“Po obecnej próbie, chrześcijanie przyzywać będą w końcu, pomocy Pana, a nie będzie jeszcze za póżno, i uwolni ich Pan z ręki ciemiężyciela. A gdy zostaną uwolnieni, ponownie roztrwonią pokój, którego im Bóg udzielił.”

                                                                                    List Joachima z Fiore do wielebnego Opata z Valdony

Sny:

Przekaz: W dzisiejszych czasach nie ma sposobu na to, aby powstrzymać dzieci, aby nie balowały i nie nadużywały!
Impreza ma się odbyć o konkretnej godzinie. A my dwoje, rodzice, jesteśmy jeszcze w domu. Jestem Ojcem a moja żona jest Matką!!!
Dzwoni dzwonek, przy drzwiach. Otwieramy. Wchodzą trzy osoby(!), dwie dziewczyny z mężem, byli zaproszeni na imprezę. Nie wiem które to piętro ale mieszkanie znajduje się w piętrowym bloku. Nie wygląda jednak na to, że to jest dziesiąte piętro.
W przedpokoju, po lewej stronie, stoi ogromna plansza z konturem miasta. W kontur jest wkomponowany obrys Ojca i Matki czyli mnie i mojej żony. Obrysy rodziców wystają nieco ponad kontur domów. To coś w rodzaju rysunkowego żartu, w stylu znajdź sto podobieństw albo różnic !
To ma być taki ŻART-kalambur, z Rodziców !!!
Kolejny sen jest z jakiegoś wysokiego poziomu, jest właściwie chmurą wrażań. Po lewej jest Ojciec po prawej nieokreślona Matka, która opada w dół!
Głos : Opuśćcie teraz lokal, będzie zmiana obrazowania (w sensie zmiana paradygmatu).
Wyjeżdżam. Gościła mnie jakiejś grupa/sekta. Właśnie pożegnałem się z jej duchowym przywódcą. Idę na parking, który jest na podwórku, przed domem. Idę pod górę. Stoi tu sporo samochodów, mój jest po lewej, niemal przy samej, murowanej, bramie wyjazdowej. Ktoś mi towarzyszy. Ma mi pomóc w załadunku, ponieważ zostałem obdarowany przez przywódcę, starymi krzesłami, których on chce się już pozbyć.
Muszę wyprowadzić samochód z miejsca w którym stał zaparkowany i ustawić w kierunku w głąb ekranu śnienia, przodem do światła bramy, pod górę.
Otworzyłem tylne drzwi i klapę bagażnika, ładuję te darowane niepotrzebne im stare krzesła. Jedno mi się nie mieści. Próbuję i tak i siak. Na dodatek jeszcze znalazłem starą siekierę z zawiniętym ostrzem i też go pakuję. Toporka chyba jednak nie dostałem ale myślę, że nikt tego nie będzie sprawdzał, tym bardziej, że taki tępy topór, do niczego im się tutaj już nie przyda.

Widać, że ich intencją, jest oczyszczenie tego przybytku, ze starych, nieprzydatnych już rupieci!