Erich Fromm pisze: „Świat nasz staje się zbiorem martwych artefaktów; od syntetycznej żywności do syntetycznych organów, cały człowiek zmienia się w część maszynerii, którą kontroluje i przez którą równocześnie sam jest kontrolowany. Nie ma żadnego planu, żadnego celu w życiu, oprócz czynienia tego, co dyktuje mu logika technologii. Rości sobie pretensje do tworzenia robotów – ma to być jedno z największych osiągnięć technicznych jego umysłu, a niektórzy specjaliści zapewniają, że te roboty trudno będzie odróżnić od żywego człowieka. Osiągnięcie to jednak traci swój zdumiewający charakter, kiedy zdamy sobie sprawę, iż człowiek sam ledwie odróżnialny jest od robota.”

 

O co chodzi z tym Choronzonem 333 ?

Stoję naprzeciw szklanej ściany złożonej z wielu okien (Granica 8/9), poniżej okien są kaloryfery (poziom 8/2, czyli Nicość 8). Obciąłem sobie pewną nieparzystą część ciała (bezboleśnie), po to, aby sprawić sobie jego czarną atrapę (8/1, Choronzon 333 to nic innego jak Wielki Czarny 8/1). To trochę taki wątek Orygenesowy :). Ja zrobiłem jednak to ot tak, dla zabawy (!!!) a może z ciekawości ?A nie jak Orygenes, aby pozbyć się pokus. Własny organ włożyłem w dziurę w desce pod parapetem. Na wysokości, na której funkcjonował na co dzień. Mógłbym się teraz pobawić ową atrapą z własnym odciętym członkiem. W jakiś bezsensowny ani nie autoerotyczny, ani homoseksualny sposób. Ot taki jakiś wygłup, coś jak pojedynek na szable :). (To oczywiście jest narracja na poziomie brahmanicznym, a nie ludzkim mamy tu zatem minusowo wyrażony przykład relacji lingam/joni)
Z racji wykształcenia medycznego, nawet w tym śnie, zdaję sobie sprawę, że ta zabawa nie może trwać zbyt długo, bo ów odcięty członek obumrze. Wyciągam go więc po kilku minutach z prowizorycznego uchwytu (dziury w desce – joni), wygląda niepokojąco, nie widzę upływu krwi (zatrzymanie karmy), na dodatek jest zimny (minusowa urojeniowość poziomów „piekielnych”), pomimo tego pełen złudnych(!) nadziei przystawiam sobie go we właściwe miejsce, ale i tak już wiem, że ta iluzja(!), że przyrośnie spowrotem jest urojeniem(!). Wiem to we śnie.

I tu pojawia się przed nami kolejny aspekt związany z zagadnieniem Choronzona, Pana iluzji, czyli Mai.
Co jest iluzją a co nią nie jest ? Czy możemy ją w ogóle rozpoznać, zanim jej ulegniemy i zrobimy sobie krzywdę, czy też iluzja jest właśnie formą naszego istnienia i bez niej w ogóle nie istnielibyśmy jako byty oddzielne od siebie nawzajem i od naszego Źródła ?

Choronzon 333

Tradycyjnie Choronzon jest arcydemonem, Panem halucynacji i rozproszenie i zasadniczo uosobieniem „zła”? Chrześcijanie nazwaliby go najchętniej Szatanem. Legionem, ponieważ Pan iluzji ma nieskończenie wiele postaci.

Choronzon jest wszędzie wokół nas i w nas wszystkich przez cały czas. Jak radzić sobie z Jego energią w tym świecie ?

Jednym ze sposobów na to jest zmiana naszego punktu widzenia. Czym dokładnie on jest ? Jaką siłę oznacza nazwa Choronzon oraz jego numer 333 .Czy rzeczywiście jest złem osobowym? Wystarczy zmienić perspektywę.Ta zmieniona perspektywa pozwali nam przemienić tę energię na coś użytecznego.
Innym sposobem transmutacji Choronzona jest wypracowanie sposobów radzenia sobie, kiedy nie możemy znaleźć pozytywnego zastosowania jego energii.

Choronzon jest mieszkańcem progu (Guardian of the Abyss, jak nazwali go anglosascy okultyści).Jego strażnikiem.To nikt inny jak „mój”/„nasz” Czarny z poziomu 8/1 (Nigredo).Często śni się nam poprzedzany przez jednogłowego czarnego psa. Razem pilnują przejścia poprzez Nicość 8/2 ku Granicy 8/9. Mówi się, że zna nasze najskrytsze pragnienia i nasze czyny. Mówi się jednak o nim również, że jest wewnątrz pusty i sam składa się z iluzji. Dlaczego ? Ponieważ jest nami, naszym najdłuższym cieniem. To cień nas samych, to my rzutujemy go przed sobą, kiedy jesteśmy odwróceni plecami do światła Szczeliny 8-12.

Jeśli weźmie się jego grę na poważnie, to rzeczywiście może stać się nam krzywda. Sztuką jest rozpoznanie jego niemocy. Wszystko, co może nam zrobić to wykorzystać przeciw nam nasze własne urojenia i iluzje dotyczące nas samych i świata nas otaczającego.
Większość wyobrażeń Choronzona , tego pozornego arcy-diabła pochodzą z epoki elżbietańskiej, czasów moralnego bagna, sprawiedliwości zdominowanej przez patriarchalne fundamentalne chrześcijaństwo. John Dee i Edward Kelley, który spotkali tego “demona” jako pierwsi, choć amatorów tajemnej wiedzy za ich czas było wielu , doświadczuli owej konstrukcji na zewnątrz siebie i traktowali go jako realny byt uosabiający duchowe zło osobowe. Nawet obrazoburczy Aleister Crowley miał poważne problemy z tą iluzją.

Jeszcze niedawno, w naszej obecnej dobie wielokulturowych perspektyw duchowych, Peter Carroll, głosiciel Magii Chaosu stwierdził otwarcie, że „nic nie jest prawdą”, wszystko jest iluzją tak jak to określa hinduska koncepcja Maji . „Pan halucynacji” jest zatem w zasadzie panem naszej rzeczywistości. On strzeże Granicy 8/9, ponieważ jest to brama do Nieprzejawienia. On jest tkaczem form, mistrzem materii i jej manifestacji.  Choronzon jest zatem tylko jednym, choć progowym, z elementów formujących tkaninę czasoprzestrzeni już/aż na poziomie 8/1. Dzieli rzeczy w nieskończonych permutacjach możliwości. Jego kabalistyczna cyfra to 333 i opowiada nam o całej jego strukturze. Poziom 3 astralny, wyobrażeniowe- emocjonalny. Poziom 30 jako łącznik do przestrzeni 6-8 i 300, czyli to z czym połączenie to się styka, czyli właśnie poziom 8/1. Suma licz daje nam 9 czyli granicę na której progu Czarny zagradza naszej świadomości drogę do Źródła. A przy jej narodzinach pozwolił naszej duszy rozszerzyć iluzję wielorakości Przejawienia i umocnić ją w iluzji bycia oddzielną od Źródła w Szczelinie 8-12.

Dla spirytystów lub fanatyków religijnych, lub nawet tylko tych, którzy mają problemy z podjęciem decyzji czy wyboru kierunku w życiu, ten labirynt może stać się koszmarem. Ale znowu, to tylko kwestia perspektywy: Możemy znaleźć naszą własną drogę przez ten labirynt możliwości, a więc nauczyć się korzystać z tańca tej mocy, by „przekroczyć” ową pozorną różnorodność.

Rozpoznanie iluzoryczności Czarnego 8/1, który tworzy naszą wielką karmę a jednocześnie jest czymś w rodzaju formy dla naszej Nadduszy 7+ i Duszy 7, kiedy świadomość wydostaje się ze Szczeliny 8-12 już jako prailuzja oddzielności od Źródła 12 , daje dostęp do ogromnej energii, którą nasza świadomość odbiera jako zdjęcie zasłony i rozbłysk boskiego światłą.

Choronzon jest również mistrzem paradoksu i sprzeczności? Dlaczego? Ponieważ w świecie poziomów 6-8 obowiązuje specyficzna logika. Logika paradoksu. Nie jest to zatem jego celowe działanie, a raczej nasze niezrozumienie idei poziomów buddycznego, atmanicznego i brahmanicznego. Nasza logika ziemska jest dialektyczna; A nie jest B, w tamtej logice A i B są tym samych, choć jednocześnie różnym od siebie, bo nie ma pomiędzy nimi odległości w naszym rozumieniu.

„Choronzn powiedział o sobie, że jest Panem kłamstwa, ale skoro tak to przecież nie można być pewnym, czy można mu wierzyć ?”

Choronzon jest w zasadzie czymkolwiek chce, aby tylko w ogóle być, i jest zwykle związany z aspektami świadomości, które wymagają konfrontacji.Bójcie się, a on jest samym strachem. Bawcie się z nim, a on jest grą wcielenia.
Choronzon jest wielkim Inicjatorem naszego przejawiania się. W swojej logice paradoksowej jest Bogiem twórcę i Bogiem niszczącym stworzenie. Nie jest jednak Źródłem, bo jego cechą konstytucyjną jest iluzja bycia, bycia oddzielnym od Źródła.

Czy jest jakiś sposób na pokonanie Wielkiego Czarnego 8/1 ?
Takie pytanie może zadać tylko ktoś kto nie rozumie struktury Przejawienie i istoty bytów urojeniowo jednostkowych. Zacznijmy od małej karmy, czyli od końca ! Przestrzeń Świadomości 1-5. Dlaczego inkarnujemy jako Ja w tej przestrzeni? Ponieważ mamy skłonność do tworzenia urojeń na temat Ja istniejącego w świecie fizycznym jako oddzielny byt. Sprzyja temu budowa mózgu o czym wielokrotnie pisałem. To właśnie owe urojenia tworzą niejako formę odlewową, w której wnętrzu krystalizują kolejne ja małej karmy po śmierci biologicznego ciała. Najzabawniejsze w tym jest to, że każdy z nas w dzieciństwie zadawał sobie pytanie, wydawałoby się zagadkę nie do rozwiązania; dlaczego ja jestem tym, a nie tamtym z ludzi, którzy mnie otaczają ? Co by się stało, gdyby tatuś nie spotkał mamusi ? Czy mnie Jarka, Darka, Zosi by wtedy nie było? Otóż odpowiedź na to pytanie jest zaskakująco prosta. Byłbyś, byłabyś, ponieważ ja jest to samo i w każdej z istot, jaka istnieje w formie biologicznej, a nawet duchowej. Owo małe ja jest jedynie zakłóceniem wielkiego Ja na drodze pomiędzy Źródłem a Źródłem. Tym Ja jest Wielki Czarny 8/1.Największa Forma w Nicości 8/2.To zakłócenie powstaje we wnętrzu Zwierciadła 9/13. Pewnie dlatego gnostykom przyszło do głowy, że ten świat stworzył zły bóg, bo tym bogiem był właśnie on – Czarny8/1 (Występuje w dwóch formach Nigredo/Albedo, poprzedzany jest przez psa odpowiedniego psa) to buddyjski Mahakala(Wielki Czarny 8/1) występuje również w odmianie białego Mahakali, Choronzon333 lub hinduski bóg Jama i jego pies, to chrześcijański Szatan/Logos.
Ja formuje się tylko dzięki swojemu zwierciadlanemu odbiciu. Dla nas bytów z samego dołu drabiny Przejawienia tym zwierciadłem są nasze urojenia bycia oddzielnymi od wszystkiego co nas otacza w świecie fizycznym , psychicznym i myślowym, w świecie zdarzeń. W przestrzeni Świadomości ponad granicą 5/6 tym zwierciadłem jest właśnie Nigredo8/1.To dzięki tym wyższym urojeniom bycie oddzielnością od Źródła istnieje Naddusza 7+, dusza7 i poziom buddyczny6 (Dom Dusz). Nie trudno zatem zrozumieć co się stanie, kiedy zostałby zniszczony twardy, Czarny dysk, który wyświetla do wnętrza Przejawienia wielkie JA naszej Duszy. Jest Czarny, bo wiruje prawie ta samo szybko jak Punkt Źródłowy we wnętrzu Szczeliny 8-12, nie ma zatem po naszej stronie oka, które by to czarne światło mogło ujrzeć. Faktem jest, że możemy zniszczyć nasz mały twardy dysk, dysk naszej ziemskiej karmy, naszej małej samsary poprzez rozpad iluzji istnienia naszego małego ja, ale nie możemy wykonać tego w przypadku iluzji naszej duszy i Czarnego 8/1.To pozostaje w gestii naszej wyższej struktury Świadomości. W przypadku uwolnienia się z małej karmy wszystkich „naszych” aspektów, jakie wyszły z naszej Rodziny Duszy z Domu Dusz zaczyna się proces powrotu do Źródła samej duszy 7. Oczywiście w związku, z tym że dzieli obydwie struktury (1-5 i 6-8)granica 5/6 odwracająca wszystko, również znaczenia, o 180 stopni nie jest to decyzja aspektów 6 a decyzja Duszy 7, którą aspekty realizują na niższym poziomie. To owa słynna łaska, która jest do Zbawienia niezbędnie konieczna.
Najciekawsze, najważniejsze, w demaskowaniu mechanizmów działania religii egregorialnych w wersji ludycznej, bo mistycy dają sobie z Czarnym radę całkiem nieźle, jest ujawnienie, dlaczego postawiono psychiczną zaporę przeciw Czarnemu i jego licznym formom wyobrażeniowym, obecnym we wszystkich kulturach świata? Czy z niewiedzy, czy ze współczucia, czy świadomego sprzeciwu wobec Boga? A może to tylko element konieczności istnienia hamulca lub przspieszacza w „dowolnej” formie, jaki naturalnie istnieje w boskim mechanizmie tkania. Tymczasem grupy darmozjadów uczepiły się drążka, aby czerpać z kontroli nad nim korzyści w zupełności egoistyczne.

„Życie ludzkie jawi się jako gigantyczna cela śmierci, z której kolejno jesteśmy zapraszani na egzekucję”.

                                                                                                                                          Jan Marx