarepa mniejszy. Inny wgląd w rzeczywistość poza wszelkimi ograniczeniami.”
Namkhai Norbu Rimpocze http://budda.net.pl/norbu.htm

Padmasambhawa powiedział nie bez racji: „Umysł jest twórcą samsary i
Nirwany. Poza umysłem nie istnieje ani samsara ani Nirwana”.

To oczywiście przewrotna pułapka logiczna bo nie oznacza to, że niczego więcej nie ma poza umysłem. Jest ! Budda jednak unikał odpowiedzi aby nie popaść na powrót w konceptualizm. Tymczasem jest sposób przejawiony /dla nas nieprzejawiony ale to bycie/niebycie(gdzie przejrzystą podstawą samowyzwolenia jest „/”, „Szczelina 8-12” cienka niczym najcieńszy włos, asymptotycznie sformatowana przez określniki i ich nieobecność po jej obydwu stronach. Jest poza konceptualnymi, dialektycznymi, konstruktami naszego umysłu. Tam tkwi właśnie podstawa Świadomości która na swoich najgłębszych poziomach jest pozakonceptualna, przejrzysta, niezmącona, pozbawiona splątań ‘ja’ które sądzą, że są od niej oddzielne. Fala myśli jest przejrzystością w działaniu, powinniśmy zatem koncentrować się na przejrzystości. Jeżeli jednak założymy, że fala myśli jest zła a przejrzystość dobra sami siebie wepchniemy w pułapkę dialektyki. Właściwym stanem jest naga uwaga , Świadek który ze swojej najgłębszej podstawy towarzyszy fluktuacji pól Świadomości. Nie ma nic do naprawienia. Nie istnieje żadna medytacja poza trwaniem w przytomności tego stanu.

„Valis (skrót od Vast Active Living Intelligence System, czyli Rozległy Żywy System Informatyczny, z amerykańskiego filmu) turbulencja w polu rzeczywistości, w której tworzy się spontanicznie, samokontrolujące się negentropijne zawirowanie dążące stopniowo do podporządkowania sobie otoczenia i wykorzystania go do tworzenia zestawów informacji. Charakteryzuje się pozorną świadomością, celowością, inteligencją, rozwojem i swoistą koherencją.
Wielka Encyklopedia Sowiecka”
Philip Dick, Valis

Appendix

“Wejście w kontemplację na czas
jaki potrzebuje mrówka aby przejść
z jednego końca czyjegoś nosa na drugi
przynosi większy postęp ku urzeczywistnieniu
niż całe życie spędzone na gromadzeniu
dobrych czynów /zasług/.”
Siakjamuni

Swoimi rozważaniami o phoła nie miałem zamiaru wspierania przestrzeni w której wzrastają od wieków buddemy (dzogczen i jungdrung bon zostały wchłonięte czyli uznane przez Dalajlamę za pełnowartościowe szkoły okołobuddyjskie) ale przeciwnie, pozbawienie tej orientacji narastającej wyłączności na techniki przenoszenia świadomości przed śmiercią.
Postaram się w Apendyksie przedstawić swoje racje czerpiąc argumenty z Nascent Speculative Non-Buddhism ponieważ „ważnym zadaniem jest demontaż powszechnie przyjętych założeń dotyczących buddyzmu, które krążą zarówno w środowiskach buddyjskich, jak i poza nimi. Przykładowo, jak zauważył Peacock, we wczesno-buddyjskim leksykonie nie ma odpowiednika dla słowa medytacja, chociaż często bierze się je jako coś, co definiuje buddyjską praktykę. Zamiast posługiwać się słowem medytacja, Budda zachęcał swoich uczniów, aby „kultywować”, „uprawiać”, aby „powoływać coś do życia”. Wprowadził zestaw metafor rolniczych, a nie egzystencjalnych.”(Putting Nothing in Boxes and Selling It)

„Buddyzm twierdzi, że oferuje nieodzowną, nadrzędną wiedzę dotyczącą istot ludzkich (tego co immanentnie dane). Jednak, aby tego dokonać w kategoriach przez siebie forsowanych (nieodzowność, nadrzędność), buddyzm musi wymieszać esencję swojej „tożsamości” (Dharmę) ze swoim własnym opisem „różnorodności” (czasoprzestrzennej niestałości/przyczynowej przygodności). Operacja ta tworzy zapętlenie, przed którym nie ma ucieczki. Założenie (chodzi o Dharmę) zawarte jest w konkluzji (tym samym czasoprzestrzennej niestałości/przygodności), a konkluzja w założeniu. Innymi słowy, cała decyzyjna struktura buddyzmu sprowadza się do explanans (Norma: Dharma), która zawsze była i jest obecna w każdym przykładzie explanandum (manifestacje zjawisk:czasoprzestrzenna niestałość/przygodność), a każdy przykład explanandum zawsze zaświadczał i zaświadcza o prawdziwości explanans.”

I jeszcze niewielki ale bardzo inspirujący fragment słowniczka spekulatywnego niebuddyzmu – A jak:

„Aporetyczny dysonans. Stan afektywny. Odkrycie wierzącego ujawniające w jego/jej wnętrzu dysonansowy krąg konsternacji, zakłopotania, zamieszania oraz poczucia straty odnośnie spójności buddyjskiego samoprzedstawienia. Wiąże się to z obawą, że buddyjskie retoryki auto-prezentacji są niczym innym, jak tylko akataleptyczną nieprzekraczalnością. Krąg ten jest sygnałem do aporetycznego dochodzenia.

Aporetyczne dochodzenie. Poznawcza, dochodzeniowa cecha spekulatywnego niebuddyzmu wynikająca z afektywnego stanu, mianowicie aporetycznego dysonansu. Akt unieważnienia wróżony przez taki dysonans przerywa buddyjską sieć postulatów i przez to osłabia charyzmę buddyzmu. Takie unieważnienie ostrzega praktykującego przed (i) szczelinami, przerwami, aporiami w buddyjskiej dyspensie oraz (ii) możliwością tego, że w rzeczywistości, buddyjska retoryka stwarza próbę wypełniania aporii za pomocą buddyjskich fantasmagorii lub całkowitego pominięcia aporii.

Brzuchomówstwo. Buddysta (osoba) manifestująca buddyjską reprezentację w mowie i w piśmie. Przypadek buddysty jako „kształt [dharmicznego] Świata”. Dowodem brzuchomówstwa jest przewidywalne powtarzanie buddemów we wszystkim, począwszy od literatury kanonicznej po mowy dharmy i wpisy blogowe.

Buddemy. Powtarzające się słownictwo, zwroty i zdania, które stanowią właściwie sto procent buddyjskiego dyskursu. Buddemy są w sposób oczywisty i wyraźny prezentowane we wszystkich x-buddyjskich czasopismach, blogach, magazynach, mowach dharmy, literaturze kanonicznej, rozmowach i stronach na Facebook’u.
[Ogólnie rzecz biorąc, każda wypowiedź, każde zapisane słowo, każde twierdzenie typu „buddyzm utrzymuje” lub „Budda nauczał” lub „według Sutry serca/kanonu palijskiego/Shobogenzo/ tego czy tamtego nauczyciela” oraz wszystkie reprezentacje typu: sunjata, anatta, anicca, yathabhuta, tathata, nirwana, współzależne powstawanie, palec wskazujący księżyc, porzucanie tratwy, zsiadanie z osła, zabijanie Buddy, „rzeczy takimi jakie są”, itd. – to wszystko, co jak gdyby nadpisuje radykalną – tę pozbawioną reprezentacji, kulturowo nieokreśloną, główny przedmiot badań nauki – immanencję (pustą rzeczywistość)].

Rezultatem tego odruchowego sposobu mówienia i pisania buddystów za pomocą buddemów, jest to, że redukują oni rzeczywistość do opisujących ją terminów dostarczanych przez buddyjski dyskurs. Jednak ten buddyjski zwyczaj językowy w istotnym stopniu omija swoje własne oznaczanie pustej rzeczywistości poprzez jednoczesne zapełnianie tej rzeczywistości swoimi określeniami, i to na swoich własnych zasadach. Według heurystyki spekulatywnego niebuddyzmu, taki odruchowy zwyczaj językowy okazuje się być symptomem nie tylko buddyjskiej decyzji, lecz również wspieraniem ideologii. Buddyjska mowa uzurpuje potencjalne możliwości wyrażania się praktykującego w kwestii swoich życiowych procesów. Spekulatywny niebuddyzm podejrzewa, że buddyjskie wypowiedzi, podobnie jak posługiwanie się jakimkolwiek innym językiem zapożyczonym, jest oznaką unikania, szukaniem pocieszenia w ciepłych objęciach taumaturgicznej sanghi. Ale co więcej, taka forma wypowiedzi funkcjonuje kosztem samego celu, któremu ta zbiorowość [buddyjska] ma rzekomo służyć, mianowicie, unicestwieniu reprezentacyjnych iluzji vis à vis pusta rzeczywistość.

Buddysta. Osoba w sposób odruchowy ulegająca składniowej strukturze buddyjskiej decyzji. Ucieleśnienie („kształt”), stąd centralny podmiot w buddyjskim świecie-myśli. Osoba, której mowa dotycząca kwestii zasadniczych skonstruowana jest z buddemów. Uwzględniając radykalnie zmienną naturę decyzyjnej adaptacji, możliwe modyfikacje (X-) abstrakcyjnego rzeczownika „buddysta” są nieograniczone.”
etc.etc.

Jarosław Bzoma