Tylko tym, którzy interesują się problemami życia i śmierci, wolno tu wejść. Ci, którzy nie zostali w całości nimi dotknięci, nie mają powodu, żeby przechodzić przez tę bramę”.

(Trzynastowieczny napis nad wejściem do świątyni szkoły zen soto)

Umieranie mistyka – puszczenie ego – jest dużo trudniejsze niż umieranie fizyczne. Umieranie mistyka jest umieraniem, które nie troszczy się o to, czy będzie coś potem i jakie to coś będzie. To jest umieranie do czegoś większego, więc kwestia przetrwania osobowości znika.”

(Willigis Jager. Benedyktyn)

Pomiędzy mistykami a zwykłymi wyznawcami religii istnieje zasadnicza różnica, ci drudzy przyjmują prawdy religijne bezkrytycznie i układają je w swoich „zielnikach” jak zasuszone rośliny, obca jest im odwaga jaka cechuje mistyków, osoby chcące doświadczyć boskości bezpośrednio. Podobną analogię znajdujemy w relacji mistyka i teologa, bycia filozofem i historykiem filozofii, wariatem i psychiatrą. Mistyk staje wobec ostatecznych prawd twarzą w twarz, bez zapośredniczenia. Mistyka nie „zna” żadnych zaświatów, te są jedynie obietnicą-metodą łowienia wiernych przez religie egregorialne. Mistyka nie zadowalają takie kompromisy. Mistyk potrzebuje przebić się wprost ku Bogu.

Niezwykle cenne wydaje się sięganie do relacji dawnych mistyków, również tych którzy nie weszli do kanonu duchowości Europejskiej ponieważ, jak już nie raz się przekonaliśmy, uznane dzisiaj poglądy są nurtem który po darwinowsku zepchnął inne na pobocza zapomnienia, lub społecznego wykluczenia, nie zawsze ze względu na mniejszą głębię, nie zawsze w sposób uczciwy. Odrzucając obcy kulturowo przekaz tracono ciekawe koncepty cząstkowe, z rzadka tylko je asymilując do własnych potrzeb, najczęściej bez głębszego zrozumienia. Poruszę tu kwestie eksperymentu metafizycznego prowadzącego do doświadczenia mistycznego, moje rozważania dotyczyć będą sposobu wyzwalania doświadczenia wizyjnego, duchowego, we śnie lub we śnie na jawie – w wizji mistycznej, w sufizmie, dzogczen, w śnieniu progresywnym i dysocjacyjnym, wspomnę o spojrzeniu na te kwestie Aborygenów, Senojów czy rdzennych mieszkańców Ameryk, zakończę metafizyką eksperymentalną Edwarda Abramowskiego.

Najpierw jednak pomęczę was dywagacjami na temat samej metafizyki.

Metafizyka z definicji jest dziedziną wymykającą się doświadczeniu empirycznemu, można jednak dyskutować i rozważać w jej ramach wiele zagadnień ontologicznych, chociaż tacy prominentni myśliciele jak Wittgenstein uważali, że milczenie jest najlepszą formą rozmowy na ten temat. Prawdziwym rdzeniem metafizyki którego możemy doświadczyć osobiście jest mistyka. Czy Abramowski użył frazy „Metafizyka eksperymentalna” przewrotnie, chcąc sprowokować czytelnika? W moim rozumieniu metafizyką eksperymentalną można by określić jedynie wstępne fazy refleksji metafizycznej, która po przekroczeniu fazy świadomej gnoseologicznie przeradza się w tradycyjnie rozumiany wgląd mistyczny pozbawiając eksperymentatora władzy nad przebiegiem jego eksperymentu. Metafizyka eksperymentalna to ta część domeny duchowego doświadczenia mistycznego które jeszcze wchodzi z doświadczającym w relację zwrotną i jest fazą przygotowania do poznania bezpośredniego, które trudno już jednak uznać za eksperyment. Słowo eksperyment wywodzi się bowiem z łacińskiego słowa experimentum – próba. W przypadku fazy mistycznej doświadczenia metafizycznego nie możemy już mówić o próbowani to jest już zawładnięcie naszą świadomością, stanie się jednym z Continuum.

Tomasz z Akwinu zdefiniował mistycyzm jako cognito dei experimentalis, czyli doświadczalne poznanie Boga, widzimy zatem skąd wziął się sceptyczny stosunek kościoła do mistycyzmu, kościoła przesiąkniętego Tomizmem, skłaniającego się raczej ku teologi i mentalnej spekulacji metafizycznej niż mistyce. Doświadczenie mistyczne w duchowości chrześcijańskiej stało się kłopotliwym problemem.

Zacytuję kilka zdań Cuthberta Butlera, angielskiego opata benedyktynów, wybitnego znawcy duchowości. „Poza nielicznymi niezwykłymi powołaniami, normalna modlitwa polegała dla każdego, łącznie z kontemplacyjnymi mnichami i mniszkami, biskupami, księżmi i świeckimi, na systematycznym medytowaniu według dokładnie ustalonej metody. Istniały cztery metody do wyboru. Albo rozważania według trzech sił, tak jak zostało to zapisane w »Duchowych ćwiczeniach«; albo według metody świętego Alfonsa (lekkiej przeróbce »Ćwiczeń« Ignacjańskich); albo według metody, którą opisał Franciszek Salezy w swoim » Wprowadzeniu do pobożności«; i wreszcie według metody świętego Sulpicjusza”. I jeszcze: „Ostatnim gwoździem, który został wbity do trumny tradycyjnej nauki kontemplacji, było twierdzenie, że zuchwalstwem jest dążenie do modlitwy kontemplacyjnej. Nowicjusze i seminarzyści otrzymywali tym samym okaleczone widzenie życia duchowego, które nie pokrywało się z Pismem, tradycją ani normalnym wzrastaniem w modlitwie”.

Specjalnie dla was przeprowadziłem krótką rozmowę z klauzurową siostrą zakonną, karmelitanką, na temat chrześcijańskich technik mistycznych i uzyskałem potwierdzenie, że we współczesnym mistycyzmie chrześcijańskim nie ma właściwie już żadnych technik poza oczyszczeniem (żalem za grzechy), psychicznym osadzeniem się w odczuciu pokory wobec Boga, potem przylgnięciu (!) do Jezusa. Dalej mistyk chrześcijański zdaje się już tylko na prowadzenie bóstwa.

W świecie cywilizacji chrześcijańskiej chyba najgłębiej o eksperyment duchowy, otarli się mistycy średniowiecza, poza św. Teresą z Avila („Twierdza wewnętrzna”) i jej uczniem Janem od Krzyża, to Mikołaj z Kuzy, Angelus Silesius, Jakub Boehme, Mistrz Eckhart, Jan Tauler czy anonimowy autor „Chmury niewiedzy” które to dziełko powinno być dodawana gratis do „Ćwiczeń duchowych” Ignacego Loyoli; http://www.tyniec.mm.com.pl/pliki/Librarium/chmura_niewiedzy.pdf

Nie możemy również pominąć Różokrzyżowców z ich budowaniem szałasu w pałacu mądrości.

O co chodzi, w tych najczęściej podobnych do siebie technikach opartych na relaksacji i wizualizacji, możemy zorientować się poznając będącą ukrytym wprowadzeniem do mistyki (!) metodę Silvy i jej budowanie Laboratorium (w astralu) które poza dwoma wewnętrznymi (?)doradcami zawiera kilka ciekawych elementów-urządzeń sterujących świadomością podróżnika lub Drogę Lateralną naszego rodzimego gnostyka Jerzego Prokopiuka, oddającego się od jakiegoś czasu budowie własnego lateralnego wszechświata. Jakie przeszkody na tej drodze możemy napotkać, opisałem w artykule „Czy mógłbym zrobić to sam…”

http://www.taraka.pl/czy_moglbym_zrobic_to

U swojego zarania mistycyzm był nieokreśloną rzeczywistością pochwytującą, słabo rozpoznaną, nieposiadającą nazwy, dziś niestety coraz częściej bywa już tylko nazwą bez odpowiednika w rzeczywistości. Akceptuje się go jako przejaw teofanii jaka dotyka pobożnych ale traktowanie go w sposób naukowy, eksperymentalny jest w większości religii niedopuszczalny. Istnieje bowiem cienka granica pomiędzy teurgią a ewokacją magiczną.

W liczącym sobie ponad osiemset stron Katechizmie Rzymskim słowo mistyka nie pada ani razu. Gdy mistycy chrześcijańscy chcieli podzielić się swoimi doświadczeniami, a z mistykami jest już niestety tak, że mają tego silną potrzebę, musieli to zawsze czynić przez filtr dogmatyki. Paradoksalnie, mimo coraz większej liczby osób zainteresowanych medytacją, mistycyzm w kościele katolickim zamiast się rozwijać zanika.

Kto z was słyszał o Janie Gersonie (1363-1429) który w „O teologii mistycznej” (De mystica theologia tractatus primus speculativus, De mystica theologia tractatus secundus practicus) zamieścił wskazówki jak mistyk ma przejść od myślenia do medytacji a od medytacji do kontemplacji (w rozważaniach od XXII do XXXV), dzieło w Polsce przełożone dopiero w…. 2012 roku, tak wielkim zainteresowaniem cieszy się u nas mistyka 🙂 Tymczasem Gerson względem poczytności ustępował jedynie Dantemu, no może jeszcze tylko Boccacciowi, jego Dzieło trzyczęściowe do 1500 roku miało 23 wydania drukiem!

Jest faktem, że w teologii chrześcijańskiej ostatnich dwustu lat nie było miejsca dla mistyki. Teologia konsekwentnie racjonalizowała wiarę i nie chciała nic wiedzieć o rzekomo irracjonalnej mistyce. Teologowie sądzili, że aby być traktowanymi poważnie muszą sprostać tym samym naukowym standardom, co nauki przyrodnicze. Tymczasem mistycy wszystkich religii są zgodni, że to, o co im chodzi, leży poza wszelkimi pojęciowymi sformułowaniami i racjonalnym poznaniem.

Z kolei wśród współczesnych poszukiwaczy duchowych atrakcji, technika wpadania w trans przestaje być środkiem do celu stając się istotą rytuału. Któż z dzisiaj „eksperymentujących” dąży do upojenia Bogiem ? Jeszcze gorzej jest w religiach instytucjonalnych, samo sformułowanie metafizyka czy mistyka pachnie na kilometr gnozą i budzi wśród teologów zaniepokojenie, a przymiotnik eksperymentalna w zasadzie skazuje śmiałka na wykluczenie ze społeczności wiernych.

Dźhule lal – kołysząca się czerwień

Ten podtytuł to nie do końca żart, a odpowiedź na sufickie zawołanie: Mast Kalandar, oznaczające oszołomienie życiem wewnętrznym. Zanim przejdę do metafizyki eksperymentalnej Abramowskiego przedstawię kilka form mistyki eksperymentalnej z dawnych czasów, z innych kręgów kulturowych. Pominę świadomie dawną mistykę europejską jako że mamy do niej swobodny dostęp na zakurzonych półkach księgarń katolickich: „O naśladowaniu Chrystusa” Tomasza a Kempis, dzieła Jana od Krzyża, pisma Anioła Ślązaka, Jakuba Boehmego, Barucha Spinozy czy Ignacego Loyoli. Nie mniej ważne w mistyce były wielkie postaci kobiece: Hildegarda z Bingen, Mechtylda z Magdeburga, Gertruda z Helfty, Jadwiga z Antwerpii, Teresa z Avila („Twierdza wewnętrzna”), Maria z Agredy („Mistyczne Miasto Boże”), Małgorzata Porete („Zwierciadło dusz prostych”) Faustyna Kowalska („Dzienniczek”) lub taka osobliwa postać, jak Madame Guyon. Ta ostatnia spędziła pięć lat w Bastylii z powodu głoszonych nauk mistycznych.

Faktem jest że nie uświadczymy w tych dziełach, może poza „Ćwiczeniami duchowymi”Ignacego Loyoli, wielu informacji o samych technikach wyruszania w podróż mistyczną, wchodzenia w ekstazę, co najwyżej zapoznamy się z treścią wizji a raczej z ich natrętnie chrześcijańskimi interpretacjami. Medytacja nad męką i kontemplacja ran Jezusa, pokora, modlitwa, kontemplacja wlana, akty strzeliste to podstawowe narzędzia mistyka chrześcijańskiego.

Pominę niemal całkowicie daleki wschód jako powszechnie obecny w kręgach zajmujących się duchowością poza chrześcijańską, zrobię to z powodu i tak już silnej infiltracji Europy przez hinduizm i buddyzm (Może kiedyś napiszę, jeśli Bóg pozwoli, coś więcej o Dżinizmie czy zepchniętym przez buddyzm w niepamięć Adżiwikizmie).Z podobnych powodów nie odniosę się tu do kabały.

Nie będę omawiał szerzej praktyki pamiętania Gurdżijewa, jego filozofii samo przekształcenia czy treści jego, podawanego w wątpliwość, wtajemniczenia w Bractwie Sarmoung. Posłużę się jednak nim jako pretekstem do zejścia z szerokiej drogi znanych nam form duchowości ku sufizmowi.

Samo słowo Sarmoung lub Sarman jest słowem staroperskim. Rzeczywiście, pojawia się ono w niektórych tekstach spisanych w języku pahlavi (perskim), jako określenie tych, którzy przechowali doktrynę Zoroastra. Słowo to można interpretować na trzy sposoby. Może ono oznaczać pszczołę – symbol tych, którzy zbierają drogocenny „nektar” wiedzy i przekazują go następnym pokoleniom. Drugie znaczenie to zbiór legend, dobrze znany w kręgach ormiańskich i syryjskich, zatytułowany Pszczoły. Trzecim znaczeniem słowa Sarman jest „ci, którzy zostali oświeceni”, dosłownie: ci, których głowy zostały oczyszczone. Man to coś, co jest przekazywane przez rodzinę lub społeczność. Słowo sar oznacza głowę, zarówno w dosłownym znaczeniu, jak też „zwierzchnika” czy „przywódcę”. Złożenie Sarman oznaczałoby więc „dziedzictwo mądrości”. Dokładnie to samo co hebrajskie słowo „Kabbalah.”

Wielu komentatorów dzieł Gurdżijewa oskarża go o szarlatanerię i zmyślenie swojej doktryny, nie zdając sobie sprawy, że w świecie sufizmu (jak również w każdej przestrzeni duchowej, śnienia czy wizji na jawie) znany jest „Zielony” czynnik duchowy (Al-Khidr) który przekazuje mistykom wiedzę poza cieleśnie, czasem poza werbalnie, o czym szerzej napiszę w dalszej części artykułu. Podobny przypadek stanowił Castaneda (Jego nauczyciel, Don Juan Matus, to etymologicznie rzecz ujmując, „Pan daru łaski Boga”, nie od rzeczy będzie skojarzenie go z Janem jako jedynym z apostołów który uszedł nagłej śmierci, to apostołowi Janowi zawdzięczamy dramatyczne objawienie zwane Apokalipsą. Być może w zamyśle Castanedy miał być odpowiednikiem Ahaswerusa tyle, że toltecko-chrześcijańskim. Znamy również losy Don Juana, grzesznego libertyna, postaci stworzonej przez mnicha Tirso de Molinę, która zawładnęła wyobraźnią twórców kultury europejskiej. W Janie/Juanie zawsze zatem tkwi jakieś dramatyczne rozdarcie, bunt, jak pomiędzy umysłem człowieka a Bogiem.)

Niczym innym niż oddziaływaniem „Wewnętrznego kręgu ludzkości” Sarmoung są Termy (tyb.gter-ma), wciąż odnajdowane „ukryte” nauki buddyzmu tybetańskiego zwane „Ukrytymi Skarbami”, podobnie jak legendarna Shambala.

Wzruszające w swojej prostoduszności były próby odnalezienia Bractwa Sarmoung przez uczniów i fascynatów nauczania Gurdżijewa, organizowanie wypraw na bliski wschód, śladami swojego mistrza. Mylne branie alegorii za rzeczywistość, mapy duchowej za realne terytoria. Jeszcze dziś próbuje się przeprowadzić dowód na to, że Bractwo Sarmoung miało swój pierwowzór we wspólnocie mnichów z tybetańskiego klasztoru Surmang.

Nie wszyscy z nas są świadomi, że ekspansja religii, parareligii i ideologii nie przebiega spontanicznie a jest w dużej mierze wspierana przez rządy i grupy ludzi które są dysponentami a przynajmniej za takich się uważają duchowych tradycji pozwalających wywierać wpływ na inne społeczeństwa, nie jest to wyjątkową cechą chrześcijaństwa. Wydaje się, że w naszych czasach porządek rzeczywistości został odwrócony na cuius religio, eius regio.

Rozpocznę zatem od rejonu świata gdzie w wyobraźni współczesnego europejczyka zieje mistyczną pustką wielka dziura. Mam właśnie na myśli bliski wschód a raczej mistyków tamtego rejonu, sufich. Poświęcę temu zagadnieniu więcej uwagi z racji jego niemal całkowitej nieobecności w polskim dyskursie ezoterycznym.

XIV wieczny, Hajdar Amoli, irański teozof i mistyk, pozostawił nam następujące wskazówki dotyczące czteroetapowej podróży mistycznej :

Pierwszy etap zmierza ku Bogu przez schody i mieszkania duszy, dopóki nie dotrze do się Granicy (al-ufq al-mubin), która jest granicą „stacją serca” (maqam al-qalb), u progu teofanii bożych imion. Celem tej pierwszej podróży jest rozdarcie zasłon, które ukrywają twarz Jedności.

Drugi etap rozpoczyna się od rozumowo pojętej osobowej Jedności i kieruje się w stronę (al-ufq al-a’la), czyli metafizycznego poziomu Pierwszej Inteligencji (pierwszej w całej serii Jedności).Wielość w jedności. W trakcie drugiego etapu, który zmierza ku Bogu, mistyk uzyskuje dostęp do tajemnicy boskich imion. Są to teofanie, przez które Boska Otchłań, Deus absconditus, manifestuje się w wielu wierzeniach religijnych. Oznacza to, że pomiędzy każdym boskim imieniem a człowiekiem, któremu i przez którego to imię zostało objawione, powstaje więź wzajemnej zależności, analogicznie do tego, jak pomiędzy sługą i jego panem. Tkana jest jednak zasłona jedności, która ukrywa wiele aspektów związanych z wiedzą ezoteryczną.

Trzeci etap prowadzi do wizji wszystkich boskich imion tworząc jednolitą całość (‘ayn al-iam’); Możemy powiedzieć, że Jedność (abadiya), po której nie ma już innej jedności, jest Tą która jest całkowitą jednością całości. Podróż ta polega na pokonaniu przeszkód (taqyidat), które determinują pary przeciwieństw.

Czwarty etap jest powrotem do trzeciego etapu, z powrotem jedność rozpada się na wiele elementów, od Boga do stworzenia, aby osiągnąć poziom o doskonałej równowadze. Wielokrotność, która została unicestwiona podczas trzeciego etapu ponownie pojawia się i znajduje swoją właściwą rolę jako meta-istnienie (baqa), które następuje po unicestwieniu (fana). Istoty pojawiają się ponownie w ich wieloaspektowości, ale ta wielość nie ma już tego samego znaczenia, co naiwna świadomość przed podjęciem Czteroetapowej podróży: odtąd istnieje równoczesność i współbieżność, między syntezą a odrębnym rozróżnieniem: między Bogiem w stworzeniu i wyodrębnieniu stworzenia w Bogu.

Wiele podobnych wskazówek, choćby ta o górze która początkowo jest tylko górą aby potem przestać nią być, w tak oczywisty sposób, a na samym końcu drogi mistyka stać się nią na powrót, choć uzupełnioną o tę drugą rzeczywistość. Istnieje bowiem tylko jedna Rzeczywistość, tylko jedna prawda, tylko jedna góra, na którą prowadzi wiele dróg. Kto wspina się na tę górę, doświadcza tego, co jednoczy wszystkie religie. Przekonuje się, że wszystkie duchowe drogi prowadzą na ten sam szczyt. Nie wchodzi się na górę po to, żeby się na jej szczycie rozsiąść. Skoro się na nią weszło, trzeba z niej również zejść. O tym mówił nawet ewangeliczny Jezus, gdy po przemienieniu na górze Tabor nie pozwolił uczniom rozstawić tam namiotów, lecz nakazał powrót.

W mistyce europejskiej znamy podobną przypowieść o lesie i pragnącym pozyskać bogactwa, cytuję za benedyktynem Willigisem Jagerem autorem książki „Fala jest morzem, rozmowy o mistyce”:

Pewien człowiek rąbał drewno na skraju lasu, zarabiając w ten sposób na utrzymanie. Gdy przechodził tamtędy pustelnik, drwal poprosił go o radę na życie. Pustelnik powiedział: „Idź głębiej w las!”. Wtedy ów człowiek wziął siekierę i poszedł głębiej w las. Znalazł piękne drzewa, ściął je i dobrze sprzedał. Tak stał się zamożny. Pewnego dnia przypomniał sobie słowa pustelnika: „Idź głębiej w las!”. Znów wyruszył w drogę i znalazł pokłady srebra. Wydobył je i stał się bardzo bogaty. Po latach jednak ponownie przyszły mu do głowy słowa pustelnika: „Idź głębiej w las!”. Poszedł i znalazł cudowne kamienie szlachetne – symbol oświecenia. Ucieszył się tym bardzo, ale potem znów przyszły mu do głowy słowa pustelnika: „Idź głębiej w las!”. A więc raz jeszcze wyruszył w drogę. I tak się złożyło, że pewnego dnia znów znalazł się dokładnie w tym samym miejscu na skraju lasu, w którym, rąbiąc drzewo, przed laty spotkał pustelnika. Co mówi nam ta historia? Jeżeli ktoś pójdzie do końca drogą doświadczenia, to jako odmieniony człowiek powróci ostatecznie do codzienności. Laien Pangowi przypisuje się następujące słowa: „Jak cudownie, rąbię drewno, noszę wodę”.

Prawdziwi mistycy nie oczekują gratyfikacji za dzielenie się swoją wiedzą z ogółem, a ich potrzeba dzielenia się mistycznym doświadczeniem jest zadziwiająco silna, wynika ze zrozumienia funkcji jaką pełni mistyk w Przejawieniu oraz z podjęcia przez mistyka duchowych zobowiązań względem bytów duchowych które wspierają mistyka na jego drodze.

Mistyk, który całkowicie wycofuje się ze świata, jest pseudomistykiem tak jak i ten który sprzedaje to, co do niego nie należy. To duchowa regresja. W centrum doświadczenia mistycznego stoi świadomość jedności ze wszystkimi żyjącymi istotami. Jeżeli ta świadomość nie pojawia się w umyśle mistyka oznacza to, że jego doświadczenie nie było autentyczne albo było powierzchowne.

W mistycyzmie również obowiązuje uniwersalna zasada o jakiej pisałem przy okazji artykułu poświęconego filozofii Latoura, jego teorii sieci. Mistyk który traci relacje z otoczeniem przestaje nim być. Mistyk poprzez głębokie zrozumienie struktury Przejawienia i Nieprzejawienia i ich wzajemnej relacji staje się osobą pozbawioną egoistycznych intencji, nawet chęć izolacji musi zostać pokonana. Bycie mistykiem nie jest lepsze od nie bycia nim. To wyraz wewnętrznego wezwania do powrotu ku Źródłu. Nie ma zatem sensu udawać mistyka przed samym sobą czy na niego pozować. Rozwój i techniki prowadzące do rozwoju są iluzją naszego ja, czym silniej naciskamy na realizację rozwoju tym bardziej się od niego oddalamy rozwijając ego i jego wyobrażenia o rozwoju. Może zabrzmi to przewrotnie ale powinniśmy nauczyć się stosować techniki „zwijania” naszych wyobrażeń o rozwoju duchowym a nie poszukiwać wciąż nowych metod na przełamanie oporu na naszej drodze. Mistyka nie uzdrawia z chorób ale powoduje, że zyskujemy do nich dystans. Już samo to może spowodować ulgę w cierpieniu ciała a nawet remisję. Musimy być jednak gotowi na inną możliwość i przyjąć ze spokojem cierpienie, chorobę czy śmierć, nie po to wchodzimy na drogę mistycyzmu aby zyskać zdrowie, pomyślność i sukces finansowy, choć i to się może zdarzyć. Zanim przekroczymy bramę mistyki powinniśmy się uporać z zaburzeniami osobowości, jeżeli takie mamy, w czym może pomóc nam zupełnie świecka psychoterapia. Możemy oczywiście być już na samym początku drogi na tyle samoświadomi, że jest to zbędne.

Joseph Campbell trafnie zauważył :„Pomiędzy psychotykiem a mistykiem nie ma zrazu żadnej różnicy. Obaj są zepchnięci w morze świadomości. Tylko, że mistycy potrafią pływać, natomiast psychotycy toną. Mistycy nie stracili bowiem koła ratunkowego w postaci swojej struktury ego, do której wciąż mogą powrócić i której niewątpliwie potrzebują, by móc porządkować i strukturyzować wszystkie naciskające na nich psychiczne energie”.

Demony, cienie, odszczepienia, są częścią nas zatem musimy je… zjeść, bez emocji, jak robi się to w śnieniu progresywnym (!).

Uwolnienie nie powinno dotyczyć jedynie niepokoju ale również spokoju, naszego przywiązania do niego i tęsknoty za nim!

Nikt za nas tego nie zrobi, żaden mistrz (ba, jak rozpoznać prawdziwie kompetentnego?) ani cudowna metoda (która z nich jest skuteczna i dla nas odpowiednia?), tym bardziej substancja chemiczna (czego tak naprawdę doświadczymy pod jej wpływem?), ponieważ brakuje nam osobistego doświadczenia jak wykorzystać takie podpory zewnętrzne na poszczególnych etapach podróży mistycznej. To przynosi nam dopiero osobista długotrwała praktyka.

Jan od Krzyża uskarżał się na niekompetencję przewodników duchowych swoich czasów. Zarzucał im przede wszystkim, że nie towarzyszą ludziom do przestrzeni mistycznej, gdy przyszedł czas na zrobienie tego kroku. Zamiast tego starają się skłonić ich do takich form modlitwy, które teraz przeszkadzają zamiast pomagać. Jego zdaniem przewodnicy duchowi zostawiają ludzi właśnie tam, gdzie się zaczynają trudności i problemy, gdzie się zaczynają susza i pustka. Jan porównuje tę sytuację z wyjściem Izraelitów z Egiptu. Bóg wyprowadził swój lud na pustynię, a teraz przyszli fałszywi nauczyciele kuszący dostatnim życiem w niewoli.Niech, więc rozważą ci przewodnicy dusz i mają w pamięci, że głównym działającym, prowadzącym i pobudzającym dusze w tej pracy nie są oni, lecz Duch Święty, który nigdy o te dusze troszczyć się nie przestaje. Oni są tylko narzędziami do kierowania nimi w dążeniu do doskonałości, w wierze i prawie Bożym, według tego ducha, jakiego każdej z nich Pan Bóg daje. Jedynym, więc zadaniem ich jest nie dostosowywanie tych dusz do swych metod i zapatrywania, tylko baczenie na drogę, po której je Pan prowadzi, a jeśli się na tym nie znają, niech je pozostawią, a nie wtrącają ich w rozterkę”.

Podobnie ocenił duszpasterzy Jan Tauler. Napisał na temat przewodników duchowych swojego czasu:

W rzeczy samej ludzie tacy przez swoje szczególne praktyki pobożne, do których pragną tamtych (chodzi tu o tych, którzy weszli na duchową drogę-przypis autora) nakłonić, stawiają więcej przeszkód tamujących ich postęp niż kiedyś niechrześcijanie. Wy, zatem, którzy w twardych słowach i z gniewną miną wydajecie wyroki,zastanówcie się dobrze, zanim powiecie coś na temat takich ludzi duchowych”. Nasi duszpasterze muszą zadać sobie pytanie, czy ta krytyka nie jest tak samo aktualna dziś jak pięć wieków temu. Zresztą trudno znaleźć w kościele ludzi, którzy są w stanie wyprowadzić na płaszczyznę mistyczną człowieka duchowo poszukującego. […] Jeśli ktoś chce wspiąć się na wysoką górę, szuka kogoś, kto tę górę zna, kto tę drogę już przeszedł. Duchowy towarzysz skupia się na tym, ażeby ucznia, uczennicę wprowadzić w obszar, w którym Bóg może zostać pojemnie doświadczony w sposób, który wykracza poza mentalno-racjonalny przekaz teologii. Wprowadza swoich uczniów w ćwiczenia i praktyki drogi duchowej, o której mówiliśmy już wcześniej. Gdy wyłonią się trudności, stoi u boku swoich uczniów i uczennic jako partner do rozmowy i doradca. Właściwe zadanie duchowego przewodnika polega, więc na tym, ażeby przygotować człowieka na działanie łaski i pomóc mu usunąć z drogi pojawiające się przeszkody. Dzięki temu człowiek będzie mógł doświadczyć tego, co boskie; pozwoli się rozwinąć temu, co boskie.[…] Żaden poważny nauczyciel nie prosi kogoś, żeby został jego uczniem. Jeśli postąpi inaczej, to wystarczający powód, żeby nie iść do niego.” (Willigis Jager OSB)

Sufizm

Sufizm, powszechnie utożsamiany z mistyką muzułmańską, stanowi nurt duchowości, który ukonstytuował się u początków islamu (VII – VIII w.), (podania sufickie głoszą że jest znacznie wcześniejszy od islamu i sięga czasów Bractwa Sarmoung, Bractwa Pszczół i tajemniczego Zielonego, mistyka nie z tej rzeczywistości; JB). Jego zasadniczym celem było pogłębienie wiary i odkrycie głębszego sensu praktyk religijnych, a tym samym osiągnięcie intuicyjnego poznania Boga i zjednoczenia z Nim poprzez ekstazę i miłość. W ten sposób sufizm wzbogacał doktrynę dogmatyczno-jurydyczną islamu o elementy intuicji, miłości i ekstazy. Jednak proces asymilacji idei sufizmu przez doktrynę ortodoksyjną trwał przez kilka stuleci (do XI w.). Początkowo bowiem wielu znawców prawa uznawało owe idee za obce myśli i duchowości muzułmańskiej, sufizm jest zatem czymś innym niż oficjalna teologia islamska. Islam jest religią praktyki a nie teorii czy mistyki. Majid Fakhry, współczesny historyk filozofii muzułmańskiej podaje, że doktryna islamu nie zachęca do mistycznych poszukiwań i ascetyzmu. Sami sufi mówią, że tarika, tj. droga sufizmu, stanowi ezoteryczny komentarz do islamu.

(Warszawskie Studia Teologiczne XXII/2/2009, 263-274 Ks. Rafał Markowski „Specyfika duchowości sufickiej”)

Zielony, o którym wyżej wspomniano, czyli al Khidr uważany jest za jednego z proroków. Tradycyjnie jest określany patronem podróżników duchowych, nieśmiertelnym, który pił wodę ze źródła życia. Mistykom czasem udaje się spotkać go podczas podróży duchowej.

Zielony czyli al-Khidr pojawia się w tajemniczym epizodzie w XVIII surze Koranu ‘Grota’ (18:61-83), gdzie jest określony bezimiennym przewodnikiem Mojżesza, wprowadzającym go w naukę o przeznaczeniu.Khidr objawia się jako ten, który jest strażnikiem najwyższej boskiej wiedzy, wyższej niż religijne prawo objawione Mojżeszowi. Khidr objawia Mojżeszowi tajemnicę, mistyczną prawdę (hakika), która wychodzi poza prawo i wyjaśnia, dlaczego duchowość, której nosicielem jest Khidr wolna jest od zniewolenia literą słowa.To dwunasty, “ukryty Imam”, zwany czasem “Panem Godziny”, przebywa na Zielonej Wyspie leżącej pośrodku Morza Blasku. Czternastowieczny irański Sufi As-Simnani (1261-1336), zgodnie z tradycją tariki Kubrawijja głosił naukę o subtelnej fizjologii, której centra (Latify) związane są z “siedmioma prorokami istnienia”, tak, że każdy z nich posiada swój określony kolor. Gdy na przykład subtelny ośrodek zwany sekretnym (Akhfa) “Jezusem twego istnienia” ma czarny lśniący kolor (aswad nurani, czarne światło). Najwyższy zaś ośrodek (to wyższy poziom wewnątrz latify Akhfa) zwany “misterium misteriów”, lub “Mohammedem” (poziomem mahometowym = poziomowi brahmanicznemu 8) twego istnienia ma właśnie kolor zielony.

Według większości sufich al Kidr wciąż żyje, choć był obecny już przy pogrzebie Mahometa, a jest widywany przez mistyków od czasów Mojżesza, mówi się, że ma jakiś związek nawet z samym Eliaszem, podróżował razem z Abrahamem.Jest wysokim mężczyzną z długą białą brodą. Jeden ze stopni świętości, nazywa się „stopniem Khidra”. Mistyk, który osiąga ten stopień, otrzymuje instrukcję od Khidra podczas spotkania w medytacji czy we śnie. Al-Khidr jest ukrytym przewodnikiem tych, którzy idą ścieżką mistyczną podobną Uwaisi. (Uwaisi to ci, którzy wchodzą na mistyczną ścieżkę samodzielnie, taka ścieżka nie jest zapoczątkowana przez żadnego żyjącego mistrza). Uwaisi zaczynają swoją mistyczną podróż kierując się naukami dawnych mistrzów, albo właśnie zostali inicjowani przez tajemniczego Zielonego, al-Khidra. Al-Khidr ma związek z „niewidzialnymi” (rijalu’l-ghayb). H.Corbin określa al-Khidra jako „idywidualny archetyp duchowy” ujawniający się w każym z mistyków, prowadzący każdego adepta nauk duchowych do jego indywidualnego poznania Boga. Khidr jest znany na całym bliskim wschodzie. Jest obecny w rytach Ozyrysa, Dionizosa czy Mitry. W zoroastrianizmie Khidr przybiera postać kobiecą Anahity. Istnieje opowieść o Khidrze jako doradcy Aleksandra Wielkiego.W niektórych częściach Indi al-Khidr znany jest jako Khawaja Khidr. Ma bezpośredni związek z nieśmiertelnością.

Skąd na tak wysokim poziomie zieleń charakterystyczna dla poziomu wyobrażeniowo emocjonalnego 3? Ta zieleń jest inna, świetlista, jest kompozycją dwóch poziomów świetlistego błękitu 7+ i złota z poziomu 8/3 a nie koloru żółtego 2 i niebieskiego 4 małej karmy.

Ibn al-Arabi o którym będę jeszcze wielokrotnie wspominał był uczniem Khidra, otrzymał od niego więcej niż jedną inicjację.Wielki mistyk filozof z Bagdadu, Suhrawardi, w autobiografii pod tytułem “Purpurowy Archanioł ” mówi o mistyku który został wtajemniczony w sekretne nauki, które pozwoliły mu się wznieść aż do szczytu kosmicznej Góry Kaf i osiągnąć Źródło Życia. Kiedy mistyk był już znużony trudnościami na drodze duchowych poszukiwań Archanioł rozkazał aby założył sandały Khidra. Po czym żekł do mistyka: „Kto kąpie się w źródle będzie wolny od wszelkich zanieczyszczeń. Kto odkrył znaczenie mistycznej Prawdy, oznacza, iż osiągnął również Źródło… Jeśli jesteś Khidrem, możesz również wznieść się na Górę Kaf.” Sedno tej anielskiej nauki tkwi właśnie w słowach “jeśli jesteś Khidrem.”

Wręczenie Ibn Arabiemu “szaty” Khidra podczas inicjacji było równoznaczne ze staniem się tym kto tej inicjacji dokonuje.To moment w którym mistyk staje się swoim własnym mistrzem, to właśnie jest poziom świadomości Khidra. Mieć Zielonego za mistrza i inicjującego, oznacza i obliguje, aby być tym, kim jest sam al-Khidr, archetyp mistyka. Przewodnictwo al-Khidr’a nie polega na kierowaniu każdego ucznia do tego samego celu, jednej teofanii dla wszystkich, Khidr prowadzi każdego ucznia do jego własnej teofanii.

Dlaczego o tym tak wiele piszę? Ponieważ Go spotkałem !

Opisałem to wydarzenie w drugim tomie “Krajobrazów”:

Niech to będzie podróż w rejony jakie odwiedzają dusze o 99%-towym stopniu rozwoju !!!

W kilkuosobowej grupie docieramy do miasta w kraju który ma ogromne złoża energii w płynnej formie.Jest nas chyba trzy, cztery osoby. Na miejscu spotykamy się z przewodniczką. Jej udział w oprowadzaniu naszej grupy zawdzięczamy jednemu z moich towarzyszy. Przewodniczka postanowiła nam pokazać coś czego nikt normalnie nie pokazuje zwykłej wycieczce. Jak wszędzie, znajomości otwierają wszystkie drzwi !

Tym czymś jest obserwacja tankowania paliwa ze specjalnego ujęcia do pojazdu ”tankierki” (!).

To ogromna konstrukcja ale nie taka jak znana nam na Ziemi cysterna, to pojazd w którym podczas tankowania podnosi się podłoga a paliwo jest zasysane pomiędzy podwoziem a ruchomą podłogą !!!

Jesteśmy już w środku pojazdu. Teraz kiedy tankierka jest pusta stoimy na jej podłodze która jest niewiele wyżej od poziomu ziemi/jezdni.

Tankierka z nami na pokładzie podjeżdża do miejsca tankowania. To środek szerokiej jezdni, która poza tym jest wykorzystywana do normalnego ruchu pojazdów w obydwu kierunkach.

Pojazd zatrzymuje się na środkowym pasie przodem do wyjazdu z miasta (moja prawa strona).

To ogromny pojazd !!!

Zajmuje całą szerokość wielkiego środkowego pasa ruchu.

Tankierka instaluje się na stanowisku. Wszystko dzieje się automatycznie !!!

Ja, mogą obserwować dokładnie jej prawy bok, stoję przy oknie z tej właśnie strony.

Po tej stronie widzę jak „nasz” pojazd opuszcza ogromną „łapę”, chyba stabilizator. Sama maszyna jest wysoka na jakieś dziesięć metrów !

Łapa stabilizująca z mojej strony opada na prawy pas ruchu. Tak się właśnie złożyło, że na skrzyżowaniu przed nami palą się czerwone światła i właśnie na tym pasie stoi sznur samochodów.

Łapa opada na jeden z nich. Aż ugiął się cały jego dach. Myślę sobie zaraz będzie awantura, jak u nas bywa przy takim zdarzeniu.

Ale gdzie tam. W przygniecionym samochodzie wszyscy siedzą spokojnie jak gdyby nic się nie działo. Mężczyzna który siedzi bezpośrednio pod łapą ma głowę ponad poziomem reszty dachu przygniecionego samochodu i patrzy obojętnym wzrokiem przed siebie, to znaczy akurat w naszą stronę. Wygląda to tak jakby miał tę łapę po raz tysięczny na swojej głowie !!!

Staram się dojrzeć jaką przygnieciony samochód ma rejestrację. Bo jak miejscową to pewnie są przyzwyczajeni do takich akcji. Jestem zdziwiony rejestracja jest lubelska !!!

Nie wiem co się z nim dzieje dalej bo całą moją uwagę absorbuje proces tankowania i zmiany zachodzące wewnątrz „naszego” pojazdu.

Podłoga pod nami drgnęła i bardzo lekko i bezgłośnie podnosi się do góry bardzo szybko. Mówię do towarzyszącej mi żony:

Teraz tankujemy !

Jedziemy tak szybko w górę, że nie zauważyłem jakiegoś elementu nad głową. Ten element, podobnie jak faceta w samochodzie, zaczął naciskać na moją głowę !!!

W ostatniej chwili udało mi się zrobić unik w dół i oswobodzić z nacisku elementu wystającego ze ściany.

Nie zepsuło mi to wspaniałych wrażeń z tankowania. Trzeba po prostu uważać. To pewnie ogranicznik poziomu do którego może podnieść się bezpiecznie podłoga. Dzięki temu podłoga nie zgniecie nas o dach.

Pokazuję żonie jak szybko się podnosimy.

Fantastyczne odczucie jak w ogromnej windzie.

Kiedy zbiornik jest już pełny schodzimy na dół po schodkach obok kierowcy. Dziękujemy mało wyraźnej obsłudze. Mówię do żony że jak się ma znajomych na wycieczce, na miejscu to zawsze można obejrzeć coś innego niż wszyscy inni przybysze !!!

Dodaję jeszcze że jakbym ja miał pokazać jakiemuś przybyszowi Lublin to nie zaprowadził bym go na Czechów. No chyba że interesowałby go neofunkcjonalizm ?

Obecni uśmiechają się do mnie ale chyba nie rozumieją o co mi chodzi ?

Przewodniczka o okrągłej twarzy o męskich jak i żeńskich cechach w nieokreślonym wieku prowadzi nas jakimś wykopem, obniżeniem płaskiej pochyłości w dół. Ja, jak to ja, idę skarpą obok nich ale nieco wyżej.

Całe otoczenie jest soczystozielone. Trawa która porasta wszystko dokoła jak i nasza przewodniczka!!!

Widzę że przewodniczka żegna się z moją grupą. Mam do niej tak wielką sympatię że nie mogą odejść bez uściśnięcia się z nią. Kiedy przewodniczka odwraca się od mojej grupy wołam do niej aby poczekała na mnie. Zbiegam ze skarpy, bez większego trudu, na poziom na którym żegnała się z moimi przyjaciółmi.

Przewodniczka zatrzymuje się a ja wpadam jej w ramiona, dziękuję wylewnie. Mówię, że chętnie podarowałbym jej coś na pamiątkę ale niestety niczego przy sobie nie mam. Proszę ją zatem aby po prostu zachowała mój obraz w pamięci !

Jesteśmy wzruszeni oboje!!!

Kiedy rozchodzimy się, każde w swoją stronę, odwracamy się jeszcze raz w do siebie aby wzajemnie zapamiętać swój wygląd. Zapamiętałem świetnie jej twarz o niezbyt stabilnych rysach i złotawo beżowym odcieniu.

Budzę się i pierwsza myśl jaka rodzi się w mojej głowie to ta że maszyna tankuje paliwo z głów moich współrodaków a nie z miejsca w którym się zatrzymała !!!

Nawet mnie próbowała złapać za głowę. Ta maszyna wywęszy każdy ślad życia biologicznego.

Zasypiam.

Ktoś nas odwiózł sporym vanem. Otworzył tylne, dwuskrzydłowe drzwi i czeka aż wysiądziemy. Ten ktoś ma również okrągłą głowę ale ubranie o jakimś pośledniejszym, burym kolorze. Kiedy wszyscy poza mną już wysiedli On stoi po lewej stronie i jakoś tak „łakomie” się mi przygląda !!!

Pyta, jakby nie oczekując ode mnie odpowiedzi :

BEZ SKÓRKI ?!?!

Budzę się z mieszanymi odczuciami.

Zasypiam.

Znowu schodzimy. Tym razem drewnianymi schodami prowadzącymi z domu na łąkę (3)Z prawej strony pod schodami siedzi pies i warczy na mnie.

Mówię do niego:

odczep się bo cie ugryzę !

Znowu się budzę i znów zasypiam.

Ktoś idzie za mną. Zwalniam krok i przepuszczam go z prawej strony.

Ten ktoś ma na sobie brązowe ubranie z kapturem. Zerkam z ukosa.

To śmierć !!!”

Kiedy odbywałem tę podróż nie miałem żadnej wiedzy o sufizmie a tym bardziej o Zielonym.

Począwszy od XII wieku sufi tworzą zakony i bractwa, powołujące się na naukę wielkich mistrzów: Baktaszijja (XIV wiek), Suhrawardijja (ok. 1200 r., mający duży wpływ w Indiach), Rifa’ijja czyli krzyczący derwisze (XII wiek), Szazilijja w Egipcie, Kadirijja i Nakszbandijja. Doktryny i praktyki sufich często ośmieszają ortodoksów. Ci ostatni z kolei rzucają klątwy na panteizm sufich, ich libertynizm, antynomizm, zaniedbywanie modlitwy, postu i pielgrzymek. Naprawdę rdzenne nauki sufich są dla kogoś z zewnątrz trudne do odtworzenia ponieważ obowiązuje zasada milczenia wobec niewtajemniczonych. Czasem mimowolnie któryś z sufich, tak jak Al-Bistami, zdradzi się mówiąc: „Chwała mnie samemu! Jakże wielki jest mój majestat!”, czy też: „Widziałem, jak Kaaba obchodziła mnie dookoła.” Etapy drogi duchowej sufich są skodyfikowane na parę różnych sposobów, zależnie od szkoły czy zakonu sufickiego. Liczba makom, czyli etapów ascezy, i ahwal, czyli stanów mistycznych, jest zmienna. Kitab al-luma, wprowadzenie do sufizmu Abu Nasra al-Sarradża (zm. 988 r.) wymienia siedem etapów:

  1. tawba – skrucha
  2. wara – wstrzemięźliwość
  3. zuhd – asceza
  4. fakr – ubóstwo
  5. sabr – cierpliwość
  6. tawakkul – ufność w Bogu
  7. rida – satysfakcja.

Inne często wymieniane etapy (ich liczba przekracza nawet 100) to nawrócenie (inaba), inwokacja-wspominanie Boga (dhikr), opuszczenie (taslim), adoracja (ibada), poznanie (ma’rifa), odsłonięcie (kaszf),unicestwienie (fana) i wytrwanie w Bogu (baka).
Stany mistyczne mają charakter bardziej osobisty i bardziej płynny niż etapy. Al-Sarradż wymienia ich dziesięć:

  1. murakaba – stała uwaga
  2. kurb – bliskość
  3. mahabba – miłość
  4. chawf – lęk
  5. radża – nadzieja
  6. szawk – pragnienie
  7. uns – zażyłość
  8. itmi’nan – spokój
  9. muszahda – kontemplacja
  10. jakin – pewność.

Bliska sufim sura (50,16) przedstawia Boga jako „bliższego człowiekowi aniżeli arteria jego szyi”. Innym fragmentem, jaki sufi chętnie uznają w Koranie, jest zalecenie uprawiania dhikru, medytacji czyli przyzywania Boga, pamiętania Boga (13,28;33,14). W praktykach sufickich dhikrowi może towarzyszyć odmawianie różańca, ćwiczenia oddechowe, muzyka i tańce ekstatyczne, takie jak taniec maulawijjów, czyli tańczących derwiszów którzy rozpoczęli kultywowanie swojej tradycji od czasów Dżalala-od-Din Rumiego (1207-1273), wielkiego poety mistycznego z Konya (w dzisiejszej Turcji).

Dhikr, zikr (arab. l. poj. ذکر, l. mn. اذكار, azkar; pers. i urdu zikr; tur. i malaj. Zikir ; beng. dźikir), dosłownie wspominanie.

Dhikr podobnie jak chrześcijańska hezychia nie są rodzajami typowej medytacji. Należałoby je rozumieć raczej jako świadomość Boga, pamiętanie o nim, absolutną koncentrację na Bogu. Pierwszy stopień procesu stanowi zapomnienie o własnym „ja” a ostatni zlanie się w jedno przedmiotu i podmiotu, „rozpłynięcie się” w Bogu. Jeśli słowa są po prostu powtarzane „całe, nienaruszone i nie zniszczone” przez myślową analizę – Ten do którego słowo się odnosi w końcu pojawi się w duszy w formie pełnej intuicji. Gdy się to zdarza, wtedy „otwierają się bramy liter tego świata” i dusza przechodzi przez nie do Nadrzeczywistości. Okrzyk Al-Halladża (zm. 922): „Jestem Bogiem, jestem Prawdą”, kosztował go oskarżenie, przez ortodoksyjnych muzułmanów, o herezję. A w konsekwencji życie.

Niemal wszystkie drogi duchowe zalecają na początek skupienie uwagi w jakimś ognisku, do którego przywiązana zostaje niespokojna i rozbiegana świadomość. Najczęściej ogniskiem tym jest oddech albo dźwięk – słowo lub litania. W chrześcijaństwie na przykład może to być modlitwa Jezusowa (hezychazm), w zen stosuje się koan, w buddyjskim amidyzmie nembutsu, w jodze intonuje się om. Sufi recytują dziewięćdziesiąt dziewięć imion Allaha. Nie chodzi o to, żeby rozmyślać o tym słowie lub dźwięku, lecz by stać się z nim jednym. Skupienie jest pierwszą, podstawową strukturą. Drugą strukturą jest opróżnienie świadomości. Próbuje się nie przyjmować niczego, co pojawia się w przestrzeni świadomości, która z natury jest pusta. Splątania jakie bierzemy za byty powstają w pustej (Nieprzejawionej) Świadomości, najpierw jako niemal pozbawione ja, bezosobowe, przy odpowiednim stopniu splamienia urojeniem oddzielności zyskują samoświadomość jako oddzielone od przeziernej natury Nieprzejawienia (Świadomości). Dlatego na tym etapie należy pozwolić żeby wszystko płynęło. Świadomość w Przejawieniu przyjmuje formy o urojonej tożsamości która jest sprzężona, zwrotnie, z przyczyną powstania iluzji czasu i przestrzeni, nośnika jednostkowych urojeń, będących cząstkowym odbiciem Nieprzejawienia (ale zawierającym w swojej cząstkowości całe Nieprzejawienie, podobnie jak w przypadku znanych nam hologramów). W zen nazywa się moment upłynnienia świadomości shikantaza. W tradycji chrześcijańskiej, za „Chmurą niewiedzy”-„patrzeniem w nagi byt”, a za Janem od Krzyża „uwagą miłosną” lub „czystą uważnością”.

Jak pisze Ibn Arabi w swojej „Podróży nocnej…” ; kiedy mistyk znajdzie się w obecności Boga, zbliży się do niego naprawdę blisko, dhikr przestaje mu być potrzebny, ponieważ dhikr jest również pewnego rodzaju zasłoną, bo przecież wspomina się kogoś kto jest przeszłością,Ten którego szukamy jest naszym dawnym wyobrażeniem o Nim. Zatem człowiek znajdujący się w stanie dhikr żyje przeszłością gdy tymczasem Bóg jest obecny zawsze, trzymając się zatem uporczywie stanu dhikr sufi jakby negował obecność Boga.

Musimy być świadomi, że w sufizmie mamy do czynienia z dużą liczbą bractw o nieco różniących się metodach mistycznych, choćby: Chalwatijja, Czisztijja, Fadilijja, Kadirijja, Nakszbandijja, Dasukijja, Rifa’ijja, Suhrawardijja czy inne (Szazilijja). W islamie istniało swojego czasu nawet tajne bractwo, często całkowicie pomijane w zachodnich opracowaniach, tzw. „Bracia Czyści” (Ihwan as-Safa) działali w IX i X wieku zwłaszcza na terenie Basry, w mieście znajdującym się na skrzyżowaniu kultur indyjskiej muzułmańskiej i greckiej. „Związek ten skupiał uczonych islamskich, którzy postawili sobie za cel poszukiwanie prawdy. Z tego powodu zgromadzili całą dostępną im wiedzę w pierwszej arabskiej, liczącej 51 tomów, encyklopedii. Charakterystyczne dla poglądów Braci było silne akcentowanie przez nich wartości i suwerenności – nawet w stosunku do islamskich dogmatów religijnych – rozumu ludzkiego. Głosili w związku z tym bardzo śmiałe poglądy filozoficzne i przyrodnicze, zupełnie nie związane z religią. Podkreślali także, że żadna poszczególna religia, ani też żadna teoria filozoficzna czy naukowa, nie dają pełnej prawdy. Osiągnięcie takiej prawdy możliwe jest tylko wówczas, gdy uwzględnimy cały dorobek intelektualny ludzkości i wszystkie istniejące religie. Braci skupionych w tajnym związku, w którym były cztery stopnie wtajemniczenia (Bracia Czyści: od 16 do 30 roku życia; Bracia Dobrzy: 30-40; Bracia Szlachetni: 40-50 i Bracia Mądrzy: po 50 roku życia, zgodnie pewnie ze słowami Arystotelesa: iuvenes sunt inutiles auditor es philosophiae moralis, Etyka Nikomahejska) poddano prześladowaniom. Nakazano spalenie ich encyklopedii (dlatego się nie zachowała) i fizyczne wyniszczenie członków związku. To bezwzględne potraktowanie Braci Czystości spowodowały jednak nie tyle ich naukowe poglądy, co raczej wyrażany przez nich poważny zamiar obalenia, przy pomocy naukowej wiedzy, istniejącego państwa po to, aby zaprowadzić idealny porządek społeczny.” (o. prof. Dr hab. Piotr Liszka CMF)

Zatrzymajmy się na chwilę i powróćmy do współczesności.

Czy sufizm jest dla nas, ludzi z zachodu, atrakcyjny?

Dzisiaj Sufizm coraz częściej pojawia się również na zachodzie już to jako afiliowana przybudówka islamu już to jako pozornie samodzielna formacja mistyczna. Amerykańska badaczka Marcia Hermansen przedstawia następującą klasyfikację zachodnich ruchów sufickich (Hermansen 2013): ––„macierzyste” (perrenials) – rozpatrujące sufizm jako uniwersalną mistyczną tradycję poza kontekstem islamu lub luźno z nim związaną, ––„hybrydowe” – posiadające większy związek z islamską tradycją, jednocześnie dostosowane do zachodniego społeczno-kulturowego kontekstu, mające wielu zwolenników wśród Europejczyków, ––„przeszczepione” – czyli utworzone głównie przez członków diaspory muzułmańskiej, odtwarzające wzorce tradycji społeczno-kulturowych i religijnych z krajów ich pochodzenia. Ron Geaves twierdzi, że sufizm na Zachodzie „funkcjonuje nie jako środek przekazywania mistycyzmu w islamie, który jest w stanie przekształcić się w uniwersalny mistycyzm, wielce ceniony przez zachodnich poszukiwaczy, ale jako mechanizm ustalenia granic, przede wszystkim dotyczących przekazywania tradycji kulturowych i religijnych” (Geaves 2009). W ramach tych społeczności wiejskie zwyczaje i praktyki są powielane, kształtując „lustrzane odbicie” owych praktyk. Tariki funkcjonują przede wszystkim jako środki powielania społeczno-kulturowych modeli właściwych dla miejscowości ich pochodzenia. Wśród europejskich wyznawców sufizmu można zaobserwować różne postawy wobec islamu. Dla niektórych nawrócenie na islam stanowi tylko formalny krok, który otwiera im dostęp do „duchowych skarbów” sufizmu, podczas gdy dla innych jest to początek życia zgodnie z islamskimi przepisami. Są też tacy, którzy nie deklarują formalnej przynależności do islamu lub ukrywają ją w obawie przed odrzuceniem przez środowisko społeczne i rodzinę. Wynika to z niepełnej recepcji idei sufickich przez zachodnich adeptów ponieważ można przytoczyć praktyki sufickie które właśnie opierają się na takiej konfrontacji, świadomym narażaniu się na krytykę, aby w rezultacie doprowadzić adepta do takiego stanu umysłu, w którym opinie innych ludzi nie będą się już dla niego liczyć. Jest to postawa która zacieśnia więź z wybraną szkołą suficką (Tariką) a rozluźnia dotychczasowe więzi rodzinne i kulturowe.

„Najnowszym trendem, który można zaobserwować w sufickim środowisku w Berlinie, jest – według definicji Gritt Klinkhammer z Uniwersytetu w Bremie – „dążenie do autentyczności”, które polega na głębszym zanurzeniu Europejczyków w muzułmańskich praktykach religijnych i społecznych (Klinkhammer 2009). Tę sytuację dobrze ilustruje przykład rozmowy z informatorem Y pochodzenia niemieckiego, muzułmaninem w drugim pokoleniu ze wspólnoty Burhanijja: „Z islamem i sufizmem to jest tak, jakby ktoś mówił: »Nie chcę żyć w Niemczech, natomiast chcę żyć w Berlinie«. Mówimy do niego wtedy: »Dobrze, zamieszkaj w Berlinie«. A potem ten ktoś nagle zdaje sobie sprawę: »Do diabła, przecież mieszkam w Niemczech«. […] We wspólnotach sufickich wewnętrzna komunikacja jest zorganizowana w sposób hierarchiczny w przeciwieństwie do symetrycznego, gdzie ma miejsce interakcja pomiędzy równymi stronami. Jej oznakami są: przeważanie kierunku „z góry na dół”, dystans pomiędzy mówiącym i odbiorcami, obecność autorytetu, apodyktyczny charakter treści przekazu. Głównym celem tego rodzaju komunikowania jest pouczanie, informowanie, doradzanie i kierowanie. By osiągnąć doskonałość, uczniowie mają całkowicie poddać się szejkowi w sprawach duchowych oraz doczesnych.”[…] .W trakcie wywiadu Y potwierdził nasze przypuszczenie, iż początkowo większość niemieckich członków wspólnoty interesuje się przeżyciami mistycznymi, jednak po pewnym czasie prawie wszyscy nawracają się na islam”. (Oleg Yarosh. N.A.N. Ukrainy” Komunikacja a inkulturacja w wieloetnicznych sufickich wspólnotach Berlina”).

Rozważmy teraz czy warto w ogóle poświęcać czas takiej ścieżce duchowej.

„Do najbardziej znanych praktyk sufickich możemy zaliczyć: dhikr — rozmyślanie o Bogu (Allahu) i kontemplacja, mające na celu permanentną świadomość Boga, hadhra — transowa medytacja na temat Allaha (również kazania, recytacja Koranu, czytanie poezji wychwalającej Boga, inwokacje do Boga, polegające na powtarzaniu jego Imion, taniec, śpiew) oraz khalwa — wycofanie się ze społeczeństwa na jakiś czas, by móc bardziej skoncentrować się na Bogu. Wszystkie opisane techniki mają za zadanie duchowe zjednoczenie z Allahem. Znamiennym wyrazem rytuału mistyków muzułmańskich jest poezja mistyczna, którą recytuje się podczas zgromadzeń. Poezja suficka, podobnie jak cały sufizm przesiąknięta jest ezoteryzmem, zatem należy umieć posługiwać się odpowiednim „szyfrem”. Upodobała sobie tematy związane z miłością i pięknem. Opis zjednoczenia z Bogiem przypomina formy zespolenia kochanków, gdzie parą zakochanych jest mistyk i Bóg. Owa niejednoznaczność przyczynia się niewątpliwie do wywołania silnego napięcia emocjonalnego, co jest ważnym komponentem mistycyzmu muzułmańskiego.” (Wojtarowicz 2008)

Warto porównać islam z duchowością żydowską, jakby nie było również wyrosłą na wspólnym kulturowo podłożu semickim:

„Kabała, jak i cały mistycyzm żydowski, wyróżnia się bardzo zaangażowaną relacją między Bogiem a człowiekiem, czego nie można odnaleźć w islamie. Bóg kabały objawia się człowiekowi jako ten, który przemówił. Jest to relacja wybitnie dialogiczna. Bóg towarzyszy ludowi w jego zmaganiach. Jakby powiedział znakomity filozof dialogu Franz Rosenzweig: (podczas stworzenia) „po raz pierwszy z ust Boga, które dotąd mówiły w stworzeniu, zamiast nieosobowego „ono” rozbrzmiewa Ja i więcej niż Ja, wraz z Ja jednocześnie Ty, Ty które Ja wypowiada do siebie samego „uczyńmy”. Zatem mistycyzm kabały to przede wszystkim relacja człowieka z Bogiem „twarzą w twarz”. Natomiast w islamie można zauważyć pewien dystans między Bogiem, a człowiekiem. Oczywiście, Bóg jest miłosierny i uczy miłosierdzia swoich wyznawców, aczkolwiek z drugiej strony „Bóg nie potrzebuje człowieka, to tylko człowiek może potrzebować Boga”. Za przykład tego dystansu może również posłużyć fakt, iż Stwórca nawet do najbliższego sobie Mahometa, przemawia przez anioła Gabriela, czy fakt, że zasiada w niebiosach, a ludziom daje Księgę — zsyłając ją w dół.[…] Sufizm to przede wszystkim emocjonalność, egzaltacja, poetyckość, oddanie się Bogu w całości. Kabała z kolei, to tradycja, obiektywizacja, bogata oprawa teoretyczna, oddanie Bogu, ale o charakterze bardziej dialogicznym, intelektualnym.” (Wojtarowicz, Kabała a sufizm)

Te kilka ogólnych uwag pozwoli nam, na samym wstępie, zyskać odpowiednią perspektywę ; judaizm ma „kolor” niebieski a islam zielony. To kwestia wyboru bramy 3 albo 4, przez którą wychodzimy poprzez granicę 5/6, ku Źródłu Świadomości.

Jak wspomniano najważniejsze praktyki sufich to:

1) Hadra— transowa medytacja na temat Allaha (również kazania, recytacja Koranu, czytanie poezji wychwalającej Boga, inwokacje do Boga, polegające na powtarzaniu jego Imion, powtarzanie określonych sekwencji ruchowych wraz z recytowaniem dhikrów (sufickich mantramów) połączone z różnymi typami oddychania ; trójkątnymi, prostokątnymi, kwadratowymi czy kolistymi (o szczegółach dotyczących sufickiego oddychania napiszę pod koniec artykułu).

2) Dhikr (Zikr) pamiętanie o Bogu i kontemplacja, mające na celu ciągłą świadomość Boga. Może odbywać się w różnych formach również jako „taniec” kołowy połączony z recytowaniem dhikrów i oddechem kolistym. Sufi w ten sposób zwiększają swój potencjał, oczyszczając Nafs (o Nafs za chwilę).

3) Khalwa-medytacja statyczna – wycofanie się ze społeczeństwa na jakiś czas, by móc bardziej skoncentrować się na Bogu. Koncentracja na oddechu i 99 imionach Boga (w niektórych bractwach-tarikatach nawet jest ich 300), na jego cechach i właściwościach np.:

  • nur – światło
  • quddus – czystość
  • ishq – tęsknota
  • latif – subtelność
  • rahim – współczucie,miłość
  • sabur – piękno, cierpliwość
  • salam-pokój, twórczość, majestat
  • rahman – miłosierdzie
  • itd.

Sufi starają się odczuć w sobie te aspekty i rozwijają je w swojej świadomości w trakcie medytacji.

U Naqszibandhich medytuje się projekcje 10 aspektów splotu słonecznego.

W Akbariyya 7 (lub 12) wyprojektowanych aspektów ośrodków serca: Piersi-sadr, Serce-kalb, Miejsce miłości stworzenia-szagaf, Miejsce wizji Boga-lobb [a)źródło składanych świadectw-moszahada i b), miejsce patrzenia-ro’jat] ,Miejsce miłości Boga[źródło dobroci miłującej-mahabbat z planu Boskości-oluhijat] ,Rdzeń serca-sowejda [źródło objawienia wizyjnego-mokaszafa] i Najgłębszy rdzeń serca-mahżato’l-kalb[źródło świateł teofanii i atrybutów Boskości-oluhijat] .

W niektórych tarikach ośrodki subtelne (latify) odpowiadają czakrom hinduskim (w Europejskiej mistyce znanym jako okna lub oczy duszy) lub organom witalnym człowieka, nerkom, sercu, wątrobie itd.

W sufizmie wyróżnia się ich zazwyczaj od 4 do 13.

Medytacja (muraqaba) suficka może przybierać wiele postaci:
Medytacja dźwięku wszechświata
Medytacja dźwięku serca
Medytacja przestrzeni
Medytacja świateł (kolorów), dla oczyszczenia wysubtelnienia poszczególnych aspektów osobowości.
Medytacja ze światłem Niestworzonym, Boskim (Nur lub Ilahinur).

Duch (ar-Rūḥ) jest zarówno Wiedzą, jak i Istotą. W człowieku te dwa aspekty są w pewnym stopniu spolaryzowane jako przyczyna i serce. Serce wskazuje na to, czym jesteśmy w świetle wieczności, a przyczyną jest to, co „myślimy”. Serce (al-qalb) reprezentuje obecność Ducha w obu aspektach, ponieważ jest zarówno organem intuicji (al-kashf), a także punktem identyfikacji (wajd)z byciem (al-Wujūd). „Niebiosa ani ziemia nie mogą mnie zawierać, ale serce wierzącego sługi zawiera Mnie”.

Najbardziej intymne centrum serca jest nazywane tajemnicą (as-sirr), to jest nieuchwytny punkt, w którym istota spotyka Boga. Duchowa rzeczywistość serca zostaje przesłonięta świadomością egocentryczną. Kiedy uda nam się oczyścić wszystkie latify (czakry) z iluzji ego wtedy staniemy się zwierciadłem (!!!) odbiciem Boga.

Nie wpadajcie w panikę bo za chwilę pojawią się ilustracje i szczegółowe objaśnienia.

Drzwi prowadzące sufiego do poznania mistycznego to (ilustracja Nr.1):

  • Szariat: ścieżka prawa
  • Tariqa: ścieżka metodyczno-ezoteryczna
  • Haqiqa: mistyczna prawda / prawość
  • Ma’rifa: mistyczna wiedza i świadomość.

Wyjaśniając znaczenie „drzwi” można przedstawić to w formie lubianej przez sufich analogii do poszukiwania perły. Shari’a jest łodzią;Tariqa jest poławiaczem pereł; Haqiqa jest perłą; A ma’rifa jest zdolnością do pojęcia różnicy między prawdziwymi a fałszywymi perłami.

Ludzkie nafs (ludzka część duszy/świadomość) ma możliwość poruszania się w górę lub w dół między ILLIYYOON i ASFALEEN. Pogrążenie nafs w zulm oznacza, że pogrążasz się w ciemności, w kierunku ASFALEEN (Zulm oznacza czynienie niesprawiedliwości. Zulmat w języku arabskim oznacza ciemność.)Jeśli nafs jest oczyszczone, świeci. Nafs jest jak gąbka, więc może pochłaniać dobre i złe cechy.

„Illiyyoon” jest liczbą mnogą „ulayy”, która w zasadzie oznacza „wysokie miejsca lub osoby, które siedzą na wysokich miejscach lub mieszkańców wysokich gór”. Sufi określają tym słowem górną części nieba. Sufi ma możliwość poruszania się w górę lub w dół między ILLIYYOON i ASFALEEN. Pogrążenie nafs w zulm oznacza, że pogrążasz się w ciemności, w kierunku ASFALEEN (Zulm oznacza czynienie niesprawiedliwości. Zulmat w języku arabskim oznacza ciemność.)Jeśli nafs jest oczyszczone, świeci. Nafs jest jak gąbka, więc może pochłaniać dobre i złe cechy.

”Illiyyoon” jest księgą dla sprawiedliwych czynów, podczas gdy zgodnie z drugim komentarzem wiersz oznacza, że jest to decydujące przeznaczenie, które Allah napisał dla Sprawiedliwych, że ich pozycja jest na najwyższych stopniach nieba.”Rejestr sprawiedliwych znajduje się w „Illiyyun”.

Termin ten jest podawany w liczbie mnogiej, aby podkreślić „wyższość”.

Ilustracja Nr.1

Zapewne zdziwi was, że układ latif (czakr) jest odmienny niż przekazuje nam to ezoteryka europejska opierająca się na wglądach wedyjskich, chińskich czy kabalistycznych. To pozorna sprzeczność, jak wspominałem w poprzednich artykułach jesteśmy rzutowani w Przejawienie z otworu (Szczeliny 8-12) która pokrywa się przestrzennie z naszym sercem. Granice na których obracają się płaszczyzny Świadomości tylko w naszej wyobraźni są jak drabina w rzeczywistości to współśrodkowe kule, przypominające raczej łuski cebuli a czakramy /latify są tylko punktami skupienie Świadomości („przecięcia” z osiami ciała) na tych okręgach w zależności od tego czy punkt połączenia (kauzal-5) należy do ludzkiej czy innej splątanej istoty.

 


Ilustracja Nr.2

Sufi wyróżniają sześć subtelności, Latif-as-Sitta (my znamy je pod nazwą czakr): Nafs, Qalb, Sirr, Ruh, Khafi i Akhfa. Latify to psychoduchowe „organy” służące do świadomej i nadświadomej percepcji.

Rozwój duchowy sufiego polega na obudzeniu latif w ściśle określonej kolejności. Każda latifa ma swój aspekt kolorystyczny (długość fal charakterystycznych dla poszczególnych kolorów to nic innego jak czas postrzegany przez nasz zmysł wzroku jako kolor), miejsce w ciele fizycznym. Po zakończeniu tego procesu sufi staje się Człowiekiem Kompletnym (o szczegółach z tym związanych dowiecie się nieco niżej, przy okazji omawiania poglądów Ibn al-Arabiego).

 


Ilustracja Nr.3

 

Kolor zielony przypisywany Al Khidrowi ma istotne powiązanie z samym islamem, jest jego liturgicznym kolorem, szczególnie odłamu szyickiego. Dwunasty, „ukryty Imam”, zwany czasem „Panem Godziny”, przebywa na Zielonej Wyspie leżącej pośrodku Morza Białości. Czternastowieczny irański Sufi As-Simnani (1261-1336) – tarika Kubrawijja, rozwinął naukę o subtelnej fizjologii, której centra związane są z „siedmioma prorokami istnienia”, każdy z nich posiada swój określony kolor. Siedem subtelnych ośrodków rozpoczyna Adam. Każdemu z proroków-centrów naszego istnienia przyporządkowane jest imię konkretnego proroka i kolor od dymnego szarego, niebieskiego, czerwonego, białego, żółtego, świetliście czarnego do zielono szmaragdowego. ”Adam twojego istnienia” charakteryzuje się kolorem szarym-dymnym. Podczas gdy na przykład subtelny ośrodek zwany sekretnym„Jezusem twego istnienia”ma czarny lśniący kolor (aswad nurani, czarne światło, warto porównać z Nigredo 8/1, Wielkim Czarnym (Mahakalą) – Wielkim Czasem i Czarnym Słońcem alchemików). Najwyższy ośrodek zwany „misterium misteriów”, lub „Muhammad twego istnienia” ma odcień zielony – szmaragdowy.

Skąd na tak wysokim poziomie 8 pojawia się szmaragdowa zieleń? Z nałożenia się na siebie mistycznego koloru błękitnego 7+ i złotego 8/3. Prorocy naszego istnienie ukazują to specyficzny rodzaj historii wewnętrznej, drogi rozwoju ludzkości jako całości i człowieka jako takiego.

 


Ilustracja Nr.4

Nafs (Latifat-an-Nafsi) powiązany z kolorem żółtym, lokalizacja poniżej pępka (2 według mojej numeracji). Niektóre tariki takie jak Naqshbandija Nafs lokują ją w głowie zapewne chodzi tu o wyższą duszę (al-mulhama i al mutama-inna a nie o niższą duszę al-amara którą inne tariki lokalizują na poziomie gonad, a która jest nosicielem prostych popędów i pożądliwości które tłumią wyższe Nafs gdy są słabo rozwinięte). Słowo nafs jest tłumaczona jako jaźń lub psyche. Z Nafs zbudowane jest ego.”Jeżeli wygasimy Nafs na jednym polu zapłonie na innym miejscu”. Etymologicznie wywodzi się od słowa oddech, kabalistyczne Nefesh, to „oddech”animujący martwy przedmiot. Odpowiada hinduskiemu słowu Atman, łac.spiritus, gr.pneuma. Podstawowy proces „oddychania” energią. To źródło niższej egoistycznej ludzkiej natury. Celem sufiego jest transformacja Nafs (Tazakiya-I-Nafs) czyli „oczyszczenie duszy” odsłonięcie Jej. To pozorne zamieszanie w lokalizacji Nafs może wynikać z tego że dolna połowa czakry korony pokrywa się z czakra podstawy, obydwie w śnieniu są czerwone ponieważ są tym samym poziomem Świadomości kauzalnej 1/5. W sufizmie podobna pozorna dychotomia została zauważona na poziomie energetycznym.

Sufi działa w tej Latifie w siedmiu (czasem tylko w trzech, czterech) krokach (magamy):

1) Nafs al-ammara-to dusza niższa, łac. „cupido libido”, „najcięższą zasłoną jest pociąg do Nafs”,Nafs „chce” aby inni się go bali i trwali w nadziei na jego miłosierdzie” to najprymitywniejsza forma Boga. (aby oczyścić to Nafs należy poddać się kierownictwu duszy wyższej okazując żal i skruchę)

„Nafs przedstawia ukryte aspekty gniewnej inspiracji Boga, która wyraża się jako ułuda” (Ruzbehan))

Wyższe formy duszy:

2) Nafs al-lawwama – dusza obwiniająca, sumienie (efektem medytacji ma być samooczyszczenie duszy)

3) Nafs al-mulhama – dusza inspiracji.

4) Nafs al-mutma’inna – dusza spoczywająca w spokoju (w efekcie medytacji usatysfakcjonowanie duszy)

To nic innego jak via purgativa mistyków chrześcijańskich.

Oczywiście nie chodzi tu o wielość dusz w człowieku a o kolejne fazy świadomości uzyskiwane w trakcie oczyszczania niższego Nafs. Nafs to Świadomość w fazie bycia oddzielną od swego Źródła. ”Tworząc Nafs Bóg odwrócił uwagę od swojej Boskiej Osoby i skierował ją na własną egzystencję” Studia nad Nafs jakie przybierają formy przypowieści są swoistą formą psychologi sufizmu.

W snach Nafs ukazuje się jako pies (strażnik wyższego poziomu świadomości), wąż (fala pozbawiająca swobody decyzji). Koń to pojazd duszy, codzienne modlitwy prowadzące do Źródła Esencji, ptaki domowe to ograniczone aspiracje do oczyszczenia Nafs, jastrząb to aspiracja ograniczona do wyższych spraw duchowych i symbol tych którzy odpowiadają na wołanie Boga etc. Rośliny jeżeli ugotowane to Nafs znalazło się w stanie spoczynku. Minerały i ich obróbka, przemiany zgodnie z analogiami alchemicznymi symbolizują konkretne przemiany w obrębia Nafs. Postęp podróżującego we śnie w przestrzeni Nafs jest ruchem ku dołowi od ognistości poprzez powietrze, żywioł wody aż do stabilności ziemi gdzie doświadczymy Nafs w spoczynku. Zwierciadłami odbijającymi i obracającymi kierunki podróżowania są granice 5/6 i 8/9. Nafs odpowiada urojeniowości minusowej.

Można swoje Nafs wykorzystać w sposób twórczy jak instruuje nas Halladż: „Drabiną gnostyka jest jego nafs. Jego esencja jest przejściem do Jedni z Esencją Boga”. Esencja a nie akty ignorancji.

Oczyszczanie Nafs składa się z trzech części:

– wdzięczność, składanie podziękowań zamiast uskarżania się.

– bycie uważnym a nie opieszałym.

– bycie trzeźwym.

Mam przed sobą „Psychologię sufizmu” napisaną przez Dr. Dżawada Nurbachsza emerytowanego Dziekana Wydziału Psychiatrii na uniwersytecie w Teheranie, dawniej i obecnie będącego Mistrzem sufickiego zakonu Nimatullahi zatem to co tu zapisuję nie jest tylko takim, moim, czczym gadaniem. Cała książka jest o psychologii Nafs.

Podsumowując. Nafs w stanie spoczynku – to Nafs które pozbyło się cech zwierzęcych, takie Nafs osiąga poziom serca i zyskuje zdolność do sięgania obszaru ducha. Nafs w stanie spoczynku jest Sercem-Qalb.

Qalb (Latifat-al-Qalbi) kolor czerwony (inne tariki opisują ten poziom kolorem żółtym, zastanawiałem się skąd ta rozbieżność, zapewne z tego powodu, że Qalb i Ruh to dwie połączone formy tego samego poziomu Świadomości (okrąg/kula) z prawej strony ciała, krzepnącej z lewej upłynniającej się, utwierdza mnie w tym przekonaniu znaczenie słowa qalb-obrót.). Określeniem Qalb określane jest serce (chodzi tu jednak o duchowe serce, mistyczne a nie organ), to nic innego jak punkt połączenia/kauzal 5. Niektórzy sufi mówią że to miejsce słodkiej wizji, brama boskiej miłości, większość sufich jednak uważa, że to pole bitwy dwóch armii Nafs i Ruch, serce duchowe podobnie jak fizyczne jest w ciągłym ruchu (Duch, kabal. Ruah).Na tym etapie Ruh jest jednak raczej pasywny. Oczyszczenie na tym etapie określa się jako Tazkiah-I-Qalb. Celem jest oczyszczenie wszystkiego co stoi na drodze miłości Boga.Qalb i Nafs tworzą duszę zwierzęcą która zawiera w sobie zapis każdego działania. Atrubuty boskie jakich doznajemy na tym poziomie po oczyszczeniu to głęboka radość.

Serce duchowe Qalb reguluje przebieg procesów psychicznych, jest przeważnie zanieczyszczone przez Nafs. Kiedy jednak zostaje oczyszczone z Nafs taki posiadacz czystego serca, a jest ich naprawdę niewielu, nazywany jest przez sufich saheb-e del. Takie serce nie ma pragnień.

„Gdy serce się kurczy następuje ekspansja Nafs i odwrotnie” (Bajazyd)

Ruh (Latifat-ar-Ruhi) kolor biały (inne tariki odwracają pozycję kolorów i podają tu czerwień, zapewne z powodu zwierciadła 5/6). Leży po prawej stronie klatki piersiowej na tym samy poziomie co Qalb leżący z lewej strony. W mojej nomenklaturze odpowiada to poziomowi buddycznemu 6 (m.in. Dom Dusz)

Po aktywacji Ruh człowiek zapoznaje się z a Alam-e-Araf, miejscem gdzie mieszka się po śmierci.

Jedni sufi uważają, że to już współistnienie z Bogiem inni, że to wciąż świat kreacji.

W moim rozumieniu to pierwsze stanowisko jest iluzją pochodzącą z bytowania na poziomie buddycznym 6 (na Wyspie Świętych) co zdaje się potwierdzać opinia drugiej grupy sufich. Mistycy chrześcijańscy rozpoznali to miejsce prawidłowo określając je „synteresis” lub „Imago Dei”, vedy określają to jako „jiva” lamaizm jako „shes-pa”, taoiści „shen”. Według mnie to poziom manifestacji aspektów 6, poziomu atmanicznego7.

Osiągnięcie tego poziomu, zwane Tajlijya-I-Ruh to małe oświecenie,ale wciąż spotykamy tu prądy życiowe wydobywające się z Nafs i musimy wciąż zachować czujność aby je wciąż rozpuszczać kiedy się tylko pojawią te iluzje.Przymioty boskie tego poziomu to Prawda i Wola.

Sirr (Latifat-as-Sirri) zlokalizowany w splocie słonecznym. Kolor zielony (niektóre tariki określają ten poziom kolorem białym lub srebrnym), dla mnie to poziom wyobrażeniowo-emocjonalny 3, oczywiście chodzi o Bramę Zieloną czyli bezpieczny choć podatny na iluzje wyższego rzędu sposób wyjścia ponad granicę 5/6.

Po aktywacji tej latify sufi zapoznaje się z sferą symboliczną (Aalam-e-Misalem).To centrum Świadomości. Sirr dosłownie oznacza tajemnicę. Taqiliyya-I-Sirr, oczyszczenie Sirr polega na koncentracji na boskich cechach i imionach. Opróżnienie tego poziomu z splątań w tym wypadku oznacza negację i zatarcie egocentrycznych ludzkich skłonności. Ulec można jednak iluzji że to czego dokonujemy na tym poziomie i to co widzimy to realne obrazy duchowe.

Przymioty boskie jakich tu doświadczamy to Prawda.

Khafi (Latifat-al-Khafi) pośrodku czoła (pomiędzy oczami a trzecim okiem).Kolor niebieski (niektóre tariki określają ten kolor lśniąco czarnym, lub zielony), czyli poziom mentalny 4 z subtelnym przejściem do 7+, oczyszczenie poziomu 4 objawia się jako intuicja spływająca na nasz umysł z poziomu 7+ ale ten ruch jest jedynie „z góry” na dół a próba zrozumienia umysłem 4 wyższych poziomów Świadomości spoza granicy 5/6 prowadzi do ślepego zaułka znanego kabalistom jako sefira Daat a śniącym jako „Srebrzysta Wiedza” Czarnego z poziomu 8/1, czyli urojonej mądrości iście „szatańskiej”.

Khafi oznacza tajemniczą, ukrytą subtelność. W kontekście tej latify pojawia się w sufizmie wyrażenie Kiteb-e-Marqoom czyli zapisana księga co odpowiada naszemu wyobrażeniu o Kronice Akaszy która jest również częścią poziomu 3 ponieważ zapis pamięci odbywa się poprzez warstwę emocjonalną i to emocje są nośnikami pamięci o czym nieco później przy okazji referowania metafizyki eksperymentalnej Abramowskiego. Warto tu zaznaczyć, że sufizm jasno wypowiada to co chrześcijaństwo stara się przemilczeć i wyrazić w formie obrzędowej tylko częściowo. „Bóg nas spożywa a my odżywiamy się Bogiem”.

Jak już wielokrotnie wspominałem to dla tworzenia emocji, paliwa potrzebnego na utrzymywanie iluzji bycia oddzielnym od Źródła Świadomości utrzymuje nas przy istnieniu poziom atmaniczny 7. Przymioty boskie jakie się tu ujawniają to spokój i absolutny bezruch.

Akhfa (Latifat-al-Akhfa) kolor czarny. (niektóre tariki określają ten poziom szmaragdowo-zielonym)Słowo akhfa oznacza najbardziej tajemniczą, niejasną, subtelność. Jego lokalizacja znajduje się głęboko w mózgu, w środku głowy.

To punkt jedności (Nuqta-e-wahida).Zawiera ukryte informacje o wszechświecie. To centrum najgłębszej percepcji pozbawionej urojeniowej interpretacji która powstaje na poziomie Latifat (Daat/Czarnego 8/1) zniekształcając Niewyrażalność. W sufizmie powstało określenie na ten stan Ilm-e-wajib, Żródło Wiedzy. Przymioty boskie jakie się tu ujawniają to miłosierdzie i współczucie.

 


Ilustracja Nr.5

Jedna strona Wielkiej Duszy to Mroczna Subtelność (Akhfa), a jej druga strona to ukryta Subtelność (Khafi).Wielka Dusza jest magazynem „jedenastu tysięcy” boskich wizji Boga.

Oczyszczone latify pozwalają doświadczyć czystej energii tych poziomów takich jak siła, wola, współczucie, przyjemność czy intuicja, to doświadczanie Esencji Świadomości, jej źródłowego poziomu. Suficcy mistrzowie twierdzą, że świadomość wewnętrzna (Khafi), to ta, którą możemy obserwować, podczas gdy najgłębsza świadomość wewnętrzna (Akhwa) to ta, której nikt nie jest świadom.

Każda z latif jest drzwiami,wyjściem do wszechświata, w stronę Esencji, Fontanny Pana, Bezcennej Perły. W Koranie oprócz pięknych rodzimie arabskich elementów symbolizujących kres duchowej podróży mistyka można dopatrywać się również wpływu obrazowania buddyjskiego w postaci rosnącego na szczycie raju „Drzewa Lotosu Ostatniej Granicy” co nieodparcie kojarzy się śniącemu z Kryształowym Wirem Szczeliny 8-12.

Miłość należy do tego kto pozbawia ludzi potrzeb”

Siódme Niebo jest Niebem Miłości”

 


Ilustracja Nr.6

Ćwiczenia oddechowe

W Dhikrze oprócz przyzywania Boga, odmawiania różańca, muzyki i ekstatycznych tańców istotny jest sposób oddychania, podobnie jak w pranajamie, tu nie wymyślono w zasadzie od wieków nic nowego. W owo „nic nowego” wliczam oddychanie Reicha, Orra czy Grofa. Ich sposoby oddychania naśladują oddech stosowanego w trakcie Zikru przez tarikę Rifa’ijja ; Alla (wdech)-hu (wydech), bez zawieszania oddechu „na górze” i „na dole”.

Rodzaj oddechu wywiera określony wpływ na świadomość.

Oddech jest takim samym przewodnikiem energii jak miedziany przewód przewodnikiem prądu. Istotą nauki oddychania jest wypracowanie umiejętności kierowania oddechu poprzez prawe lub lewe nozdrze. Nie są to czcze wymysły ponieważ od tego zależy uaktywnienie prawej lub lewej półkuli mózgu. Tymczasem większość z nas oddycha nieświadomie dając się prowadzić systemowi nerwowemu reagującemu na stany umysłu czy na bodźce środowiska zewnętrznego.

Kiedy słyszymy o nauce oddychania przeważnie na próbę zaczynamy oddychać wdychając po kilkakroć największą objętość powietrza jaką uda się nam zaczerpnąć i wydychając powietrze uruchamiając wszystkie mięśnie klatki piersiowej. Wtedy natychmiast dochodzi do hiperwentylacji, zawrotów głowy i drętwienia kończyn czyli pojawiają się objawy tężyczki oddechowej. Dochodzimy wtedy do logicznego wniosku, że ćwiczenia oddechowe są szkodliwe. Nie ma to nic wspólnego z oddychaniem ezoterycznym sufiego. Pogłębienie, poszerzenie, udoskonalenie oddechu powinno następować spontanicznie w czasie rozwoju praktyki, wydychanie powinniśmy wykonywać biernie podobnie jak to czynimy we śnie. Człowiek zachodu, wychowany w kulcie intelektu w przeważającej części oddycha lewym nozdrzem częściej niż prawym, jeżeli w ogóle nie przez otwarte usta.

Jeżeli chcemy podjąć aktywność, uruchomić siłę woli, wydychamy powietrzez prze prawe nozdrze, czerpiąc energię wdychając powietrze lewym nozdrzem. Kiedy oczekujemy inspiracji wydychamy przez lewe a wdychamy przez prawe. To właśnie wtedy przejawia się w naszym oddechu Dżelal (hind.Pingala-solarny-wstępujący-aktywny) i Dżemal (Ida-lunarna-zstępująca-pasywna), lub Kemal (Shushumna-Świadomość przez duże Ś, oddech Kemal to oddech doskonale zrównoważony).

Mistyczna wizja tych biegunowości (Trimurti) w hinduizmie określana jest jako Ida, Pingala i Sushumna.Ilustracja Nr.11.

Dżelal i Dżemal (Pingala i Ida) są przeciwbieżna i jak serpentyny okalają Kemal (Sushumnę). Dżemal (Ida) kończy swój bieg na dole,po lewej stronie kręgosłupa, blada i księżycowa – z trzeciego oka spływa przez lewe nozdrze, Dżelal (Pingala) czerwona i słoneczna wznosi się najpierw po prawej stronie kręgosłupa po spotkaniu z Kemal (Sushumną) i Dżemal (Idą) spływa z trzeciego oka przez prawe nozdrze. Centralna Kemal (Sushumna) spotyka się z Dżemal (Idą) i Dżelal (Pingalą) pośrodku czoła i spływa przez lewe lub prawe nozdrze albo przez oba równocześnie w zależności od stanu psychoduchowego człowieka.

W związku z tym, że u kobiet i mężczyzn wewnątrz ciała kanały Dżemal i Dżelal są usytuowane odwrotnie, dlatego mężczyźni chcąc zablokować kanał zstępujący, lunarny Dżemal powinni spać przy progresji sennej na prawym boku a kobiety na lewym.

Typy oddychanie można przedstawić graficznie jako figury geometryczne, o czy poniżej.

Okres zawieszenia oddechu pomiędzy wdechem i wydechem czy wydechem a kolejnym wdechem powoduje, że nasz oddech przybiera specyficzną charakterystykę, „kształt”. Odcinek poziomy tych „figur” to okres bezdechu.

Typy oddychania towarzyszą stanom świadomości zwanym przez sufich; Uruj,Nazul i Zaval :

-Uruj; zapoczątkowanie ogólnego, chłonnego stanu umysłu, światło duszy wypromieniowane zostaje”na zewnątrz” i materializuje się w świecie umysłu człowieka.

-Nazul; energia wydechu duszy stymuluje aktywny stan umysłu.

-Zaval; stan umysłu w którym umysł obojętnieje na emocje tego świata

Przyjrzyjmy się charakterystykom („kształtom”) oddychania sufich:

  1. Trójkąt z wierzchołkiem u dołu. Może występować w formie Dżelal (Pingala-solarna) lub Dżemal (Ida-lunarna) czyli wydech przez prawe lub lewe nozdrze. Podstawa skierowana do góry to zawieszenie oddechu na wdechu. Można wtedy ukierunkować naszą energię duchową. Ważne dla rzucających klątwy 🙂
  2. Trójkąt z wierzchołkiem u góry (Dżelal i Dżemal)-wzmocnienie duchowej siły woli. Ten typ oddechu sprzyja przebudzeniu do wewnątrz. Medytacji. Podstawa skierowana do dołu-wstrzymania oddychania na wydechu.Kiedy zawieszamy oddech słabnie świadomość ja.
  3. Oddech kwadratowy (Dżelal i Dżemal). Równowaga pomiędzy tym co boskie i tym co ludzkie. Równowaga panuje również pomiędzy Dżelal i Dżamal
  4. Oddech prostokątny (prostokąty pionowe i poziome, Dżelal lub Dżamal czyli aż 4 warianty oddechu). Oddech można synchronizować z myślą w celu rozwijania dyscypliny umysłowej, emocjonalnej i fizycznej. Sufi zwą tę kombinację oddechu i myśli „Fikar”. Hindusi „Tapas”. Jeżeli zsynchronizujemy oddech z koncentracją jesteśmy w stanie dosięgnąć myśli i serca duchowego innych ludzi i użyć swojej energii aby im pomóc. Oddech prostokątny pionowy służy rozwojowi dyscypliny fizycznej, emocjonalnej i umysłowej. Prostokątny poziomy służy zwiększeniu potencjału działania.
  5. Oddech kolisty: służy do synchronizacji podczas Dhikru obrotów ciała z oddechem. To ten oddech podczas wirowania pomoże zakreślać nam, śledzić wibrujący, świetlisty krąg. Wymawiamy głoskę „Hu” (ton wszechświata), nasłuchujemy „echa” na wybranym poziomie, echa które tworzy jako odbicie świetlisty krąg dokoła wybranego poziomu,wprawiamy świetlisty krąg w ruch, wznosimy go w wizualizacji coraz wyżej (możemy zacząć od latify serca) aż do najwyższej latify, po czym pozwalamy mu wzbić się ponad nią, śledźmy wewnętrznym wzrokiem jak wznosząc się maleje aż staje się świetlistym punktem, wysoko nad nami. To chwila w której tracimy własne ja. Ta medytacja to jak gra na instrumencie.

Oddech powinno się w miarę możliwości tylko obserwować. Przy wypuszczaniu powietrza nie powinno się robić tego aktywnie, przyspieszać wypierania powietrza z płuc mięśniami klatki piersiowej ponieważ podniesiemy ciśnienie powietrza wewnątrz płuc (nastąpi wtedy nadmierny pobór tlenu) i może dojść do hiperwentylacji której pierwszymi objawami są zawroty głowy i drętwienie kończyn.

Celem ćwiczenia jest stanie się jednością z oddechem. Na początku jest dwóch – obserwator i obserwowany, ja i oddech. Na końcu ćwiczenia ma być tylko oddech. Dhikry z reguły są tak tworzone aby wywołać u recytującego lub śpiewającego zamierzony typ oddychania.

Lex Hixon opowiada w swojej książce „Zjednoczony z Bogiem” o skuteczności intonowania:

Allah-Hu – Stała świadomość tego mistycznego dźwięku jest kontemplacyjną praktyką, w którą Bawa wprowadza swoje duchowe dzieci. Nie uważa tego za technikę medytacji, taką jak powtarzanie, mantry, lecz za nasłuchiwanie rezonansu Boga, który jest zawsze obecny. (…) Na Allah-Hu nastraja się człowiek dzień i noc z każdym oddechem, aż oddech stanie się nie tylko naturalnym przypomnieniem o Allahu, lecz także świadomą emanacją boskiej obecności. (…) Oddech w każdym tchnieniu jest rezonansem Boga. Wglądem, że istnieje tylko to, co boskie. »Jest Allah, który musi pomnożyć Allaha«. »Tylko Allah może poznać Allaha«”. Również katolickie litanie z wielokrotnymi powtórzeniami niektórych fraz nie wymagają tego, żeby być w pełni świadomym treści każdego słowa, lecz tego, żeby wytworzyć stan duchowego otwarcia. W sufizmie dodatkowo recytacja może zostać wzmocniona poprzez związanie jej z określonymi ruchami. Podobnie recytacji sutr w buddyzmie japońskim towarzyszą określone sekwencje kroków. Sufi poruszają rytmicznie ciałem, recytując wersety Koranu. Żydzi talmudyczni recytując Torę kiwają się. Chasydzi śpiewając tańczą. Chrześcijanie idąc w procesji i śpiewając.

Praktyka Szagal

Obejmuje dwie fazy. Pierwsza to nabycie umiejętności jednoczesnego blokowania wszystkich zmysłów od zewnątrz. Druga to umiejętność natychmiastowego dostrajania się do tego stanu, w każdych okolicznościach, z pokorą (chodzi o wdzięczność wymaganą do odwrócenia kierunku przepływu Świadomości-przeciekania)

Zwykła dla ciała praca zmysłów zostaje odwrócona, pobieramy nimi od wewnątrz a nie z zewnątrz. Stąd wymagana umiejętność psychicznego blokowania ich normalnej funkcji.

Pobierając słuchem nie słuchamy dźwięków zewnętrznych ale wewnętrzny dźwięk kosmosu-Hu. Pobierając od wewnątrz wzrokiem szukamy wewnętrznego światła. Pobierając z wnętrza smakiem staramy się poczuć smak ekstazy na końcu języka. Pobierając z wnętrza nosem, zamykamy nozdrza aby zatrzymać w ten sposób energię kosmosu, jednocześnie do tej kosmicznej świadomości-energii wprowadzamy własną samoświadomość. Dotyk przechodzi na wyższy stopień percepcji. Nie ma już ja jest tylko nasze wnętrze które staje się tym co nas otacza. W ten sposób sufi przekraczają bramę prowadzącą do Szczeliny 8-12.

 


Ilustracja Nr.7

Trzystopniową kodyfikację doktryny poznania sufickiego zawdzięczamy Al-Ğunaydowi.

Wymaga on najpierw oddzielenia spraw odwiecznych od przemijających (ifrād). Dopiero po osiągnięciu tego stanu mistyk suficki przystępuje do etapu drugiego etapu doświadczenia mistycznego, w którym mistyk łączy się z Bogiem, indywidualne istnienie sufiego zanika, mistyk zagłębia się w stan fanā’, ale nie jest to stan docelowy jego doświadczenia mistycznego. Tym stanem docelowym jest stan baqā’ ba‘da al –fanā‘, w którym człowiek na nowo staje się świadomy sam siebie, a jego atrybuty zostają mu przywrócone, przeobrażone i uduchowione przez zbliżenie się do Boga. Ten proces jest ogólnie znany, również w buddyzmie, hinduizmie (oświecenie małe i wielkie),chrześcijaństwie (metanoja,Zmartwychwstanie), judaizmie-kabale (tikkun) czy szamanizmie, w tym ostatnim określa się go szamańskim rozkawałkowaniem i złożeniem na nowo, nie inaczej jest w śnieniu progresywnym.

W sufizmie powstało wiele bractw które posługiwały się tańcem. Susan Harper, współcześnie wykorzystująca taniec jako element swoich warsztatów terapeutycznych pisze:

W tańcu poczucie kulturowego ja znika i rozpuszczamy się w falach życia. Wewnątrz każdej komórki naszego ciała kryje się głęboka inteligencja, która wie, jak stworzyć cały organizm, kiedy przebywamy jeszcze w łonie matki. To jest inteligencja, która stwarza wszystkie formy życia. Możemy połączyć się z nią pozwolić jej mówić o stworzeniu świata, formowaniu się Ziemi, o pierwszych jednokomórkowych organizmach, o czasie, kiedy pływaliśmy w głębiach oceanu i fruwaliśmy w powietrzu. Jesteśmy twórczym strumieniem złączonym z naturalną siłą planety, czujemy moc życia, radośnie inspirowani i prowadzeni ku nieznanemu”.

Oprócz tańca sufi posługują się muzyką, śpiewem lub projekcją astralną w celu odmiany zwykłego stanu świadomości. Aby ukazać ich różnorodność krótko przedstawię jedynie trzy z wielu bractw:

– Bractwo kubrawiyya od imienia Nağma ad–Dīn Kubrà (zm. 1221 r.) opracowało złożoną mistykę barw. I tak biel oznacza islam (przestrzeń mahometyczną), zieleń – spokój (brak emocji), błękit – dobroczynność (brak mentalnej pożądliwości), zaś czerwień – poznanie (poznanie przyczyn i skutków). Barwy i ich natężenie służą do opisania poszczególnych stanów mistycznych i stopnia zaawansowania duchowego. Jak podkreślają przedstawiciele bractwa nie chodzi więc tu o fizyczną percepcję kolorów zewnętrznymi zmysłami, ale o percepcję ponadzmysłową. Suficka Muraqaba Świateł poza kolorami małej karmy żółtym, zielonym, niebieskim i czerwonym zna również kolory sponad granicy 5/6 czyli pomarańczowy, fioletowy, turkusowy, szafirowy oraz „kolory z wnętrza Szczeliny 8-12; różowy i diamentowy. Rozwinięto również medytację ze Światłem Niestworzonym (Nur i Ilahinur). Na zamieszczonych powyżej ilustracjach możemy zaobserwować jaki jest mechanizm medytacji kolorów w sufiźmie. Na ilustracji Nr.4 widać nawet zaginanie Świadomości na granicy 5/6 i obracanie na granicy 8/9.

– Bractwo bektašiyya od imienia Bektāša Rumiego (zm. 1270 r.), ma charakter eklektyczny łącząc w sobie elementy islamskie, chrześcijańskie, niektóre praktyki szamańskie oraz elementy zaczerpnięte z innych bractw sufickich. Najistotniejsze dla bektaszytów jest wtajemniczenie, gdyż tylko niewtajemniczonych obowiązuje šari’at. Natomiast wtajemniczeni kierują się ukrytymi znaczeniami Koranu. Zwolnieni są zatem z 5-krotnej modlitwy codziennej a rytualne obmycie obowiązuje ich tylko podczas inicjacji, ich post trwa tylko przez 10 pierwszych dni Ramadanu.- Bractwo mawlawiyya od imienia Ğalāba od –Dīn Rūmīego (zm. 1273 r.), to bractwo słynnych „wirujących derwiszów” (perskie darwīš – biedak, „u drzwi”), szczególnie rozwinęło się w Turcji i Iranie:

https://www.youtube.com/watch?v=Doj3Dr8KYyg

Cechą tego bractwa jest umiłowanie muzyki i tańca, podstawową praktyką jest specyficzny taniec rytualny (devran),osobiste zjednoczenie z kryształowym wirem,video:

http://sufidevran.com/

Dhikr to doświadczenia bycia wirującym Bogiem (Czerwień <10 mająca kształt równoramiennego krzyża w czasie obrotów w lewo lub prawo przybiera postać swastyki albo sauwastyki zależnie od kierunku obrotu.

Derwisze obracają się najczęściej w lewo – odwrotnie do ruchu wskazówek zegara, przynajmniej wtedy gdy są obserwowani przez widzów (Bo z niektórymi z nich może być przecież podobnie jak z Bodhisattwami w buddyzmie).Ręka wzniesiona do góry wyznacza miejsce zamieszkania Boga, zaś ręka zwrócona w dół — Ziemię, miejsce człowieka. Graficznym zapisem takiego ruchu wirowego jest swastyka, może mieć ramiona zgięte w prawo albo w lewo. Postać „lewoskrętna”, naśladująca kształtem ramion ruch Słońca, kojarzona jest najczęściej z kultami solarnymi, jako symbol ognia i Słońca (krąg promieni); bywała symbolem bogiń, a więc płodności. Swastyka obracająca się w prawo ku przejawieniu (nazywana już nie swastyką a sauwastką) jest znakiem nocy i magii, emblematem „straszliwej” Kali żony Sziwy (przestrzeni przejawiania się Czerwonego <10 pod postacią Wielkiego Czarnego 8/1).

Pewnie was to zdziwi, ale w chrześcijaństwie również praktykowano kiedyś taniec kontemplacyjny, podobny do wprowadzonego przez poleskich chasydów do swoich rytuałów. Punkt wyjścia takiej medytacji stanowi ciało. Jest ono niejako naczyniem, w którym odbywa się spotkanie z boską rzeczywistością. Zdarzają się przypadki, że ten wymiar duchowy osiągany jest w trakcie biegania lub nawet rytmicznego chodzenia. „Bóg idzie we mnie po tej ziemi”.

Oprócz derwiszów tańczących istnieje jeszcze bardziej hermetyczne bractwo, derwiszów krzyczących (Rifa’ijja), śpiewających ekstatyczne, transowe pieśni:

https://www.youtube.com/watch?v=DTQWBt2srkU

Bardziej popularną formą sufickiego śpiewu są publicznie wykonywane pieśni kuawwali (Qawwali). W załączeniu mała próbka kuawwali – pieśń tęsknoty za Bogiem:

https://www.youtube.com/watch?v=Hgln8m6DFzA&index=2&list=RDSr6CNejcFRQ

Przykład Dhikru:

https://www.youtube.com/watch?v=w4VIT12jUAo&t=1323s

Jest kilka powszechnie znanych formuł (dhikramów), które zwykle wymawiane są w trakcie Dhikru podczas przypominania Boga. Oprócz kierowania uwagi do odpowiedniej przestrzeni duchowej nadają ramy oddechowi. Warto również zwrócić uwagę na pozycję czubka języka przy wymawianiu fraz towarzyszących Dhikrowi.Kiedy język dotyka podniebienia, za przednimi zębami, w łączą się kanały Dżelal i Dżemal.To moment pochwycenia androgyniczności, Allach uchwycony w swojej Jedności Przeciwieństw. Usta ludzkie, jak już wspominałem, są fizyczną reprezentacją Szczeliny 8-12, Ust Człowieka Kosmicznego.

Oto kilka z takich fraz (dhikramów) :

  • Allahu Akbar (Takbir) – w warstwie znaczeniowej oznacza „Bóg jest Wielki” lub „Bóg jest Największy”
  • Subhan’Allah (Tasbih) – „Chwała Bogu” lub „Jak czysty jest Bóg” lub „Wywyższony Bóg (daleko ponad Bóg od wszelkich niedoskonałości lub niedoskonałości)”
  • Alhamdulillah (Tahmid) – „Wszyscy chwalą Boga”, wyraz wdzięczności
  • La ilaha ilallah (Tahlil) – „nie ma boga, ponad Boga”
  • La hawla wa la quwwata illa billah (Hawqala) – „nie ma mocy ani siły, z wyjątkiem Boga”.
  • Bismillahir Rahmanir Raheem (Basmala) – znaczy „w imię Boga, Łaskawego, Litościwego”
  • SubhanAllah wa biHamdihi – „Chwała Bogu i Chwalcie Go”.
  • SubhanAllahi wa bihamdihi, Subhan-Allahi ‘l-`adheem – „Chwała niech będzie Bogu, Chwalcie Go, chwała Bogu Najwyższemu”
  • Laa ilaaha illa Anta, subhaanaka inni kuntu min al-zaalimeen – „Nie ma Boga ponad Ciebie, chwała Tobie, zaprawdę byłem jednym z niegodziwców”. Itp.

Dhikr rozpoczyna się od spokojnej recytacji 99 pięknych imion Boga, z czasem coraz silniej akcentowanych, następnie zgromadzeni (z wyjątkiem Rifa’ijja, ponieważ ci śpiewając zazwyczaj kołyszą się siedząc) rozpoczynają specyficzny taniec kołowy w czasie którego sufi wykrzykują Allach, Allach (Bóg) lub Huwa, Huwa (On) doprowadzając się do transu w którym są zdolni do zadawania sobie głębokich ran, przebijania ciała, chodzenia po ogniu itp.

Te sprawdziany przebóstwienia ludzkiego ciała są świadectwem przed sobą i społecznością, stopnia mistycznej unii z bóstwem. Możemy owe akty „boskiego szaleństwa” obejrzeć również dzisiaj, w rocznicę śmierci Alego (zięcia Mahometa) na ulicach miast bliskiego wschodu. Odbywa się to nie inaczej niż niegdyś w prekolumbijskiej Ameryce gdzie przewlekano kolczate gałęzie przez otwory w języku czy penisie, również samo ofiarowywano swoje lub życie własnych dzieci, ich serca, z czasem używając do spełniania tych ofiara pochwyconych wrogów. W Europie znamy pochody biczowników, samobiczowanie zakonnic, zakonników. Jeszcze dzisiaj są miejsca gdzie możemy obejrzeć podwieszanie się na hakach czy krzyżowanie połączone z przebijaniem rąk i stóp gwoździami. W tym kontekście samo ofiarowanie ewangelicznego Jezusa na krzyżu nie odbiegało od czynów ekstatycznych mistyków, dawnych i współczesnych.

UWAGA DRASTYCZNE !

https://www.liveleak.com/view?i=4bb_1357699109

 


Ilustracja Nr.8

 

Eschatologia islamu i chrześcijaństwa są dość sobie bliskie należałoby się zatem spodziewać podobnych metod osiągania wglądów mistycznych w chrześcijaństwie co w Islamie. Islam ma jednak swoje oryginalne „smaczki” w tym względzie, choćby „przesłuchanie w grobie”, podział na zbawionych-towarzyszy prawicy, potępionych-towarzyszy lewicy i tych zawieszonych do dnia Sądu czyli tych którzy są pomiędzy”wzniesionymi krawędziami”. Islam ma tu jeszcze czwartą kategorię tzw; Przybliżonych czyli tych którzy zostali dopuszczeni jeszcze bliżej do Boga niż mieszkańcy Nieba !!!

Kiedy otworzymy dziełko Ignacego Loyoli pod tytułem „Ćwiczenia duchowe” na którym wychowały się pokolenia duchowych komandosów kościoła katolickiego, Jezuitów, bardzo szybko natkniemy się na podobne do sufickich techniki mistyczne, chociaż należy to przyznać, metoda Ignacego jest nieco grubiej ciosana, z akcentami przesuniętymi ku poczuciu winy i strachu przed karą.

Piąte ćwiczenie (rozmyślanie o piekle):

  1. „Wyobrazić sobie czyli widzieć tutaj przy pomocy wyobraźni długość,szerokość i głębokość piekła.
  2. Prosić o wewnętrzne odczucie kary, jaką cierpią potępieni….
  3. Przedstawić sobie okiem wyobraźni ogromny ogień i dusze jakby zamknięte w ciałach ognistych.
  4. Uszami słyszeć płacz, narzekania,krzyki i bluźnierstwa przeciw naszemu Panu i przeciw wszystkim jego świętym.
  5. Czuć powonieniem dym, siarkę, smród i zgniliznę.
  6. Smakiem odczuwać gorycz:łzy, smutek i wyrzuty sumienia.
  7. Odczuwać zmysłem dotyku to mianowicie, jak płomienie owe dotykają dusz i je obejmują.
  8. Przeprowadzić rozmowę z Chrystusem, naszym Panem, przywołując na pamięć dusze, które się znajdują w piekle, jedne dlatego, że nie uwierzyły w (Jego) przyjście, a inne (dlatego że) wierząc, nie postępowały zgodnie z jego nakazami.Podzielić te dusze na trzy grupy;1-przed Jego przyjściem, 2-za Jego życia, 3-po Jego życiu na tym świecie.”

Ćwiczenia oddechowe Ignacego Loyoli:

„Wypowiadać jedno słowo Modlitwy Pańskiej lub innej na przykład ;Witaj Królowo lub Zdrowaś Maryjo, w taki sposób, że między jednym oddechem a drugim wymawia się tylko jedno słowo. W tym czasie zwraca się uwagę przede wszystkim na znaczenie tego słowa albo na Osobę, do której modlitwę się wypowiada, albo na własną małość, albo wreszcie na różnicę między taką wielkością tej osoby i własną znikomością.”

Mamy zatem jak na dłoni technikę wprowadzania się w urojeniowość minusową i gimnastykę duchową polegającą na nauce wytwarzania łączności z narzuconym przez doktrynę Ciągnikiem Dusz.

Oczywiście metody stosowane w rozmyślaniach o Piekle można by było zastosować do rozmyślania o Niebie ale akurat takiego wariantu „Ćwiczenia” nie przewidują !

Można za to w podobny sposób medytować nad ranami Jezusa, Zwiastowaniem, Męką wreszcie utożsamić się z Jego imaginatywnym obrazem tracąc swoje ja.

Jak widać na powyższych przykładach, tak wydawałoby się nowoczesna metoda projekcji astralnej i mentalnej, była stosowana od wieków w celu przeniesienia świadomości mistyka ku jej Wyższym Stanom.

Loyola swoją techniką kontemplacji imaginatywnej kreuje, wszystkimi zmysłami, postać egregorialnego Jezusa po to aby tracąc własne ja adept stał się częścią jezusowego ciała mistycznego (7+), efekt jest wzmacniany ćwiczeniami z czaszką,ćwiczeniami oddechowymi, pozbawianiem adepta snu co skutkowało łatwiejszym popadaniem w wizyjny dysocjacyjny sen na jawie czy sen świadomy a zdarzały się nawet OOBE. Loyola stoi zatem po środku szeregu, pomiędzy misteriami eleuzyjskimi z jednej a Rudolfem Steinerem i skoncentrowanym myśleniem, Jungiem i aktywną wyobraźnią, kończącym się na Mindellu a nawet Monroe’m czy Moenie jako dość wtórnych naśladowcach poprzedzających ich projektantów astralnych rzeczywistości.

Nie robią tego sufi, pomni zakazu tworzenia wyobrażeń wzorowanych na formach ludzkich, posługują się jedynie kolorami i imionami boskimi. Wszystkie te metody maja jednak wspólną cechę. Wizja astralna ma wciągnąć adepta jedynie na pewien poziom, dalej już sam, jak szybowiec, zwolniony z holowniczej liny. Wizja astralna staje się dla mistyka jedynie bramą do unii mistycznej ze Źródłem jego świadomości.

Ignacy Loyola wyznał swojemu spowiednikowi, że: ”Jedna godzina medytacji w Manresie nauczyła go więcej prawd o tym, co niebiańskie, niż mogliby go nauczyć wszyscy uczeni razem wzięci.”

Ale czy nauczyła go wszystkiego o czym powinien się dowiedzieć ?

W swoim ćwiczeniu jogin widzi [w wyobraźni] formę słońca bądź księżyca, lub coś wyglądającego jak lotos lub świat podziemny, albo też rozmaite formy takie, jak niebo, ogień i tym podobne. Wszystkie te pozory prowadzą go na drogę filozofów, ściągają go w dół do stanu śrawaków, do krainy pratjekabuddów. Gdy wszystko to zostaje odłożone i gdy osiąga się stan nieobecności obrazów, wtedy pojawia się stan zgodności z „takością” we własnej osobie; wtedy buddowie przybędą razem ze wszystkich swoich krain i dotkną głowy dobroczyńcy swymi lśniącymi dłońmi.” (Sutra Lankawatara)

Kto poszukuje Boga w ustalonej formie, ten chwyta formę, pomijając ukrytego w niej Boga”. (Mistrz Eckhart)

Kilka uwag mistyka

Religie mają różne stopnie. I każdy z nich ma swoje uzasadnienie. Smutne jest tylko zatrzymanie się na jednym z tych stopni i uznanie go za całą religię. A to się właśnie dzieje, gdy ego zadowala się przestrzeganiem zasad etycznych oraz prawd wiary jakiejś religii i tego samego domaga się od innych. Na duchowej drodze mistyk zostawia te stopnie za sobą.

Droga ta prowadzi, bowiem na płaszczyznę transkonfesyjną, na której wyznanie „wierzę” o tyle staje się pewnością dzięki doświadczeniu, o ile ustępuje przywiązanie do ego. Nawet, jeśli są to te same prawdy, to na każdym stopniu są inaczej interpretowane. Odnosi się to do wszystkich religii – do buddyzmu i hinduizmu tak samo jak do islamu i chrześcijaństwa.[…] To nie mózg produkuje świadomość, lecz to świadomość stwarza sobie formy, w tym także mózg. Dlatego pierwotnie nie jesteśmy złożonym biochemicznym tworem komórkowym, lecz duchem. Duchem, który nadaje sobie w mentalnej świadomości ego tylko jedną z możliwych form, choć nie jest z nią tożsamy. Intelekt jest manifestacją ducha, a mózg jest materialnym zagęszczeniem energii duchowej. W doświadczeniu mistycznym duchowa rzeczywistość doświadcza siebie poza swymi manifestacjami i zagęszczeniami. W doświadczeniu mistycznym duch dochodzi niejako do siebie samego, podczas gdy na płaszczyźnie racjonalności z jej dualizmem podmiot – przedmiot jest jeszcze od siebie oddzielony.[…] Przewrotność woli polega na tym, że próbuje ona sprawę duchowości uczynić swoją sprawą. Wtedy jej zdeklarowanym celem staje się odpuszczenie ego. To podstępny paradoks, ponieważ wola nie może zrezygnować z siebie. Dopóki na drodze duchowej chce się iść do przodu, dopóty będzie się dreptać w miejscu (!!!). Do przodu idzie tylko ten, kto odpuści wolę – nie zaś ten, kto chce chcieć.” (Willigis Jager OSB)

To cenna przestroga przed zwróceniem się ku Bogu bez odwrócenia się od siebie. Chęcią traktowania Boga jako środka do samowywyższenia, a nie jako celu, który ma być osiągnięty przez samonegację ja.

Myliłby się jednak ten kto to przesłanie zrozumiał jako wezwanie do oderwania się od rzeczywistości i stania się pozbawionym reaktywnego umysłu, biologicznym robotem, tkwiącym w stanie osłupienia w w szałasie z gałęzi w pobliskim lesie. Wystarczy kiedy nieustannie będziemy pamiętać (to jest właśnie ten najdoskonalszy Dhikr) o Źródle Świadomości które krystalizując na odrobinie iluzji jaką jest pierwsze jeszcze nie zdefiniowane ‘ja’ tworzy pozór bycia oddzielnym od Siebie coraz bardziej Realnym.

Właśnie z tego pamiętania, z tego rodzaju świadomości, wynikają wszystkie cechy które się zwykło określać stopniami rozwoju duchowego a których nie ma potrzeby rozwijać jako poszczególnych cech czy umiejętności bo zawsze nasze ‘ja’ rozwinie je nie w tym kierunku w którym potrzeba.

Postęp nastąpi samoistnie, jako wynik ciągłego pamiętania.

 


Ilustracja Nr.9


Ilustracja Nr.10

 

Przejdźmy teraz do krótkiej prezentacji najznamienitszych postaci sufizmu

Warto zwrócić uwagę co najmniej na dwie takie postacie. Al Ghazalego i Ibn Arabiego.

Mistyk suficki Al Ghazali (1056 – 1111) autor, między innymi „Niszy Świateł” w której możemy przeczytać o tym, że materia ma własną formę świadomości inaczej zniknęła by kiedy człowiek zamyka oczy, wprowadził mistykę suficką do ortodoksyjnej duchowości muzułmańskiej. Wcześniej nie była tolerowana. Sufizm jest rodzajem duchowej niszy niezależnej od ortodoksji muzułmańskiej i jak każda forma mistycyzmu jest gotowy na współpracę z mistykami innych religii dlatego ma strukturę synkretyczną w której można oprócz islamu odnaleźć elementy chrześcijaństwa, judaizmu, hinduizmu,lamaizmu, zaratustrianizmu czy filozofii greckiej. Oto kilka myśli Al Ghazalego które mogą nas zainspirować nawet dzisiaj:

„W ustach chorego słodka woda ma gorzki smak.”

„To co ludzie nazywają przekonaniami, może w istocie być chorobliwym stanem obsesji.”

„Łatwo jest z oczu stracić różnicę pomiędzy opinią a wiedzą.” To ostatnie zdanie było wyrazem jego przekonań, że to jest przypadłość ludzkości o rozmiarach epidemii.

„Postęp w rozwoju duchowym może zostać zahamowany jeżeli grupa ugrzęźnie w relacjach o charakterze towarzyskim”

„Musisz przygotować się na transformację, w wyniku której znikną wszystkie zwyczajne rzeczy. Po śmierci do twojej tożsamości będą docierały bodźce, których masz okazję zakosztować już teraz.”

Największym z sufickich mistyków był jednak Ibn Arabi (1165-1240) i jemu poświęcę proporcjonalnie dłuższą notatkę.

Jak pisze Henry Corbin w „Historii filozofii muzułmańskiej, we wstępie do rozdziału poświęconego Ibn al-Arabiemu: ”Docieramy teraz do brzegu bezkresnego morza, do podnóża góry, której szczyt ginie w chmurach: wszystkie te metafory są odpowiednie, tak wielka jest skala dzieła Ibn al-Arabiego, jednego z największych teozofów-wizjonerów wszystkich czasów.”

Zdaniem Ibn Arabiego świat jest jedynie objawieniem Boga, w rzeczywistości zatem da się do niego w pewnym sensie sprowadzić. Wszystko co istnieje stanowi jedność (tawh’id) w Bogu.

Ibn Arabi stworzył koncepcję „człowieka doskonałego”. Człowiek początkowo posiada tylko jedną Boską cechę. Muhammad (Świadomość mahometyczna=brahmanicznej 8) ma 99 takich atrybutów, co czyni go człowiekiem doskonałym. Sufi gromadząc kolejne imiona zbliża się do proroka, a tym samym do Prawdy. Niektórzy muzułmanie oskarżają go nawet o panteizm lub wręcz niewiarę (kufr). Pozostawił po sobie ogromną spuściznę filozoficzna i mistyczną. Obok najbardziej znanych „Objawień mykeńskich” był również autorem „Podróży nocnej do miejsca najbardziej szlachetnego”, nie przez przypadek „Krajobrazy mojej duszy” noszą podtytuł „Księga o podróży nocnej”.

Ibn al-Arabi często mówił, że „kontaktuje się z wyimaginowanymi ludźmi, których traktuje dokładnie tak, jakby byli realni. Często traktuje też sny jak rzeczywiste zdarzenia z uwagi na to, że w snach pojawia się doświadczenie, które może być bardzo znaczące dla jednostki, która owe sny miewa”. Jedyną absolutną rzeczywistością jest Bóg i zwykły człowiek na jawie myli się co do charakteru swoich doświadczeń dokładnie tak samo jak śpiący. Jeden z hadisów, mówi o tym, że prawdziwie budzimy się dopiero wtedy gdy umieramy.

Wyobraźnia postrzega przedmiot poprzez jego lustrzane odbicie. Zawiera ona w sobie pojęcie „obrazu”, czyli czegoś co nie jest do końca ani daną rzeczą, ani czymś całkowicie od niej różnym. Rzeczywistość świata wyobraźni jest w pewnym sensie istotniejsza niż rzeczywistość świata ciał, ponieważ, pełni on rolę pomostu do wyższego świata duchów. Podczas snu, gdy nasze zmysły nie są już narażone na oddziaływanie świata ciał, duchy mogą ucieleśnić się w świecie wyobraźni – analogicznie jak ciała mogą być uduchowione i przeniesione do tego świata. Zwykły człowiek ma kontakt z rzeczywistością duchową jedynie w świecie snu, jednak mistyk ma zdolność jej doświadczania poprzez świat wyobraźni także w innych momentach. Jako „pomost”, a stąd także jako wyobraźnię, możemy określić również świat sam w sobie, ponieważ jest on czymś pośrednim pomiędzy Bogiem a absolutną nicością. Na poziomie mikrokosmosu z wyobraźnią możemy utożsamić ludzką duszę (nafs), która łączy w sobie ducha i ciało, światło i ciemność, wiedzę i ignorancję, uwagę i nieświadomość.” (Wikipedia)

W „Klejnotach mądrości” Ibn Arabi pisze :

Jeśli jakikolwiek człowiek objawienia ogląda przedmiot objawiający mu wiedzę, której wcześniej nie miał, lub dający mu coś czego wcześniej nie posiadał, ten „przedmiot” jest jego własną ʿain (istotą) i niczym ponadto. Dlatego to z drzewa „samego siebie” bierze on owoc swojej własnej wiedzy, tak samo jak jego obraz kiedy stoi on przed lustrem jest niczym innym niż on sam.”. [Stąd] objawienie […] jest aktywnością ludzkiej duszy, kiedy jej duchowe moce działają w pełni i są nastawione na [jego] wytwarzanie.”

W tym przesłaniu Ibn Arabiego wyraźnie dostrzegamy doświadczenie wynikające z inicjacji Khidra !

„Bóg nie ma żadnych cech, jest czystym światłem, czystym dobrem”, „niewidzeniem”, „ślepotą” (al-ʿamā). Ibn Arabi nazywa go także po prostu „rzeczywistością” (al-h.aqq).”

Aby Bóg mógł w jakikolwiek sposób być poznany musi istnieć także inny jego aspekt, który Ibn Arabi nazywa „byciem panem” (rubūbiyya). Jest to Bóg ujmowany w relacji do świata, podobnie jak poziom Świadomości 8/3 czyli Metatron w śnieniu progresywnym. Imiona Boga (formy wyłaniające się z Nicości 8/2, archetypy)są nazwami relacji zachodzących pomiędzy Bogiem w jego istocie a światem. Tak jak zwykłych ludzi poznajemy poprzez to, że dowiadujemy się o nich, że są dla kogoś rodzicami, małżonkami, kochankami, wrogami, ojcami, synami, braćmi itd., tak samo Boga poznajemy po jego relacjach z Przejawieniem ; bycia miłosiernym, nieśmiertelnym, jedynym itp.

Według Ibn Arabiego „jesteśmy imionami, poprzez które Bóg opisuje sam siebie”, a słowa te stosują się do całego świata. Oznacza to, że jedynie Bóg istnieje, świat zaś jest tylko jego odbiciem, objawieniem. Jest to radykalna interpretacja zasady tauhidu, która u Ibn Arabiego znaczy po prostu, że Bóg jest jedynym bytem.

Wszystkie rzeczy istniały pierwotnie w umyśle Boga jako „niezmienne istoty” (al-aʿyān t_ābitah), które dzięki jego woli mogą przejść z potencji do aktualności. Jego świadomość tych rzeczy jest w istocie po prostu samoświadomością, a „świat zewnętrzny” jest tylko aspektem tej samoświadomości. Wszystko to nie znaczy, że nasze wrażenie różnorodności świata jest mylne. Rzeczywiście Bóg pozwala nam widzieć świat w taki sposób, to jest odzwierciedlać się przez różnorodność, a to znaczy, że w pewnym sensie takie postrzeganie świata jest jak najbardziej słuszne. Zaczynamy błądzić dopiero wtedy, gdy uważamy to wrażenie za rzeczywistość. Właściwy sposób czczenia Boga polega zatem po prostu na miłości do niego. Miłość miłuje samą siebie. Z progresji sennej wiem, że ta cecha jest cechą Świadomości z poziomu Duszy (6-8) a nie samego Źródłowego Nieprzejawienia 8-12. Ponieważ zaś Przejawienie jest niczym więcej jak objawieniem Boga, to oznacza że „Rzeczywistość Mahometowa” – brahmaniczna 8, w pewnym sensie jest potencjalnie całym światem. Dlatego w sensie metafizycznym jest ona „Rzeczywistością Rzeczywistości” (h.aqīqa al-h.aqāʾiq). Człowiek doskonały w islamie to odpowiednik Adama Kadmona judaizmu, pisałem już o tym przy okazji Człowieka Kosmicznego Swedenborga to Metatron 8/3. Prorok taki jak Mahomet jest zatem forosem przestrzeni mahometowej/brahmanicznej a konkretnie jej najwyższego poziomu 8/3, tak jak w chrześcijaństwie Jezusowi jest przypisywane bycie forosem poziomu <10. Oczywiście błędem było by twierdzenie że jedna z religii ma wyższość nad drugą ponieważ poziom 8/3 w Przejawieniu jest bezpośrednim odzwierciedleniem Nieprzejawionego Czerwonego <10 pozornie oddziela je jedynie odwracająca wszystko „do góry nogami” granica 8/9.To co na zewnątrz jest tym co wewnątrz i odwrotnie.

W „Podróży nocnej do miejsca najbardziej szlachetnego” Ibn Arabi obok ciekawych opisów doświadczeń mistycznych przestrzega podróżnika duchowego przed popadnięciem w błąd kiedy ten nie potrafi podnieść zasłon umysłu. Alter ego Ibn-Arabiego, As-salik opowiada:

-Podniosłem zasłonę szczęścia i pojawiła się jedność miłosierdzia.

-Uniosłem zasłonę wieczności i pojawiła się przede mną jedność wieczności.

-Zerwałem zasłonę świateł i pojawiła się jedność tajemnic.

-Uniosłem zasłonę zapomnienia i pojawiła się jedność woli uniwersalnej.

-Odkryłem zasłonę oświecenia i pojawiła się jedność świadectwa.

-Zerwałem zasłonę pary i ujawniła się jedność mnogości.

-Gdy uniosłem zasłonę stworzenia, pojawiła się jedność prawdy.

-Uniosłem zasłonę rozkazu i pojawiła się jedność tajemnicy.

-Zerwałem zasłonę porzucenia a pojawiła się jedność posiadania.

-Gdy uniosłem zasłonę panowania pojawiła się jedność poddania.

-Odkryłem zasłonę pozbawienia władzy i ukazała się jedność epifanii.

-Gdy uniosłem zasłonę dziedzictwa pojawiła się jedność wołania o pomoc.

-Odkryłem zasłonę Islamu i ukazała się jedność imama (al-Khidra;JB)

etc.

Na koniec części artykułu którą poświęciłem sufizmowi przedstawię wgląd, nie odległy od Ibn al-Arabiego, jaki uzyskał Ruzbihan al-Bakli z Szirazu (1128-1209). Ruzbihan opierał się na własnych podróżach we śnie, swoim dzienniku snów jaki publicznie zaprezentował w wieku 55 lat. W islamie nie było to niczym dziwnym jako, że sam Koran i większość mistycznych wglądów jakie szeroko rozważano wśród muzułmańskich mistyków uzyskano w snach, nawet wezwanie do modlitwy jakie rozlega się pięć razy w ciągu dnia pochodzi ze sfery onirycznej. Zatem nie przypadkiem moje doświadczenia opisane w „Krajobrazach” podczas peregrynacji po świecie Duszy i Ducha, są z nimi zbieżne:

‘Ukryty Skarb’ chce dać się poznać i tworzy świat, aby być poznanym i rozpoznać się w stworzeniach. Duch jest stworzeniem początkowym, przez które istnieją Duchy Święte, przedwieczne indywidualności duchowe bytów. Każdy atom bytu jest okiem całkowicie pochłoniętym przez kontemplację światła, które dało mu początek. Jednak Boży byt doświadcza zazdrości wobec samego siebie. Objawiając się, obiektywizując się wobec siebie samego, nie jest już dłużej swoim własnym świadkiem wobec siebie samego, ma świadka poza sobą, kogoś innego niż on sam. Jest to pierwsza zasłona. Byt Boży usiłuje ożywić się dla siebie samego, odwodzi tego Ducha od kontemplowania go i odsyła swoje stworzenie do kontemplowania siebie samego. To postrzeganie samego siebie przez samego siebie to druga zasłona. Doświadczenie zasłony jest samym znaczeniem stworzenia i zejścia Duchów Świętych na ten Świat. Dla mistyka przezwyciężenie doświadczenia to odkrycie, że jego poznanie siebie jest samym spojrzeniem, którym kontempluje się Bóg. Zatem zasłona staje się zwierciadłem, gdyż świata innego niż on sam Bóg nie kontemplował nigdy od chwili stworzenia-obawia się tego. Jednak ci, którzy dosięgają świadomością bycia świadkiem, przez których Bóg sam sobie zaświadcza swoje istnienie, to oczy, przez które Bóg obserwuje świat.”

Henry Corbin „Metafizyka sufizmu”

Literatura mistyczna sufizmu jest przebogata i w wielu aspektach zaskakująco dla nas odkrywcza. Warto zapoznać się ze Wschodem Świateł (iszrak), czyli teorią iluminacji As-Suhrawardiego, przeczytać Talwihat i relację z rozmowy we śnie Suhrawardiego z Arystotelesem ! Tamten Arystoteles z którym rozmawiał był wyraźnie platoński, nie przystający do dialektycznego szaleństwa perypatetyków. Warto również poznać hierarchię wszechświatów As-Suhrawardiego, porządek wzdłużny („świat matek”) i porządek poprzeczny („panów gatunków”), przeczytać o barzach (przegrodzie) która zaskakująco przypomina Nicości 8/2 a może nawet Granicę 8/9 śniących progresywnie, etc.

Warto również poczytać o hipostazach światła, zapoznać się z teorią hierarchiczności bytów Ibn Siny. Poznać sufickie spojrzenie na astronomię która poza niebem gwiazd astronomii arystotelesowskiej i ptolemejskiej przeczuwa istnienie niezliczonych wspaniałych wszechświatów. Zupełnie inaczej niż na zachodzie, gdzie rozkwit astronomii wyeliminował angelologię tutaj angelologia wynosi astronomię na zupełnie inny poziom.


Ilustracja Nr.11

Domyślam się, że czytelnik dotarł tu już na „ostatnich nogach” ale moją intencją nie było zmęczenie go i doprowadzenie do dysocjacji na jawie a zainteresowanie kilku ciekawymi pomysłami na podróż duchową, wywodzącymi się z różnych kultur.

Zapraszam za miesiąc do przeczytania drugiej części Metafizyki eksperymentalnej.

Jam jest Prawdą” Halladż

Chwała Mi” Bajazyd

Koniec części pierwszej

Jarosław Bzoma